Galop ‘44

„Na Starówce
nieprzyjaciel atakuje tak zaciekle z powietrza, artylerią i ogniem
naziemnym, że polskie placówki w żaden sposób nie mogą się utrzymać. Duża
część ruin przeszła w ręce wroga. Nie ma tu nawet jednego nienaruszonego
domu. Pozostały jedynie gruzy i ruiny, z których gdzieniegdzie
wyrastają fragmenty ścian jeszcze wystających ponad ziemię. Zniknęły ulice.
Starówka to niewielki obszar z wąskimi krętymi uliczkami”.*
Dokładnie 1
sierpnia 1944 roku zaczęło się powstanie warszawskie. W ciągu dwóch miesięcy w
skutek walk 16 tys. osób zostało  zabitych lub zaginionych, 20 tys. rannych oraz
15 tys. wziętych do niewoli. Od 150 tys. do 200 tys. cywilnych mieszkańców
stolicy zginęło w wyniku nalotów nieprzyjaciela, duża część Warszawy, w tym
wiele zabytków, zostało doszczętnie zniszczonych. Od tego zrywu minęło
siedemdziesiąt lat, a my cały czas o tym pamiętamy i będziemy pamiętać. Co
jednak byśmy zrobili gdybyśmy w jakiś sposób trafili w sam środek walk?
Wojtek i
Mikołaj są braćmi. Młodszy Mikołaj jest szalony, pełen energii i ciekawy tego,
co go otacza, pragnie też by ten drugi poświęcał mu trochę uwagi. Niestety,
starszy o cztery lata Wojtek jest bardziej spokojny, woli poczytać, posłuchać
muzyki lub pograć w grę niż spędzać czas z Mateuszem, który go denerwuje swoim
sposobem bycia. Pewnego dnia zabiera go na obchody uroczystości państwowych z
okazji rocznicy powstania warszawskiego. Żadne z nich nie wie jeszcze, że czeka
ich podróż w czasie, i to nie do byle jakiego miejsca i daty, ale w sam wir
obchodzonych właśnie wydarzeń. Początkowo do sierpnia 1944 trafia sam Mikołaj,
ale niedługo w ślad za nim podąża Wojtek – chce wyciągnąć z stamtąd brata i
zapomnieć o tym czego doświadczył. Jak chłopcy zareagują na zderzenie
teoretycznej wiedzy z rzeczywistymi scenami?
Czytałam
różne powieści o podróży w czasie, ale kiedy zobaczyłam zapowiedź „Galopu ’44”
byłam jednocześnie bardzo zaintrygowana i niepewna tego czy dobrym pomysłem
jest łączenie przenoszenia się w różne okresy z tematem II wojny światowej,
tematem dla wielu bardzo ważnym i trudnym. Moja wrodzona ciekawość nie
pozwoliła mi odpuścić sobie tego tytułu i muszę przyznać, że wszelkie obawy
jakie w związku z nim miałam rozwiały się zaraz po przeczytaniu kilku stron.
Monika
Kowaleczko-Szumowska jest tłumaczką materiałów dla Muzeum Powstania
Warszawskiego, dlatego nawet przez chwilę nie wątpiłam w to, że wydarzenia przedstawione
w książce będą jak najbardziej realne i okazało się, że miałam rację. Jak sama
autorka wspomina w podziękowaniach większość przygód bohaterów, nawet te
najbardziej nieprawdopodobne, są autentycznymi wydarzeniami wyszukanymi w Archiwum
Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego. Ponadto w trakcie pisania
korzystała z przeróżnych materiałów (książki, strony internetowe, wywiady
archiwalne, mapy, rozmowy z powstańcami), wdać, że napracowała się nad tym by
„Galop ’44” był jak najbardziej autentyczny.
Akcja toczy
się szybko i na brak wrażeń z pewnością narzekać nie można. Opisywane sceny są
uporządkowane i połączone w logiczną całość. Plusem powieści jest, że niektóre
wypowiedzi, to cytowane słowa Powstańców, dobrym posunięciem były też dopiski
wyjaśniające niektóre rzeczy. Monika Kowaleczko-Szumowska w sposób przystępny
przedstawiła kawałek naszej historii. Opisuje radość z drobnych gestów, brak
czasu na żałobę, walki i śmierć, ale także rodzące się przyjaźnie i miłość.
Książka ma słodko gorzkie zakończenie, bo z jednej strony widać, że lekcja,
którą odebrali chłopcy okazała się skuteczna, a z drugiej przyniosła gorycz
rozstania, bez tej pewności, że ci na którym im zależało dożyli późnej
starości.
Podobały mi
się kreacje bohaterów, zarówno tych z powstańczej warszawy, jak i chłopców. Ci
piersi są realni i czuć ducha walki w nich tkwiącego, tą determinację i
niepewność tego, co czeka ich jutro, a nawet za pięć minut. Co się tyczy braci,
to różnili się od siebie pod każdym możliwym względem, a jedynym wspólnym
zainteresowaniem była muzyka. Z biegiem czasu oraz tym co przeżywają coś się w
nich zmienia, wychodzą ze swoich skorup, w końcu potrafią się dogadywać,
rozumieć, ufać sobie i troszczyć o siebie. Zaczynają rozumieć czym naprawdę
jest przyjaźń i miłość.
Należę do
osób, które są bardzo uczuciowe i mocno przeżywam niektóre powieści, nie
inaczej było z tą. Pochłonęła mnie bez reszty i nie pozwoliła o sobie zapomnieć
dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania, a i nawet po zakończeniu i odłożeniu
na bok tkwi we mnie i przypomina niektóre wydarzenia. Szczerze przyznaję,
bywały momenty gdy nie potrafiłam powstrzymać łez i jęku protestu przeciwko
temu co się działo. Tyle krwi i niewinnych ludzi chcących tylko obronić swoją
wolność zginęło… Tego nie da się i nie powinno zapomnieć. Z zapartym tchem
śledziłam bieg wydarzeń i chociaż znałam zakończenie, to gdzieś w środku tlił
się mały płomyk nadziei, że może jednak będzie inaczej, ale jednak nie. I
pomimo wszystko cieszę się, że Monika Kowaleczko-Szumowska
poszła tym
torem, bo pokazała jakimi wartościami jest odwaga, hart ducha, miłość, przyjaźń
oraz zaufanie. Ponadto mieszając podróże w czasie z realnymi wydarzeniami
starała się przedstawiać Powstanie jak najbardziej realnie i bez dwóch zdań
udało jej się to rewelacyjnie. Jestem jednocześnie skołowana i zachwycona tym
tytułem, ale nie żałuje ani jednej chwili spędzonej z „Galopem ’44” i będę go
polecać komu tylko się da.

