“Mrok” Alicja Wlazło

“Mrok” Alicja Wlazło

Szczęście tworzą krótkie momenty, niezależnie od całokształtu sytuacji. *

Potrafimy znieść bardzo wiele cierpienia, ale każdy ma swoje granice. I gdy zostają one przekroczone, wszystko ulega zmianie. Pod jego wpływem podejmujemy decyzje, jakich normalnie nie bralibyśmy pod uwagę. Zmagamy się z bólem, inaczej myślimy i działamy. Stajemy wtedy też przed wyborem, czy chcemy się poddać, czy chcemy walczyć i po której ze stron stanąć.

Lauren nie ma powodów do narzekania. Jest w szczęśliwym związku, ma już córkę i pracę, która daje jej satysfakcję. Wielkimi krokami zbliża się też ślub mający być ostatecznym potwierdzeniem ich szczęścia. Te jednak nie trwało zbyt długo. Jedno spotkanie zmienia wszystko, pozostawia po sobie wiele pytań, ale poznanie odpowiedzi na nie może mieć zbyt wysoką cenę. Czy kobieta jest gotowa ją zapłacić? Czy jest gotowa wyrzec się swojego dotychczasowego życia i stanąć w centrum konfliktu między Zaprzysiężonymi a Potępionymi?

Po Mrok sięgnęłam z polecenia przyjaciółki, która zawsze podsuwa mi coś godnego uwagi. Co prawda powieść trochę odczekała w kolejce, ale w końcu zabrałam się za jej czytanie i po długich bojach udało mi się dobić do ostatniego zdania. Co mogę o niej napisać?

Nie da się nie zauważyć, że Alicja Wlazło miała pomysł na fabułę i trzymała się raz obranej drogi. Stworzyła powieść, która fascynuje wieloświatami, w których żyją nie tylko ludzie, ale i istoty, o których ci pierwsi nie mają pojęcia. Intryguje opisami, ale w sumie niezbyt wiele nimi zdradza, co powoduje ogromny niedosyt i czasami przeszkadza w czytaniu, bo raz wszystko jest fajnie wyjaśnione, a raz czytelnik zostaje tylko poinformowany o czymś, jakby to było oczywiste. Miejscami wkrada się również mały chaos w tym wszystkim i trudno nadążyć za opisywanymi wydarzeniami, a jest ich dość sporo i poznajemy je z różnych punktów widzenia. Muszę ponarzekać też trochę na emocje, których mi tutaj odrobinę brakowało, chociaż niby były, ale jakby przytłumione. Mam wrażenie, że Mrok jest jakby wstępem do tego, co będzie dalej. Ma zaintrygować i niewiele zdradzić.

Co się tyczy bohaterów, to jest ich sporo, ale autorka radzi sobie z ich charakterystyką i już po samym zachowaniu można się domyślić, kto jest kim. Każda z postaci różni się od pozostałych dosłownie wszystkim. Trudno jest też tutaj kogokolwiek rozszyfrować, bo niezbyt wiele zdradzają ze swoich myśli, czy uczuć, co uważam akurat za plus, bo mogą zaskoczyć swoimi następnym krokami.

Przyznaję, że ocenienie jednoznacznie tego tytułu jest dla mnie trudne, bo ostatnio moja wena na czytanie była znikoma i nic nie było na tyle dobre, by mnie odblokować, a jednocześnie nieustannie wracałam do tej powieści i brnęłam chociaż przez parę stron. Mrok nie jest zły, to dobry debiut, który ciekawi pomysłem oraz jego realizacją, zabrakło mi tutaj tylko emocji, z jednej strony czułam ciekawość, ale miałam problem z zaangażowaniem się w opowieść i wczucia się w to, co czują bohaterowie. Zakończenie jednak sprawiło, że coś we mnie drgnęło i sięgnę po kontynuację.

Mrok ma swoje plusy i minusy, mnie do końca nie porwał, ale zaciekawił na tyle, by wciąż do niego powracać aż dotarłam do ostatniej strony i sięgnąć po Iskrę, gdy zostanie wydana.

Autor: Alicja Wlazło
Tytuł: Mrok
Wydawnictwo: Inanna
Wydanie: II
Data wydania: 2019-07-31
Kategoria: fantasy
ISBN: 9788379954117
Liczba stron: 414
Ocena: 6/10

Zaprzysiężeni:
Mrok | Iskra

Ten post ma 7 komentarzy

  1. Nie jest to gatunek po który sięgam na co dzień więc raczej nie sięgnę po tę pozycję.

  2. Słyszałam o tej książce, jednak nie ciągnie mnie do niej w ogóle.

  3. Ostatnia przeczytana przeze mnie książka była dobra i również był to debiut, ale tak jak w twoim przypadku nie zostałam porwana.

  4. Nie słyszałam wcześniej o tym tytule. Może kiedyś dam jej szansę, jednak teraz mam inne plany czytelnicze 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu