Czy to się kiedyś skończy?

            „Wszyscy mamy
tajemnice, którymi nie chcemy się dzielić z innymi.”*
            Człowiek jest istotą, która ma swoje granice
wytrzymałości. Po ich przekroczeniu rozpada się jak domek z kart i niektóre
czyny mogą być nie odwracalne w skutkach, a nawet śmiertelne. W takim stanie
psychicznym nic się nie liczy, tylko tu i teraz, aby się zemścić lub zaznać
spokoju na zawsze…
            Aria
Motgomery, Spencer Hastings, Emily Fields i Hanna Marin ponownie przekonały się,
że przeszłość tak łatwo nie odejdzie. Po dramatycznych przeżyciach na nowo
połączone przyjaciółki wybierają się do Jamajki, aby zapomnieć i umocnić na
nowo ich przyjaźń. Tam jednak coś się stało i po powrocie dziewczyny znowu się
od siebie oddaliły, skupiając się na własnym życiu. Spokój ten, przerywany
wyrzutami sumienia, nie trwał wiecznie. A. jest znowu w akcji i bardzo dobrze
wie co się stało na wakacjach. Skoro Ali tym razem naprawdę nie żyje, to kto je
teraz prześladuje? Kim jest tajemniczy/a A.?
            Po
tym jak zakończył się poprzedni tom serii z obawami zerkałam na kolejną część.
Przecież sprawa została wyjaśniona, co tu więcej można było pisać? Fakt, było
parę nie jasności, ale to można było przeżyć, samemu sobie coś tam
wywnioskować. Z drżeniem serca brałam się za „Pretty Little Liars. Uwikłane”,
strach, że oto seria straci w moich oczach był wielki, ale czy potrzebny? Otóż
nic bardziej mylnego! Shepard po raz kolejny zagrała nam na nosie i pokazała,
że ma jeszcze kilka asów w rękawie.
            Przyznaje,
że początki były trudne, fabuła stricte naciągana, a bohaterzy doprowadzali
mnie do białej gorączki. Z czasem jednak to się zmieniło, coraz bardziej mnie
wciągało, a o nieudanym początku zapominałam. Autorka ma jeszcze wiele do
powiedzenia w sprawie Rosewood i ich mieszkańców. Nie jedno nas jeszcze
zaskoczy, jestem tego pewna. Shepard w perfekcyjny sposób dawkuje nam
poszczególne informacje, ani za dużo, ani za mało. Tak aby tylko uchylić rąbka
tajemnicy, zaciekawić i zostawić z milionem pytań do kolejnej części cyklu,
który może i wyjaśnia więcej, ale i mnoży pytania. Niepojęte dla mnie jest to
jak nisko można upaść, aby tylko być lubianym przez innych i mieć wysoką
pozycję w kręgu ludzi, którymi jest się otoczonym. Setki razy przechodziło mi
przez myśl kilka innych rozwiązań danego problemu, tak żeby nie kłamać, czy też
okazywać się kimś bez serca.
            Z
biegiem czasu, w dobrze znanych nam postaciach czterech przyjaciółek, zaczął
irytować mnie brak asertywności, wtedy gdy był potrzebny. Zamiast powiedzieć
tudzież dać w mniej subtelny sposób do zrozumienia komuś, że ma się ulotnić,
stoją jak te jagniątka wydane na rzeź. Strasznie mnie to irytowało w nich.
Zauważyłam  ostatnio, że co do tej
czwórki dziewczyn nic chyba nie jest już w stanie mnie zdziwić. Zrobią wszystko
by zadowolić siebie i bliskich. Może początkowo byłam zaskoczona, ale p chwili
pojawiała się myśl „no tak, mogłam się domyśleć”. Mimo to nie stały się one
przewidywalne i chyba nigdy takie nie będą. W fabułę są wplątane wątki
poboczne, które sprawiały, że momentami mogła mi się ze zdziwienia buzia
otworzyć, tak byłam przez nie zaskoczona. Do dobrze znanych postaci dołączają
nowe, które wprowadzają ciupkę zamieszania oraz świeżego powiewu. Jako że
dopiero wprowadzone, niezwykle intrygują.
            Na
brak wrażeń nie mogłam narzekać. Autorka zafundowała mi skrajne emocje, od
totalnego rozczarowanie,  przez
zaskoczenie, aż do ulgi i radości, że jednak się nie zawiodłam. Czułam
irytację, zniechęcenie i rezygnacje by za chwili nie dowierzać temu co widzą
oczy. Przechodziłam od negatywnych do pozytywnych emocji i momentami już sama
nie wiedziałam czy czasem się w tym wszystkim nie pogubiłam. Mimo wszystko
dziewiąty już tom bardzo mi się podobał. Autorka w dalszym ciągu zaskakuje i
mnoży tajemnice oraz intrygi, co budzi we mnie potrzebę natychmiastowego
dojścia do meritum tego wszystkiego.
            „Pretty
Little Liars. Uwikłane” to prosty w odbiorze język, ciekawa fabuła oraz
nieprzewidywalne zwroty akcji. Shepard ma pomysł i potrafi go całkowicie
wykonać dając swoim czytelnikom nie lada gratkę. Mimo takiej ilości wydanych
części wciąż zaskakuje. Polecam fanom serii, jak i tym, którzy chcą po nią
sięgnąć. 
 Baza recenzji Syndykatu ZwB
*str.144
Autor: Sara Shepard
Tytuł: Pretty
Little Liars. Uwikłane
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: październik 2012

Liczba stron: 328

Pretty Little Liars:
Uwikłane
 Bellitosne

Ten post ma 15 komentarzy

  1. nie mam pojęcia co do za książka, teraz zaczytuję się w dziecięcych lekturach jak również w świątecznych, jakoś tak mnie naszło… pozdrawiam

  2. ja się tego nie tykam. Nie przekonuje mnie okałdka i nawet jeśli wszyscy wokół się serią zachwycają, dla mnie trochę chyba za późno na tą sagę. Po prostu za dużo do nadrobienia, odpuszczę…

  3. Szczerze mówiąc ta seria w ogóle mnie nie kręci, a jeszcze jak patrzę na ilość tomów, to już w ogóle podziękuję 😛

  4. Serii książek nie czytałam, ale oglądam serial i wciągnęłam się potwornie w to cholerstwo 😛 Chciałabym kiedyś sięgnąć po książki 🙂

  5. jestem dopiero na 4 tomie i zadziwia mnie to, jak autorce udało się całą historię rozciągnąć aż na tak wiele części 🙂

  6. Ósmy i dziewiąty tom jeszcze przede mną… Również zastanawiam się, kiedy ta seria się skończy. 😉

  7. Trochę mnie przeraża ilość części tej serii. Kupiłam pierwszy tom i ciągle czeka nieprzeczytany…

  8. Nie odważyłam się nigdy sięgnąć po te książeczki, śledzę tylko w zapowiedziach na stronie wydawnictwa kolejne części.. i nie mogę wyjść z podziwu, że się nie kończą :).

  9. Jak już wspomniałam, nie miałam z tą serią do czynienia, ale gdyby nadarzyła się okazja, żeby przeczytać chociaż pierwszy tom, to bardzo chętnie 🙂

  10. O rany! To już tyle tomów! I kiedy ja to mam nadrobić 😛

Dodaj komentarz

Close Menu