Rycerz bez serca

„Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to
nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same
słodycze”.*
O duchach słyszał chyba każdy, co prawda
nie wszyscy w nie wierzą, ale wiedzą, że twierdzi się iż są one przezroczyste,
unoszą się w powietrzu i po śmierci nie zaznały spokoju, bo mają na ziemi coś
jeszcze do zrobienia. Mówi się, że występują zjawy bardziej lub mniej miłe. Załóżmy
przez chwilę, że one naprawdę istnieją, co byście zrobili gdyby nagle jakiś się
wam ukazał?
Jedenastoletni Jon zostaje wysłany
przez mamę do szkoły z internatem, za wszystko obwinia jej nowego faceta –
zwanego przez siebie Brodaczem – i czuje się z tego powodu bardzo
nieszczęśliwy. Na każdym kroku pokazuje swoje niezadowolenie z zaistniałej
sytuacji, ale kiedy znajduje się już na miejscu okazuje się, że nowe miejsce
nauki nie jest takie złe, a i znalezienie nowych przyjaciół nie będzie zbytnio
trudne. Wszystko może by się jakoś ułożyło, gdyby nagle nie pojawił się pewien
duch grożący mu… śmiercią. Czemu uwziął się akurat na chłopca i jak on sobie z
tym poradzi?
Twórczość Corneli Funke znam dzięki jej
serii Recekless , którą bardzo mile wspominam i darze szczególnym sentymentem.
Jestem oczarowana nie kończącymi się pokładami fantazji oraz baśniowym światem
przez nią stworzonym. Szczerze mówiąc, najbardziej nie mogę doczekać się
ostatniego tomu wyżej wspomnianej trylogii, ale gdy ujrzałam zapowiedź „Rycerza
widmo” byłam również zadowolona. Jak tym razem spisała się uwielbiana na całym powieściopisarka?

Początkowo byłam zaskoczona, tym razem
Funke zaserwowała swoim czytelnikom zupełnie coś innego niż dotychczas. Nie
spotka się w tej książce baśniowej otoczki, magicznych krain, istot czy też
rzeczy. W „Rycerzu widmo” fabuła powieści jest osadzona całkowicie w świecie
realnym, ale bez obaw, pojawiają się duchy i to nie byle jakie, bo rycerze! I
chociaż widać w książce schematyczność (zamki, morderstwa, tajemnice), to
jednak niemiecka autorka potrafiła ubrać ją w słowa sprawiające, że powieść czyta
się praktycznie sama. Nie brak w niej opisów miejsc i wydarzeń, które nie są
może tak szczegółowe, jak w poprzednich publikacjach, ale wystarczają, by
wyobrazić sobie, to co się w danym momencie dzieje. Pomagają w tym również
umieszczone w niej czarno białe rysunki, które są niezwykle sugestywne i
przykuwające oko. Ciekawym posunięciem było zaczerpnięcie wielu informacji z
historii, dzięki czemu ma się okazję poznać dawne dzieje oraz to, że Jon tak
jakby opowiadał, to co działo się kiedyś, jakby wspominał swoją przeszłość.
Całość utworu jest idealnie zgrana, wszystko jest przemyślane i dopracowane. Co
prawda akcja nie toczy się specjalnie szybko, ale na brak ciekawych sytuacji
narzekać nie można.
Podobały mi się kreacje bohaterów
stworzonych przez Funke,. Jon okazał się zwyczajnym jedenastolatkiem,
próbującym pogodzić się ze zmianami jakie zachodzą w jego życiu oraz
przyzwyczaić się do nowego miejsca i ludzi. Jego ciekawość oraz fakt, że trafił
w mało odpowiednie miejsce przysparza mu nieco problemów i stwarza mnóstwo
sytuacji do przeżywania przeróżnych, niekoniecznie zawsze miłych, przygód. Moją
uwagę zdobyła także Ellie, dziewczynka jest bardzo indywidualną osóbką, której
zachowanie może trochę zaskakiwać, ale swoim logicznym umysłem i nietypowym zachowaniem
wzbudza dużo sympatii. Pozostałe postacie również cechują się
niepowtarzalnością i zapadają w pamięć.

