W poszukiwaniu odpowiedzi?

         „Nigdy nie wierzył w istnienie świat bez
aren.”*
         Wreszcie
czujesz, że otoczenie, w którym przebywasz jest tym właściwym. Masz przyjaciół,
możesz robić to co lubisz i nie czujesz, że jesteś tą gorszą. Poszczęściło ci
się tak bardzo, że masz nawet chłopaka, który świata poza tobą nie widzi.
Jednak jak wiesz, szczęście nie może trwać wiecznie i właśnie twój czas się
kończy. Na twojej drodze staną kolejne przeciwności losu i tym razem może być
jeszcze trudniej niż ostatnio.
         Rok
2013: Ewa wraz z Sethem pracują nad wirusem, który sprowadził chłopaka do
Parallonu, a ją powoi zabija. Dziewczyna jest coraz słabsza i często miewa
zapaście przez co normalne funkcjonowanie jest prawie niemożliwe, bo albo
trafia do szpitala albo jest pod opieką szkolnej pielęgniarki. Tymczasem
dziennikarka Jennifer Linden oraz inspektor Nick Mullard starają się znaleźć
logiczne rozwiązanie zaginięć coraz większej liczby osób.
         Parallon:
Do miejsca po drugiej stronie trafia pewien Rzymianin, który na początku
zastępuje Mattowi, Sethosa, ale z czasem zaczyna wprowadzać swoje rządy. Otto
okazuje się być zbirem Kasjusza, który zabił Setha i Liwię w 152 r. n. e. Do
Parallonu przybywa coraz więcej Rzymian oraz sam Kasjusz, mężczyzna z
mieszkańców robi swoich niewolników i wprowadza okrutne rządy.
         Spirala
czasu zostaje naruszona co może skończyć się katastroficznie dla obu światów, a
Setowi i Ewie zostaje coraz mniej czasu na rozgryzienie tajemnicy wirusa. Jak z
tym wszystkim poradzą sobie bohaterowie?
         „Gorączkę
1” czytałam
w czasie trwania sesji egzaminacyjnej i okazała się być bardzo dobrym
przerywnikiem między notatkami z jednego i drugiego przedmiotu. Byłam ciekawa
kolejnej książki o podróży w czasie i tego co wymyśliła autorka. Niestety,
nawet pomimo tego, że pozwoliła mi się zrelaksować, nie dało się nie zauważyć
jej mankamentów.
         Szczerze
liczyłam na to, że druga część „Gorączki” okaże się chociaż trochę lepsza.
Pierwszy tom był dla mnie swego rodzaju wprowadzeniem i chociaż dużo się
działo praktycznie niczego szczególnego się nie dowiedziałam. Myślałam, że to
taki specjalny zamysł autorki, aby pobudzić ciekawość potencjalnego odbiorcy.
Jak się jednak okazało, ci co liczyli na 
jakieś wyjaśnienia rozczarują się tak samo jak ja. Dee Shulman bowiem
nic nie wyjaśnia, a jeszcze bardziej gmatwa i przeciąga. Do tego fabuła okazuje
się być gorsza niż poprzednio. Główna bohaterka co chwile trafia do szpitala
lub do szkolnego skrzydła medycznego, bo zasłabła/była bliska śmierci. Okazuje
się też, że intensywne  poszukiwania
odpowiedzi na temat wirusa wcale takie nie są i wloką się niemiłosiernie, a
mogłabym nawet rzec, że stoją w miejscu. Do tego te nieustanne wzmianki o tym
jak to główni bohaterowie się kochają i żyć bez siebie nie mogą, ja wiem, że
książka jest z gatunku paranormal romance, ale jakoś mi tej miłości za dużo
było. Sytuację ratowały trochę wątki z Parallonem, ale też nie do końca, bo
postać Matta okropnie mnie drażniła. Gdyby nie to, że mimo wszystko książka
miała w miarę ciekawą fabułę i jaki taki bieg akcji oraz fakt, że stosunkowo
szybko się ją czytało ocena byłaby bardzo słaba.
         Muszę
jeszcze wspomnieć o bohaterach. O ile Ewa i Seth w pierwszym tomie byli
wyidealizowani to mimo tego wzbudzili we mnie sympatię. Ona była taka trochę
niepokorna i dzika, pewna siebie i samowystarczalna. Była jedną z tych
bohaterek nad którymi nie zgrzyta się zębami z bezsilności. Za to w tym tomie
stała się nagle osobą zupełnie bez charakteru, na którą trzeba chuchać i dmuchać.
To samo  tyczy się Setha, który w
„Gorączce 1”
wydawał mi się w miarę ogarnięty i myślący, a teraz jak typowy mięśniak chwali
się klatą, napina mięśnie i jakby nie mógł inaczej korzysta z tej swojej
umiejętności naginania cudzej woli na swoją korzyść. Żałuje, że jest gorzej i
szczerze mówiąc sama nie wiem, którą ich wersję bardziej wolę…
         Po tym
co już zostało napisane widać, że książka niezbyt przypadła mi do gustu.
Czytało się ją szybko, ale jej lektura zajęła mi parę dni, bo gdy już ją
odłożyłam nie ciągnęło mnie do ponownego sięgnięcia po nią. Ostatecznie
czytałam ją by skończyć i mieć czyste sumienie. Początkowo było znośnie, ale im
dalej tym bardziej się irytowałam brakiem jakichkolwiek wyjaśnień,
niedomówieniami oraz niedopracowaniem. Słaba akcja, kiepskie kreacje bohaterów
sprawiły, że nie wczułam się w fabułę, ani nie zżyłam z bohaterami. Ale okazało
się, że zakończenie okazało się na tyle intrygujące iż sięgnę po kolejny tom
„Gorączki” jeśli powstanie, bo jestem ciekawa, jak autorka ma zamiar to
rozegrać. Tylko, że tym razem nie będę miała żadnych oczekiwań.
         „Gorączka
2” okazała
się być dużo słabsza od swojej poprzedniczki i tym samym potwierdzić, że
kolejne tomy nie zawsze są lepsze. Dee Shulman ma w prawdzie przyjemny i lekki
styl pisania, ale w porównaniu do wszystkich wymienionych minusów to za mało by
uznać książkę za chociażby dobrą.
*cytat pochodzi z książki
Autor:
Dee Shulman
Tytuł:
Gorączka 2
Wydawnictwo:
Egmont
Rok
wydania:
6 listopada 2013
Liczba
stron:
472
Seria/cykl
wydawniczy:
Poza czasem
Gorączka:
Gorączka 1 /
Gorączka 2
Książka
przeczytana w ramach wyzwań czytelniczych: Czytam fantastykę II

Ten post ma 6 komentarzy

  1. A to mnie zaskoczyłaś tą recenzją. Dawno nie czytałam tak krytycznej opinii. Ale grunt, że szczera. Dzięki Tobie wiem, co omijać… 🙂
    ~Natalia

    1. Czasem zdarzy się taka "perełka" 😉
      Uważam, że nie ma co ubarwiać i chwalić na siłę, bo nie tego oczekują moi czytelnicy, a i mi samej było by z tym źle. Szczerość to podstawa 😉

  2. Kurczę, sama nie wiem, co robić, obie części "Gorączki" czekają na półce i miałam na nie ochotę po całkiem pozytywnych recenzjach pierwszej książki. Jednak wraz z premierą drugiej pojawiło się mnóstwo "krzyków" o rozczarowaniu i braku sensu… I weź tu teraz bądź mądra… Twoja recenzja zniechęca jak rzadko kiedy, a nie chcę marnować wolnego czasu, skoro i tak mam go niewiele, na coś niewartego uwagi.

    1. Zazwyczaj udaje mi się doprać książkę tak, że jest chociaż dobra. Tym razem nie trafiłam, czego szczerze żałuję, bo nie lubię krytykować. Jednak gdy czuję, że muszę to robię to. Nie odradzam Ci jej całkowicie, bo może Tobie akurat się spodoba, ale zostaw ją sobie może na czas wakacji/urlopu? 😉

  3. i oto dowód na to, że dobre zakończenie potrafi totalnie zmienić nas sposób postrzegania książki. marni bohaterowie, ale ciekawości i tak zrobi swoje – znam to dobrze z autopsji 😉

    1. Dokładnie, bo jest jeszcze ta nadzieja, że może będzie lepiej, że w końcu zacznie się dziać, że może coś się rozwiąże. 😉

Dodaj komentarz

Close Menu