Wiele razy,
podczas czytania, oglądania czy też słuchania, na temat II wojny światowej
nachodzą mnie myśli czy my dalibyśmy rade tak połączyć siły i walczyć. Czy
znaleźlibyśmy odwagę co rusz patrzeć śmierci w oczy i bronić kraju za wszelką
cenę? „Galop’44” pokazuje, że jest to możliwe, bo jeśli kogoś się kocha, lubi i
szanuje nie zostawi się go samego. Książka ta też ukazuje jak ważne jest, by
pamiętać o tych co zginęli, bo dzięki nim cieszymy się wolnością i tym co mamy.
Tytuł, który warto przeczytać.
TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU Secretum
 
* Monika Kowaleczko-Szumowska ,
„Galop’44”, s. 248
Autor: Monika
Kowaleczko-Szumowska
Tytuł: Galop ’44
Wydawnictwo:
Egmont
Rok wydania:
30 lipca 2014
Liczba
stron:
356

Ten post ma 27 komentarzy

  1. Zazwyczaj nie sięgam po książki o tematyce historyczno-wojenne, ale ''Galop'44'' wyjątkowo wzbudził moje zainteresowanie i chciałabym poznać go bliżej.

  2. No właśnie obawiam się, że pomimo dobrej powieści, łączenie wątków paranormalnych z tak trudnym tematem wojny i powstania nie każdemu przypadnie do gustu

    1. Ale akurat wątków paranormalnych jest tu na prawdę mało i giną pośród innych ważniejszych tematów. Na prawdę warto przeczytać. 😉

  3. Nadal boję się tej książki, jakoś z historią jestem na bakier i takie lektury wymagają ode mnie nie tylko skupienia, ale też sięgania do źródeł. Myślę, jednak że w końcu się skuszę.

    1. Zdecydowanie godna uwagi, napisana lekkim, przystępnym językiem, ale porusza istotny temat.

  4. Skreśliłam ten tytuł, ale może zbyt pochopnie? Muszę się nad tym porządnie zastanowić, bo Twoja recenzja naprawdę mnie zachęciła!

    1. Myślę, że warto dać tej pozycji szansę, jest na prawdę świetna.

  5. Myślę, że gdyby teraz wybuchła wojna to młodzi ludzie potrafiliby się zorganizować i walczyć. Znalazło by się zapewne kilkuset takich, którzy by uciekali i się chowali w cieniu, ale w sumie – pewni wtedy też tacy byli, tylko że o nich historia milczy.

    1. Też tak myślę, bo to jednak inna sytuacja by była. W końcu też walczylibyśmy o swoje.

  6. Kiedyś lubiłam książki o wojnie, a dawno nic takiego nie czytałam, więc może się skuszę na nią. 🙂

  7. Twoja ocena nie pozostawia żadnych złudzeń. Warto sięgnąć po powyższą pozycję, którą już od dłuższego czasu mam na oku. Teraz nie mam już żadnych pytań.

  8. Książka już od pewnego czasu mnie kusi. Nie ukrywam, że czekałam o Twoją opinię i dzięki niej udowodniłaś mi że warto w nią zainwestować. Tym bardziej że fabuła jest intrygująca, a przecież książki historyczno – wojenne tak bardzo lubię.

  9. Ach, w piątek byłam w kinie na "Mieście 44" i choć film mi się nie podobał przez niektóre ABSURDALNE i absolutnie KICZOWATE sceny, to jednak obraz walczącej i przegrywającej Warszawy był ukazany tak dosadnie, że chociaż minęło już te kilkanaście/dziesiąt godzin od seansu, wciąż rozmyślam. O wojnie. O tych co walczyli. O tych co przegrali. O zabijającej się powoli nadziei.
    Dlatego teraz, właśnie teraz, mam straszną ochotę na tę książkę. I o ile wcześniej tak średnio mnie interesowała, to akurat w tym momencie naprawdę chętnie dałabym jej szansę. Muszę o niej pomyśleć kiedy będę w Krakowie na Targach, bo naprawdę, chciałabym dać się ponieść emocjom.
    Pozdrawiam,
    Sherry

  10. Słyszałam już sporo o tej pozycji. Jedni ją chwalą, inni ganią. Aż ciekawa jestem jak ja bym ją odebrała. Rozejrzę się za nią…

  11. fantastyczna książka, dużo lepiej przedstawiająca powstanie niż np. film Miasto 44.

Dodaj komentarz

Close Menu