Magiczny tatuaż

„To zadziwiające, że człowiek do
wszystkiego potrafi przywyknąć, nawet do braku miłości.”*
Czasem jeśli się wali to wszystko i na
raz, bez ostrzeżenia czy też szansy na przygotowanie się na to co ma nadejść.
Trudno jest pogodzić się z tym, że oszukuje nas osoba, której ufamy
bezgranicznie, jeszcze gorzej kiedy robią tak wszyscy, a całe dotychczasowe
życie okazuje się być kłamstwem. Po takim czymś nie jest łatwo uwierzyć innym,
że nie zawiodą, tym bardziej kiedy zachowują się niezrozumiale i próbują wmówić
coś nieprawdopodobnego.
Nina Keler kończy właśnie osiemnaście
lat, przed imprezą urodzinową, zorganizowaną przez jej najlepszą przyjaciółkę
ma jeszcze udać się na uroczystą kolację razem z ojcem i macochą. Niestety
przed tym kłuci się po raz kolejny z tatą i wymyka wcześniej do domu Anki. Okazuje
się, że i tam nie czeka ją nic przyjemnego ponieważ nakrywa swojego chłopaka
nie z kim innym tylko właśnie z Anką. Kiedy myśli, że nic gorszego nie może jej
spotkać na drugi dzień dowiaduje się, że rodzice zginęli w wypadku
samochodowym. Ponieważ Niny nic już w Polsce nie trzyma wyjeżdża za granice do
ciotki Mandy, która mieszka w Stanach Zjednoczonych. Postanawia być wreszcie
sobą, a nie kimś kogo chcą w niej widzieć inni i nie wyróżniać się z tłumu. Nie
jest to łatwe kiedy nagle zaczyna interesować się nią trzech chłopaków, a wokół
niej dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy. Czym jeszcze uraczy ją los i czy
naprawdę jest tylko zwykłą dziewczyną?
Mało kiedy sięgam po fantastykę w
polskim wydaniu, nie wynika to z żadnego uprzedzenia, ale z faktu, że nieliczne
publikacje są w stanie mnie zaciekawić. „Tatuaż lilią” wydał mi się pozycją na
tyle intrygującą, by się skusić i zobaczyć co takiego stworzyła debiutująca
autorka. Z zainteresowaniem, aczkolwiek bez jakichś specjalnych oczekiwań
zabrałam się za czytanie, jakie są moje wrażenia po zakończeniu?
Początkowo nic nie wskazuje na to by w
powieści występowały jakieś wątki paranormalne, jest za to mowa o dziewczynie,
której los nie oszczędzał i nadal zamierza nieźle mieszać w jeż życiu. Trochę
dalej pojawiają się jakieś wzmianki o czymś niespotykanym, ale tylko tyle by
zasiać ziarenko i sprawić że zastanawiałam się co takiego wmyśliła autorka.
Przez długi czas nic specjalnego się nie dzieje. Ewa Seno skupia się na
emocjach głównej bohaterki i tym, jak radzi sobie w nowo zaistniałej sytuacji.
Gdzieś pod koniec postanawia odkryć karty i ujawnić prawdziwe pochodzenie Niny.
I tutaj muszę przyznać, że Seno miała bardzo ciekawy pomysł i żałuję, że nie było
więcej wzmianek o Mandorze, jej mieszkańcach i ich umiejętnościach. Niemniej na
brak informacji narzekać nie mogę, wszystko jest wyjaśnione (pochodzenie Niny,
znaczenie lili) i widać, że jest to przemyślane oraz dopracowane. Fabuła
powieści jest wciągająca, logiczna i spójna, akcja toczy się szybko, a bieg
wydarzeń potrafi zaskoczyć.
O bohaterach mogę powiedzieć, że jest
ich dużo, ale na szczęście Seno postarała się o to by byli ciekawie stworzeni,
co prawda jedni mniej, a drudzy bardziej, ale każdemu nadała szereg cech i
różne osobowości, niektóre są bardzo tajemnicze i trudno je rozgryźć. Nina
okazała się być zwykłym człowiekiem, który potrafi wiele znieść, ale jak każdy,
ma prawo się załamać gdy zbyt wiele ją przytłacza. Obawiałam się trochę roli mężczyzn
w życiu bohaterki (trójkąty, a w tym przypadku czworokąty, zazwyczaj mnie
irytują), ale tym razem obyło się bez zgrzytania zębami, było całkiem…
przyjemnie. Najbardziej polubiłam Nika, jest taki nieprzewidywalny no i
zabawny. Mam nieodparte wrażenie, że panowie w dalszych częściach dostarczą
niemałej rozrywki.
Nawet nie podejrzewałam, że tak szybko
uda mi się ją przeczytać, wciągnęła mnie od pierwszych stron i ciekawiła do
samego końca. Ewa Seno pisze lekko i ciekawie, sprawiła, że strony przewracały
się praktycznie same, a ja nie zauważałam umykającego czasu. Wczułam się w
historię i z zainteresowaniem śledziłam bieg wydarzeń, podobała mi się szczypta
humoru oraz ironiczne podejście bohaterów. Może nie zżyłam się z bohaterami
jakoś szczególnie, ale w raz z nimi przeżywałam ich wzloty oraz upadki i
trzymałam kciuki by jakoś to wszystko się poukładało. „Tatuaż z lilią” to wstęp
do tego, co ma dopiero nadejść, a ja jestem bardzo ciekawa jak autorka
pociągnie dalej fabułę. Seno ma niezaprzeczalne zdolności do pisania, które z
każdą kolejną pozycją będą coraz większe. Liczę, że będzie mi dane poznać
dalsze losy Niny i całej reszty.
„Tatuaż z lilią” to bardzo dobry i
wciągający początek serii. Książka nie jest czymś wybitnym, starszy czytelnik
może nawet uznać, że trąci trochę banalnością, ale będzie idealną lekturą na
nadchodzące lato oraz kiedy chce się przeczytać coś lekkiego, ale nie pustego. Osobiście
polecam, ale ostrzegam by nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań.
*str.8
Autor: Ewa Seno
Tytuł: Tatuaż z
lilią
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 19
czerwca 2014
Liczba stron: 288

