Najtrudniejsze zadanie

„Xi jest nieludzko zły, Różo, jego
dusza jest czarna jak noc. W innych zachował się choć okruch człowieczeństwa,
ale on jest jak wcielony diabeł”.*
Zawsze mamy jakieś wyobrażenie o
znanych nam osobach. Tworzymy sobie w głowie obraz człowieka i na jego
podstawie często stwierdzamy jaki ktoś jest. Uważamy, że znamy go na tyle, by z
pewnością stwierdzać, że on/a tak by nie zrobili lub to właśnie do nich
podobne. Szczególnie mocno utrwalamy w sobie kogoś kogo już z nami nie ma.
Pielęgnujemy wspomnienia i nie dajemy powiedzieć na jego/jej temat nic złego.
Tym bardziej więc boli oskarżenie tej osoby o bratanie się z wrogiem…
Po dwóch udanych misjach Jakie Djones
wraz z przyjaciółmi udaje się na kolejną. Tym razem podróżują do Londynu w XVII
w. oraz Kantochu. Ich zadaniem jest odnaleźć niezwykle niebezpiecznego i
okrutnego Xi Xianga oraz pokrzyżować mu plany namieszania w historii. Dla Jakie’a
ta wyprawa, to również próba uzyskania jakiś informacji na temat dawno
zaginionego brata Filipa i przekonania się czy ten rzeczywiście przeszedł na
stronę przeciwnika. Jak potoczą się losy podróżników i czy Jakie pozna w końcu
prawdę o Filipie?
Damian Dibben przekonał mnie do swojej
twórczości niezwykłą starannością i pomysłowością. Pierwsze dwa tomy Strażników
historii bardzo mi się podobały i wprost nie mogłam doczekać się kolejnego.
Byłam ciekawa co jeszcze może wymyślić autor. Gdy tylko „Chiński ekspres”
zawitał u mnie w domu wzięłam się za czytanie. Jaki był tego efekt?
Ano niestety efekt był marny, bo za
pierwszym razem coś nie załapało i książka musiała swoje odczekać. Nie wiem
czemu, ale już na samym początku tknęło mnie, że tym razem tak fajnie i
kolorowo nie będzie. Owszem, drugim razem udało mi się zakończyć czytanie i
nawet szło mi to sprawnie, niemniej brakowało mi w książce jakieś takiej iskry
towarzyszącej poprzednim częścią. Niby historia mnie ciekawiła, zżyłam się na
nowo z bohaterami i kibicowałam im, by wszystko poszło po ich myśli, ciekawiły
mnie losy Filipa i to jak zakończy się misja, ale nie ekscytowałam się tym tak,
jak bym mogła sobie tego życzyć. Ale za to zakończenie daje nadzieję, że
następna publikacja może być tak dobra, jak dwie pierwsze. Taką mam
przynajmniej nadzieję.
Pomimo braku napięcia nie mogę odmówić
autorowi umiejętności tworzenia fascynującego świata Strażników historii
żyjących w tym zwyczajnym. Lekko, ale rzetelnie opisuje XVII-wieczny Londyn
oraz Kantoch: to jak się żyło, ubierano i zachowywano. W przystępny sposób
obrazuje jak było kiedyś, co może być ciekawostką zachęcającą do poszukania
większej ilości informacji u innych źródeł. Sprawia, że wszystko do siebie
pasuje i nie jest wyssane z palca. Odnosi się do historii, papierów, map,
legend. Tworzy spójną, logiczną oraz realną całość. Dba o to by było różnorodnie,
by cały czas coś się działo. Powoli ujawnia coraz więcej faktów i pozwala
ułożyć nie pasujące elementy. Pod tym względem wszystko jest naprawdę dobrze.
Nie mam też zarzutu co do kreacji
bohaterów. Zarówno jakie, jak każda inna postać posiada indywidualne cechy i
dzięki temu każda jest inna. Podoba mi się ten kontrast między nimi, a także
fakt iż mimo odmiennych cech tworzą się przyjaźnie, związki i znajomości. Z
każdym kolejnym tytułem można zaobserwować zmiany zachodzące u niektórych osób,
a zwłaszcza u najmłodszego Djonesa. Nadal pakuje się co rusz w tarapaty, ale
widać, że już nie jest zagubionym nastolatkiem czującym, że nigdzie nie pasuje.
Jest Strażnikiem, ma przyjaciół i swoje miejsce.
Książka ma plusy i minusa, i chociaż
jest on jeden, to u mnie odegrał duże znaczenie. Po raz kolejny utwierdzam się
w przekonaniu, że pomimo ciekawych pomysłów, dobrze stworzonej fabuły oraz
bohaterów nie da się przymknąć oka na brak iskry sprawiającej, że pochłania się
historię za jednym razem. Czy polecam? Myślę, że ci co czytali „Nadciąga burza”
i „Cirus Maximus” prędzej czy później i tak sięgną po „Chiński ekspres”, ale
ostrzegam, że jest słabszy pod względem budowanego napięcia. Zaś tych którzy
serii nie znają zachęcam do sięgnięcia po pierwszy tom.
 
*Damian Dibben,
„Chiński ekspres”, s. 200
Autor: Damian
Dibben
Tytuł: Chiński
ekspres
Wydawnictwo: Egmont
Rok
wydania:
24 września 2014
Liczba stron: 304
Strażnicy
historii:
Nadciąga
burza
| Cirus
Maximus
| Chiński ekspres

Ten post ma 20 komentarzy

  1. Szkoda odrobinę, że nie ma w niej tego czegoś, czego się szuka w książkach, by przyciągało ono czytelnika, ale tak czy siak, spróbuję swoich sił w pierwszych tomie.

    1. Szkoda, i to wielka, bo „Nadciąga burza” i „Cirus Maximus” przyzwyczaiły mnie do tego, że po książkach Dibbena mogę spodziwać się dużo dobrego. A tu, chociaż tragedi nie było – nie zaskoczyło.

  2. OO! Nie wiedziałam nawet, że wyszedł już kolejny tom! A to niespodzianka! I on jest ostatni, czy potem coś jeszcze będzie?
    Czytałam dwa pierwsze tomy i cóż… w zasadzie mi się podobały oprócz fatalnego poczucia humoru. No i realia historyczne czasami graniczyły z absurdem. Ale jeśli to ostatni tom, to chętnie poznam zakończenie historii!

    1. Z tego co mi się wydaje będą dalsze części, zakończenie tej na to wskazuje. A to co działo się na ostatnich stronach jest obiecujące 😉

    2. No co ty?! Fatalnie! Gdzieś tam, chyba jeszcze na etapie czytania tomu pierwszego, wyczytałam, że to ma być trylogia. Chyba więc odpuszczę sobie kolejne tomy. 🙁

    3. Teraz często jest tak, że trylogie stają się seriami. Czasem fajnie, jeśli autor ma pomysły i dalsze części nie są naciągane. Ciekawe jak będzie w tym przypadku.

  3. Nie wiem czy jestem w stanie zdzierżyć ponowne absurdy Dibbena. Strasznie się zawiodłam na tej serii… wszystko było nie tak. Zarówno bohaterowie – miałcy i dziecinni, fabuła – bez polotu, czy właśnie poczucie humoru – jednym słowem fatalne. Czytuję młodzieżówki, ale w tej serii przekroczone zostało apogeum tego co jestem w stanie znieść, by dobrze się bawić.

    1. Mi pierwsze dwa tomy się podobały, dopiero przy tym miałam zgrzyty. Fakt, że seria nie jest jakaś ekstra, ale ciekawi (przynajmniej mnie ;)). Wiadomo jednak, że są różni ludzie i różne opinie. 😉

  4. Kurczę no, ile ja to serii już ominęłam! Chyba nie zliczę… Każdego dnia poznaję kolejne i już sama nie wiem za którą się wziąć. Mam mętlik 🙂

  5. Nie czytałam jeszcze nic tego autora i jakoś póki co mnie nie ciągnie do jego książek 😉

  6. Czytałam pierwszy tom, który mnie urzekł swoją magiczną treścią. 🙂 Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona i pewnie rozczarowana tak jak ty, że trójka nie spełnia wymagań, mimo że jeszcze nie zaznajomiłam się z dwójką ^^
    Ale czasami tak bywa, że nawet w świetnym cyklu, któraś część jest tą słabszą. ;(
    Niemniej, nadal mam ochotę brnąć w przygody głównego bohatera. 😉
    Pozdrawiam,
    Sherry

    1. O, to szybko czytaj drugi tom, bo tam to się dopiero dzieje 😉 Lubię Dibbena za to jaki klimat tworzy, a "Chiński ekspres" powstawał po prostu w gorszym czasie i absolutnie nie skreślam tego autora. Dalej mam zamiar czytać jego powieści 😉

Dodaj komentarz

Close Menu