Zwierzęta bywają duchowymi przewodnikami w naszych radościach i smutkach, asystują w rodzinnych celebracjach i dają bezwarunkową miłość nam i naszym bliskim. Tak jak my chorują i umierają. Tyle że na to ostatnie nikt nas nie przygotowuje.*
Zwierzęta jak ludzie przychodzą na świat i z niego odchodzą, a my mamy prawo za nimi tęsknić. Płakać, gdy tego potrzebujemy i przeżyć po nich żałobę. W końcu odszedł nasz przyjaciel, bratnia dusza, która nie oceniała i kochała nas bezwarunkowo. Ich strata boli i rozrywa serce, czy jest w stanie coś nas przygotować na to, że już ich z nami nie będzie?
Zarys fabuły
Jeannie Wycherley napisała coś ala poradnik, bo nie mamy tu suchych formułek i teorii, że czytelnik zapewne czuje się tak i tak i powinien robić to i to, by poczuć się lepiej. Owszem przekazuje wskazówki, które mogą pomóc przejść nam żałobę po stracie ukochanego pupila. Mówi o jej etapach, o tym, jak możemy w jakimś stopniu przygotować się do pożegnania, ale też podaje kilka sposobów na to, by się z nim pożegnać i dać radę funkcjonować, gdy już pupila z nami nie ma. To publikacja pełna ciepła, zrozumienia i wsparcia. Przypomina, że mamy prawo do skutku, bólu i przeżywania żałoby po odejściu ukochanego pieseła.
Zazwyczaj stronię od poradników, bo większość jest stworzona tak, że przedstawia samą teorię i kategoryzuje wszystko, a nikt z nas nie jest taki sam. Nie kupuje tych ogólnych porad, a to znaczy, że czytając, tylko się irytuje. Jednak po Gdy tracisz najlepszego przyjaciela sięgnęłam z ciekawością, a także cichą nadzieję, że będzie dobrze. Czy tak było?
Moje wrażenia
Już od pierwszych stron widać, że Gdy tracisz najlepszego przyjaciela jest pisane sercem, dla siebie i innych, którzy kochają swoje psy i muszą zmierzyć się z ich odejściem. Nie jest to książka łatwa i nie da się jej pochłonąć na raz. Nie dlatego, że jest duża objętościowo, bo ma raptem dwieście parę stron, ale jej ładunek emocjonalny potrafi sprawić, że przez łzy trudno czytać dalej. Autorka opowiada historię swojej straty, ale też przybliża parę innych. Nie brak tu ciepła, empatii oraz zrozumienia. To trochę jakby zaproszenie do rozmowy z kimś, kto rozumie naszą stratę i pokazuje, że możemy ją przeżywać. Po swojemu, we własnym tempie i jawnie. Bo pies to też istota żyjąca i czująca, nasz członek rodziny, którego zabrakło.
Na zakończenie
Podzieliłam sobie czytanie Gdy tracisz najlepszego przyjaciela na kilka podejść, a i tak często przez łzy było trudno podołać kolejnym stronom. Mój Marley odszedł ponad rok temu, a nadal za nim tęsknię i czasami trudno jest nie czuć bólu, a ta książka pokazuje, że ten smutek jest w pełni uzasadniony, że nie ma jednej metody na przeżycie żałoby, bo każdy przechodzi ją na swój sposób. Mówi on o etapach żałoby i pomaga przez nie przejść, ale też przypomina, że często nie jest to proste, bo są chwile, gdy się cofamy i musimy od nowa ruszać do przodu, a nawet zdarza się tak, że nie zawsze docieramy tego ostatniego etapu. Uspokaja, że poczucie winy i wątpliwości dotykają każdego z nas i to też jest normalne. Jeannie Wycherley nie ocenia, nie podaje gotowej recepty, raczej wspiera i uświadamia, że to wszystko, co przechodzimy, jest normalne.
Gdy tracisz najlepszego przyjaciela to niezwykle autentyczna i szczera publikacja. Daje poczucie zrozumienia, tego, co siedzi w naszych głowach i sercach. Ja jestem zachwycona, ukojona i zrozumiana. Zatem jeśli jesteście w tej trudnej sytuacji, że zmagacie się z nadejściem utraty ukochanego psiego przyjaciela lub to już was spotkało, ten tytuł będzie idealny dla was. Bo daje wsparcie emocjonalne i pozwala radzić sobie z tym po swojemu.
Autor: Jeannie Wycherley
Tłumaczenie: Joanna Rumińska-Pietrzyk
Tytuł: Gdy tracisz najlepszego przyjaciela. Poradnik dla tych, którzy przeżywają żałobę po ukochanym zwierzęciu
Tytuł oryginału: Losing My Best Friend: Thoughtful Support for Those Affected by Dog Bereavement or Pet Loss
Wydawnictwo: Pałac Dożów
Wydanie: I
Data wydania: 2026-03-31
Kategoria: poradnik
ISBN: 9788397401785
Liczba stron: 208
Ocena: brak/10