Utwór ten przeczytałam w zaledwie jeden
dzień i wyśmienicie się przy tym bawiłam, jest on kierowany do nastolatków w
wieku 10-13 lat, dlatego język, którym posługuje się autorka jest prosty, ale
nie banalny. Historię czyta się szybko i z prawdziwym zainteresowaniem ponieważ
wciąga i intryguje od pierwszych stron. W trakcie śledzenia tekstu można się
pośmiać i poczuć odrobinę strachu, łatwo też zżyć się z bohaterami w raz z nimi
przeżywać ich przygody. Funke może i nie wymyśliła czegoś nowego, ale napisała to
w taki sposób, że jednak ma coś w sobie, co sprawia, że warto sięgnąć po
„Rycerza widmo”. Nie żałuję ani chwili na niego poświęconej i szkoda tylko, że
książka tak szybko się skończyła.
Pomimo tego, że najnowsza powieść Corneli
Funke kierowana jest do młodszego grona czytelników śmiało mogę stwierdzić iż
spodoba się każdemu wielbicielowi opowieści o duchach, zabawnych sytuacji i
zaskakujących zwrotów akcji. Książkę czyta się niezwykle szybko, lekko i
przyjemnie. Polecam!
*Cornelia Funke,
„Rycerz widmo”, s. 130
Autor: Cornelia
Funke
Tytuł: Rycerz widmo
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 9 czerwca
2014
Liczba stron: 349

Ten post ma 26 komentarzy

  1. Jestem niesamowicie ciekawa tej książki, bo Cornelię Funke uwielbiam i nie przepuszczę żadnej książce, która wyjdzie spod jej pióra 😀

    1. Mam dokładnie tak samo odkąd zetknęłam się z Recekless 😉

    1. W takim razie serdecznie polecam, tutaj pokazuje swoją twórczość w trochę innej odsłonie, ale nadal zachwyca. 😉

  2. Ta książka mnie nie zainteresowała, za to serię którą reklamujesz na górze wzięłabym z ucałowanie w rękę. Cudnie się zapowiada 🙂

  3. Nie powiem, zaintrygowała mnie fabuła. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, więc może warto to nadrobić? Chyba zaczne od powyższej pozycji 🙂

    1. Warto, pewnie, że warto! Ja jednak polecam zacząć od Atramentowej trylogii lub Recekless. 😉

    1. Polecam, chociaż jest w trochę innym stylu, to warto przeczytać. 😉

  4. Zdecydowanie muszę zdobyć tę książkę. I jeśli nie ze względu na fakt, że są tam duchy, a cała opowieść jest tak zabawna i przyjemna, ale też przez wzgląd na te piękne obrazki! Zachwycające! Już czuję klimat powieści! 😉
    Odnośnie twórczości tej autorki, to czytałam "Atramentowe serce", a w planach mam zaznajomienie się także z pozostałymi dwoma tomami trylogii. 🙂 Magiczny styl pisania. 🙂
    Pozdrawiam,
    Sherry

    1. Kiedy skończysz już Atramentową trylogię chwyć za Recekless, tam to się dzieje! 😉
      "Rycerz widmo" powinien przypaść ci do gustu, duchów w nim nie brakuje, a obrazki pokazałam specjalnie, by pokazać jak duże mają znaczenie przy czytaniu, a nawet przeglądaniu.

  5. Tym razem jakoś nie poczułam zainteresowania tą książką, więc nie będę na siłę się do niej przekonywać.

  6. Kiedyś zaczytywałam się w powieściach o duchach, więc i tą chętnie poznam 😉

  7. Choć mam swoje lata, to z chęcią sięgam po podobne tytuły:) A co:D
    Ten tutaj wygląda ciekawie, a że jeszcze moje ulubione wydawnictwo, to z większą chęcią przeczytam.

    1. A tam lata! 😉 W człowieku zawsze zostaje coś z dziecka i czasem trzeba cofnąć się do dzieciństwa 😉

  8. nie czytałam, ale nie przepadam za fantastyką.
    pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu