„Nasze życzenie” Tillie Cole

„Nasze życzenie” Tillie Cole

Najlepsza muzyka pochodzi z serca. Musi ją odczuwać zarówno twórca, jak i słuchacz. Każda cząstka tworzonego utworu ma zostać opakowana w uczucia.*

Przez całe nasze życie nieustannie coś czujemy, składamy się z emocji, tych dobrych i złych. Otacza nas radość, smutek, żal, nadzieja, lęk i cała paleta uczuć, które są, jak kolory krążące wokół nas. Czasem są lekkie, jak powiew wiatru, ale bywają też o sile huraganu, miotające nami niczym szmacianymi laleczkami i jedyne czego pragniemy, to odciąć się od nich całkowicie. Tylko czy jest to możliwe?

Cromwell Dean ma u stóp cały świat, a przynajmniej wszystkich swoich fanów i słuchaczy w klubach, gdy prezentuje im kolejne swoje bity. Czuje, jak dzięki temu ma poczucie władzy. Emocje, jakie wzbudza w ludziach działają na niego, jak narkotyk. Żyje tym, jest najpopularniejszym DJ’em, wszystkie kluby muzyczne chcą go u siebie, a dziewczyny zrobią wszystko, co tylko zechce. Jednak podczas jednego z jego występów zauważa dziewczynę w fioletowej sukience, która może i słuchała, ale nic nie czuje, kiedy po jego występie spotyka ją na plaży, ta prosto w oczy rzuca mu, że jego muzyka jest pozbawiona głębi. Nie ma w niej emocji. Przebija tym jego mur stawiany przez ostatnie lata i znika. Corm myśli, że ta tajemnicza dziewczyna nigdy już nie stanie na jego drodze, tymczasem spotyka ją na uczelni. Bonnie chodzi na te same zajęcia i trafia im się wspólny projekt. Oboje kochają muzykę, oboje mają tajemnice i nie potrafią się dogadać. Czy dziewczyna w fioletowej sukience znajdzie drogę do duszy chłopaka z butelką Jacka Danielsa w dłoni?

Tillie Cole nie od razu odnalazła sobie drogę do mojego serca, dopiero jej Tysiąc pocałunków roztrzaskało moje serce i sprawiło, że dałam jej kolejną szansę. Od tamtej chwili pokazuje mi, że nigdy nie stawia na proste rozwiązania i każda jej książka pozostawia we mnie ślad. Czy Nasze życzenie również mnie nie zawiodło?

Ta książka jest jak muzyka ze wszystkimi jej tonami i dźwiękami, choć niektórzy dostrzegą w niej barwy, tak, jak główny bohater. Nie wiem, jak inaczej mogłabym napisać o niej w jednym zdaniu. Tillie Cole stworzyła powieść, której się nie czyta, tylko czuje i przeżywa całym sobą. Od pierwszych stron rzuca w wir wydarzeń i kolorów oplatających bohaterów oraz ich otoczenie. Fabuła to przemyślana sieć połączonych wątków, które idealnie się ze sobą łączą i tworzą niezapomnianą historię. To zaledwie kilka miesięcy z ich życia, ale autorka bez problemu rozpisała wszystko tak, aby nie brakowało tej opowieści realizmu i głębi. Nasze życzenie powoli wkrada się do serca następującymi po sobie wydarzeniami, zachwyca paletą kolorów, razi ich intensywnością i skrada go kawałek po kawałeczku. Łamie je, rani i skleja, pozostawiając jednak na nim ślad na stałe.

Bohaterowie są idealnie nieidealni. Ich charakterystyka sprawia, że miałam wrażenie, iż spotkam ich w realnym świecie. Są jakby z krwi i kości, całkowicie różni i zagubieni, a co za tym idzie, popełniają błędy i niekiedy potrafią dotkliwie ranić swoich bliskich, a nawet samych siebie. Uciekają od rzeczywistości i walczą z nią. Jednak potrafią też uczyć się na nich i stawiać czoło temu, co nadchodzi i co było. Zdobyli tym moje serce, ale jeszcze bardziej kocham ich za pasję. Muzyka jest ich życiem i to, jak to okazują, jest… nie do opisania, ale kiedy czyta się książkę, to się to wszystko czuje.

Nasze życzenie pozwoliło mi oderwać się od otaczającej mnie rzeczywistości, sprawiło, że wszystkimi zmysłami chłonęłam zdanie po zdaniu i z każdą kolejną stroną, coraz bardziej wsiąkałam w historię. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie chwile, a to było jak przejażdżka rollercoasterem. Miałam wrażenie, że emocje przeskakiwały z jednych w drugie i tworzyły chaos w mojej głowie oraz sercu. Tillie Cole ponownie mnie zaskoczyła i kurcze, ogromnie mnie to cieszy, bo pokazuje mi, że pomimo tylu przeczytanych książek nadal są takie, które wywołują we mnie nie tylko łzy, ale też niekontrolowany szloch. To było zarazem straszne i piękne, naprawdę niesamowite. Tym tytułem zamykam swój czytelniczy rok i chyba nie mogłam wybrać bardziej odpowiedniej książki na zakończenie.

Nasze życzenie bezapelacyjnie trafia na moją prywatną listę bestsellery ZWK i naprawdę nie sądziłam, że po przeczytaniu Promyczka Kim Holden tak szybko napiszę, że coś przebija historię Kate Sedgwick, ale Tillie Cole tego dokonała. Stworzyła coś lepszego. Jeśli ta książka jest jeszcze przed wami, nie wahajcie się i dajcie ponieść muzyce, kolorom oraz ukrytym w nich emocjom. Warto. Naprawdę.

Ilekroć słyszałam melodię, coś budziło się w moim wnętrzu. Muzyka wsiąkała we mnie niczym mżawka w ubranie chłodnego dnia. Czułam ją w kościach.*

Autor: Tillie Cole
Tytuł: Nasze życzenie
Wydawnictwo: Filia
Wydanie: I
Data wydania: 2018-10-31
Kategoria: new adult
ISBN: 9788380755444
Liczba stron: 432
Ocena: 10/10

Ten post ma 3 komentarzy

  1. Czytałam i doskonale rozumiem Twoje emocje. Po lekturze tej książki kac książkowy gwarantowany. 😊

  2. Bardzo miło wspominam jej lekturę. Zdecydowanie warto przeczytać tę pozycję 🙂

  3. Zachęciłaś mnie do tego tytułu, od dłuższego czasu mam w planach książki tej autorki, ale do tej pory nie udało mi się za nie zabrać. Zupełnie nie wiem dlaczego, bardzo lubię takie powieści. W tym roku zamierzam zrobić swoje książkowe wyzwanie i myślę, że wrzucę ten tytuł do planów czytelniczych na ten rok.
    Dzięki za świetną recenzję, przekonałaś mnie, że warto sięgnąć po książkę pisarki.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: https://pasjanaszymzyciem.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Close Menu