Zac and Mia

„(…)czym jest odwaga. To jest
zostanie na miejscu, mimo, że chcesz uciekać. To zaparcie się i obrócenie na
wprost tego, co cię przeraża(…)To otwarcie oczu i wpatrywanie się w ten
strach tak długo, aż to on nie wytrzyma i odwróci wzrok”.*
Los płata figle i za nic ma nasze plany
i pragnienia. Układa scenariusz według własnego widzi mi się, jednym daje
szczęśliwe karty, drugim pechowe, przygniatając pojawiającymi się przeszkodami.
Nie ważne, że to jest niesprawiedliwe, że wywołuje ból, rozpacz, a czasem nawet
odbiera bliskie osoby. Tak już jest w realnym życiu.
Rak jest podstępny, zwykle przychodzi
cicho i niepostrzeżenie, by nagle uderzyć z całą swoją mocą. Przekonali się o
tym Zac i Mia, którzy nie spotkaliby się zapewne nigdy, gdyby nie choroba z
jaką przyszło im się zmierzyć. Pochodzą z dwóch zupełnie innych światów, żyjąc
tak odmiennie, jak to tylko możliwe. Jednak oboje usłyszeli wyrok, który
wszystko zmienia, a finał ich walki, nawet gdy będzie pozytywny nie musi okazać
się w stu procentach pewny. Jak poradzą sobie z tym co na nich spadło i czy
dwie tak różne osobowości będą w stanie się dogadać?
Tak naprawdę nie wiem czemu musiałam
się zapoznać z tym tytułem, po prostu po zobaczeniu okładki i blurbu
wiedziałam, że muszę go przeczytać. Historie tego typu, o ile są dobrze
napisane, trafiają do mnie, poruszają i nakłaniają do przemyśleń. Czy „Zac
& Mia” spełniły moje oczekiwania?
Na początku wspomnę, że książka
podzielona jest na trzy części: „Zac” (narratorem jest chłopak), „I” (narracja
prowadzana przez oboje nastolatków) i „Mia” (opowieść widziana z punktu
widzenia dziewczyny). Posunięcie ciekawe, bo można poznać dwie różne
perspektywy, a co ważniejsze, autorka nie powtarza wydarzeń, tylko zmienia
osobę opowiadającą w trakcie trwania wydarzeń. Bez problemu można odnaleźć się
w historii – Betts dba, by wszystko było jasne i czytelne, nawet jak pojawiają
się specjalistyczne nazwy, to je wyjaśnia. Poruszyła w prawdzie temat trudy,
ale widać, że się z nim zapoznała i wczuła w bohaterów, bo całość jest dopracowana,
przemyślana oraz naładowana emocjami. Dużym plusem dla utworu okazało się
poczucie humoru, które sprawia, że nie raz i nie dwa chce się zacząć śmiać.
Zarówno Zacowi, jak i Mii australijska
powieściopisarka poświęciła mnóstwo czasu i dzięki temu są tak wyraziści i
realni. Zac zaakceptował to, że musi się poddać leczeniu, spokojnie przyjmował
chemie, przebywał w izolatce przed oraz po przeszczepie szpik, aby zmniejszyć
ryzyko nawrotu białaczki. Zna wszystkie liczby i statystyki Dotyczące raka, ale
pomimo wszystko jest niezwykle optymistycznie nastawiony do życia. Mia zaś cały
czas walczy, odtrąca pomoc, nie wyraża chęci leczenia i współpracy. Nie może
się pogodzić z tym co ją spotkało i wyraża to buntem, tym bardziej, że uważa iż
nie ma nikogo bliskiego, kto by przy niej był. Tych dwoje są jak ogień i woda,
ale w jakiś poplątany sposób łączy ich nic sympatii, a ich rozmowy i wspólne
przebywanie dostarcza niemało wrażeń.
Muszę przyznać, że jestem pod dużym
wrażeniem tej książki. Czyta się ją szybko, z zainteresowaniem i ciekawością.
Nie jest przekoloryzowana, nie wydaje mi się też by Betts oszczędzała
potencjalnego czytelnika. Przedstawia życie jakim jest, z jego blaskami i
cieniami. Betts pokazuje, że w tak trudnych momentach ważne jest pozytywne
nastawienie, obecność bliskich i umiejętność śmiania się. Wczułam się w
wydarzenia z zapartym tchem śledziłam bieg wydarzeń i kibicowałam bohaterom,
wraz z nimi wszystko przeżywałam i im bardziej poznawałam Zaca oraz Mię tym
bardziej zyskiwali moją sympatię. Podoba mi się styl pisania A. J. Betts i
jeśli coś jeszcze jej pióra ukaże się na naszym rynku, to z pewnością sięgnę po
kolejny utwór autorki.
Powieść nie tylko dla młodzieży, bo i
nie jeden dorosły doskonale się w niej odnajdzie. Przypomina nam jak wiele mamy
i że powinniśmy cieszyć się każdym dniem nie zaznaczonym tą straszną chorobą.
Napisana lekko, ale mądrze i w sposób przemyślany. Poważna, zabawna,
wzruszająca – bardzo, bardzo dobra!
*A. J. Betts, „Zac
& Mia”, s. 323
Autor: A. J. Betts
Tytuł: Zac &Mia
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 14 stycznia
2015
Liczba stron: 320
Real life:
Zac &
Mia
| Althea i Oliver