Antilia:
Tatuaż z
lilią
Książka przeczytana w ramach wyzwań
czytelniczych: Book lovers

Ten post ma 32 komentarzy

  1. Raczej spasuję, mam jeszcze całą górę książek do przeczytania 😉
    Pozdrawiam!

    1. No mi też się nie zmejsza moja góra książek, ale tej jakoś nie mogłam odpuścić 😉

  2. I kolejna recenzja tej książki! Ciekawi mnie, oj ciekawi 😀

  3. Jestem jej naprawdę bardzo, ale to bardzo ciekawa. Z polską fantastyką nie miałam wiele do czynienia, więc w sumie nie wiem na jakim poziomie jest. Ta wydaje się przyjemna i fascynująca. Postaram się ją przeczytać jeszcze w te wakacje. Ciekawa jestem jakie ja będę miała zdanie odnośnie tej pozycji 🙂

    1. Poziom jest różny, sama często nie sięgam, bo mało co mnie na tyle zaciekawi, ale na tę warto zwrócić uwagę. 😉

  4. Ostatnio na nowo sięgam po fantastykę, dlatego chętnie zapoznam się z powyższą pozycją.

    1. Troszkę obawiam się tej mnogości postaci, ale ogólnie też czuje intuicyjnie, że przypadnie mi do gustu.

    1. To na początek może być w miarę, nie ma tu za dużo na początek fantastyki. 😉

  5. Poczułam się bardzo zachęcona tą książką, poza tym okładka również bardzo mi się podoba tak więc na pewno przeczytam 😉

    1. Myślę, że jeśli nie będziesz od niej oczekiwać zbyt wiele to całkiem miło spędzisz z nią czas. 😉

  6. Nie wiedzieć czemu, ale ta książka kompletnie niczym mnie do siebie nie przyciąga… Nie chodzi tu już o uprzedzenie do polskich autorek, tylko okładka, tytuł wydają mi się jakieś takie… tandetne, a opis również mnie niczym nie zaciekawił… Tak więc raczej sobie odpuszczę 😉

    1. No okładka mnie też zbytnio nie przekonuje, niestety. Ale książka ogólnie jest dobra. 😉

  7. O, dzisiaj już drugi raz spotykam się z tą książką. Okładka niestety nie przypadła mi do gustu ani trochę (wieeem, że nie powinno się oceniać tak książki, a jednak) ale za to fabuła brzmi całkiem… niebanalnie! pozdrawiam gorąco!

    1. Tak, wiem, mi okładka też nie bardzo przypadła do gustu, ale na szczęście zawartość jest dużo lepsza. 😉

  8. Moje podejście do polskich autorek paranormali i młodzieżówek się niestety nie zmieniło, a jeśli mam być szczera – ta pozycja: "Tatuaż z Lilią", od początku wzbudzała we mnie złe przeczucia. Po prostu mam taki dziwny instynkt, który ostrzega mnie przed niektórymi tytułami. I w tym wypadku tak właśnie było. Owszem, trochę jestem zaciekawiona tym wątkiem fantasy… Podejrzewam, że może być naprawdę interesujacy, ale… Ten wielokąt miłosny… Jakże ja mam dość tego wszystkiego! 🙁 Czy pisarze na siłę muszą wciskać więcej amantów do jednej bohaterki? :/ Poza tym, czytałam już co nieco o tej książce i słyszałam, że podobno bohaterowie są zbyt idealni, piękni, uroczy i wspaniali. 😮 Nie żeby to była jakaś nowość 🙁
    Tym razem podziękuję. :/
    Pozdrawiam!
    Sherry

    1. Taaak, też mnie te wielokąty miłosne denerwują, ale tutaj tak tego się nie odczuwa, a co ciekawsze, bohaterka ulokowała uczucia w tym złym i ciekawi mnie jak to dalej będzie. 😉

  9. Oj, kusząca propozycja 🙂
    Ostatnio wszędzie jest tej książki pełno. Słyszałam o niej już jakiś czas temu, a mimo to szum wokół niej wcale nie cichnie. W takim wypadku chyba faktycznie coś w niej jest przyciągajacego, skoro większośc osób chwali tą pozycję literacką.

    1. Tak, reklamę ma dużą, wydawnictwo się postarało o to. Nie jest to nic wybitnego, ale idealnie spełnia się w roli "odmużdzacza". 😉

  10. Jestem zaintrygowana, poslka fantatsyka w tak ciekawej formie. Podoba mi sie pomysł, ale po okładce i tytule nigdy nie powiedziałabym, z eto fantastyka. 🙂

    Pozdrawiam.

    1. No gdybym nie wiedziała, że to fantastyka to też bym tego nie podejrzewała, zwłaszcza po okładce. 😉

  11. Myślę, że młodzieżowa seria zasługuje na uwagę, choćby z tego względu że autorka jest Polką 🙂
    Dzięki za ostrzeżenie, by się nie nastawiać na ambitne dzieło 😉

    1. Dokładnie, i jak na pierwszy raz wyszła autorce przyzwoita powieść. 😉

Dodaj komentarz

Close Menu