Ten post ma 15 komentarzy

  1. Czytałam, bardzo mi się podobala i oceniłam ją tak samo jak Ty. 🙂

  2. Mam w planach oczywiście, jak na nią trafię to szybko przeczytam 🙂

  3. Książkę czytałam i nawet mi się podobała, choć bez większych zachwytów.

  4. Natrafiłam właśnie na Twojego bloga i myślę, że wkładasz sporo pracy w jego prowadzenie. Masz wiele ciekawych recenzji książkowych i to często książek o tematyce, którą lubię. Myślę, że będę tu zaglądać. 🙂

  5. Zgadzam się z Tobą, naprawdę bardzo dobra, nawet dla starszych 😉

  6. Obawiam się , że to coś w stylu Gwiazd naszych wina, a nie lubię takich powtórek. Może kiedyś się skuszę:)

  7. Oczywiście, że ją przeczytam, tyle pozytywnych opinii, więc jak tu po nią nie sięgnąć? Lektura obowiązkowa 😀

  8. Na szczęście mam ten tytuł już na półce, czeka na przeczytanie, a ja z niecierpliwością wyczekuję chwili wytchnienia od szkoły, bym mogła skupić się na tej powieści. 😉 Nastawiam się do niej dość optymistycznie, bo podobno jest lepsza od GNW Greena, które mnie zawiodły. 🙂
    Cieszę się, że ty tak pozytywnie odebrałaś tą książkę, bo to znaczy że i ja ją odbiorę w podobny sposób ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

  9. A ja muszę przyznać, że tak się nad nią nie zachwyciłam… Jakoś się nie polubiłyśmy… Może w przyszłości – z perspektywy czasu spojrzę na nią troszkę inaczej? Bardziej przychylnym okiem? Pozdrawiam 🙂

  10. Oj nie wiem. Te wszystkie książki o raku jakoś do mnie nie przemawiają. Być może przez to, iż to dla mnie osobisty temat i ten cały "real life" w tych książkach zupełnie nie jest dla mnie taki real 😉

  11. Właśnie jestem w trakcie czytania "Gwiazd naszych wina" i po lekturze będę z pewnością chciała odpocząć od cięższej tematyki, ale mimo to powyższą pozycją jestem zainteresowana. Takie historie są niesamowite szczere, rzeczywiste i przy tym łapią za serce. Jestem na tak.

  12. Jestem w trakcie czytania i na razie mnie nie poraziła. Ot, jest niezła, ale nic specjalnego. Mam nadzieję, że moje wrażenia się zmienią na bardziej pozytywne.

  13. Książka totalnie nie z mojej bajki, ale nie o tym chciałam. Pytałaś u mnie o wyzwanie i uczestnictwo w nim kogoś, kto nie ma bloga. Oczywiście taka osoba może wziąć w nim udział, o ile publikuje gdzieś swoje wrażenia z lektur, np. na Lubimy Czytać, BiblioNETce czy gdziekolwiek indziej. 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu