Czy jestem winna?

„Walka
ze żniwiarzami nauczyła mnie cenić to, co dobre w życiu – bo nigdy nie wiadomo,
kiedy to może zostać odebrane.”*
Jesteś tylko
człowiekiem, masz prawo do popełnienia błędów, bo każdy je popełnia. Nie ma
ludzi nieomylnych, nie ma ideałów, a ty zaufałaś tylko nie tej osobie, co
trzeba. Zostałaś oszukana i wmanewrowana w coś, co sprawiło, że doszło do tego,
czego wszyscy się obawiali. Ten incydent może kosztować cię, twoich przyjaciół,
a także cały świat spokój. Nie jest to jednak koniec – zawsze jest jakaś
szansa, tylko jak działać, kiedy wszyscy obwiniają ciebie za to, co zaszło?
Odkąd Gwen
pojawiła się w Akademii między nią a Spartaninem Loganem aż iskrzyło. Niedawno
zaczęli się oficjalnie spotykać, a po ostatnich drastycznych wydarzeniach mogli
w końcu iść na swoją pierwszą randkę. Pomimo skrępowania wszystko szło dobrze
do pewnego momentu, kiedy to proletariat przerywa im spotkanie i oskarża
Gwendolyn o pomoc w ucieczce Lokiemu, który jest bogiem chaosu. Zarówno
nastolatka, jak i kilka innych osób wie, że to totalna bzdura, ale władze
twierdzą, że mają dowody i muszą przeprowadzić śledztwo. Jakby cała sytuacja
była dla dziewczyny za prosta, to o skierowanych w jej stronę oskarżeniach
poinformowana zostaje cała szkoła, co z kolei doprowadza do jej prześladowań.
Pomimo tego wszystkiego Gwen wie, że musi działać, bo żniwiarze coś planują i
to bardzo złego. Tylko jak ma wykonywać swoje zadanie, gdy jest oskarżona i
cały czas pilnowana?
Po zapoznaniu
się z trzecim tomem serii nie mogłam doczekać się momentu, kiedy to będę miała
okazję zapoznać się z dalszymi losami bohaterów. Po tym, co wydarzyło się w
„Tajemnicach Gwen Frost” byłam niezmiernie ciekawa tego, jak autorka pociągnie
wszystko dalej, a że jest ona nieprzewidywalna, nie wiedziałam, czego mogę się
spodziewać w kolejnej części.
Po zapoznaniu
się z czterema tomami cyklu śmiało mogę napisać, że z każdą kolejną książką
jest dużo lepiej. Już „Dotyk Gwen Frost” był bardzo dobry, ale im dalej, tym
było coraz ciekawiej. W najnowszej publikacji autorki dzieje się jeszcze więcej
niż poprzednio. Jest mnóstwo akcji, niespodziewanych zwrotów wydarzeń, walki,
działań za pomocą mitologicznych rzeczy, niewyjaśnionych sytuacji.
Powieściopisarka dba o to, by treść była logiczna i spójna, ale przy okazji nie
odkrywa wszystkich kart na raz, tylko kluczy i zwodzi czytelnika. Fabuła jest
przemyślana i dopracowana, w całości nie ma niczego ani za dużo, ani za mało.
Jak już nie
raz wspominałam, lubię, gdy autor tworząc historię, szczególnie z wątkiem fantastyki,
nie bierze niczego z powietrza, tylko kreśli wszystko tak, że ma to podłoże w
historii. Odnosi się do dawnych wydarzeń czy też legend lub mitów. Estep nie
zawodzi i w tym momencie, stworzyła Akademię Mitów pełną mitycznych wojowników
szkolących się do walki ze żniwiarzami chaosu, broni. Wszystko jest opisane w
taki sposób, iż bez trudu można sobie wyobrazić to, co się dzieje.
Podoba mi się
to, jak Estep stworzyła bohaterów. Od czasu gdy Gwen trafiła do Akademii,
zaszły w niej znaczące zmiany i pewna jestem, że nie jest to jeszcze koniec.
Stała się pewniejsza siebie, swojej obecności w tym miejscu, bardziej
zdeterminowana, by wykonać swoje zadanie, ale najważniejsze, że staje się coraz
bardziej świadoma swojego daru. Co do pozostałych postaci autorka też nie
próżnuje i na każdym kroku zaskakuje. Sprawia, że zaskakują nie tylko inne
osoby w powieści, ale i odbiorcę. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać
i domyślić, kto tym razem jest tym dobrym, a kto złym.
„Wina Gwen
Frost” pochłonęła mnie od pierwszych stron, ponieważ autorka bez żadnych przydługich
wstępów rzuca w wir wydarzeń i sprawia, że z zapartym tchem czytałam kolejne
strony i z niedowierzaniem kręciłam głową. Nawet trochę nie podejrzewałam tego,
co Jennifer Estep teraz wymyśliła. Działo się dużo i szybko, było mnóstwo akcji
oraz emocji. W trakcie czytania ani przez chwilę nie czułam znużenia czy też
zniecierpliwienia, ale za to towarzyszyła mi masa innych uczuć. Wraz z
bohaterami śmiałam się i płakałam, denerwowałam, wzruszałam i smuciłam.
Zdążyłam się zżyć z Gwen oraz jej przyjaciółmi, a ich perypetie szalenie mnie
ciekawią. Estep ma głowę pełną pomysłów, co udowadnia z każdym kolejnym tomem,
a co ważniejsze – nie tworzy nic stereotypowego. Nawet wątek miłosny jest tylko
dodatkiem, który uzupełnia całość, ale nie wysuwa się na pierwszy plan, no i
brak tu, przynajmniej, jak dotąd, miłosnego trójkąta. Szkoda tylko, że książka
tak szybko się kończy i nie wiadomo, kiedy będzie kolejna część.
Najnowsza
książka Jennifer Estep jest dla mnie, jak dotąd, najlepszą z całej serii. Akcja
pędzi od samego początku, zaskakuje, wszystko jest zapięte na ostatni guzik.
Pełna emocji i sytuacji trudnych do przewidzenia. Wielbicieli twórczości
amerykańskiej powieściopisarki do sięgnięcia po ten tytuł zapewniać pewnie nie
muszę, ale tych, którzy mają serię przed sobą, zachęcam do sięgnięcia po nią
czym prędzej, bo naprawdę warto.
TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU Secretum
 
*str. 76
Autor:
Jennifer Estep
Tytuł:
Wina Gwen Frost
Wydawnictwo:
Dreams
Rok
wydania:
9 maja 2014
Liczba
stron:
344
Akademia
Mitu:
Książka przeczytana w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę II

Ten post ma 16 komentarzy

  1. Powiem szczerze: po naprawdę pozytywnym zaskoczeniu trójką, nie spodziewałam się, że autorka będzie potrafiła wymyślić coś jeszcze, co by mnie zainteresowało, a tu proszę! Przyznam ci rację: pani Estep poprawia się z każdym tomem i o ile dwa pierwsze jeszcze nie wzbudzały we mnie wielkiego entuzjazmu, to trzeci przyjęłam niesamowicie dobrze, aczkolwiek miałam wątpliwości co do czwórki. Wątpliwości – których w tej chwili się wyzbyłam 🙂
    Trzymam kciuki, żeby moja biblioteka kupiła i ten tom, a jesli nie – załatwię sobie ebooka, bo coś czuję, że naprawdę warto! 🙂
    Troszkę mnie niepokoi ten wątek miłosny, bo Logana nie cierpię, jest strasznie pusty 🙁 Ale dla niepokojących zwrotów akcji, jestem w stanie przymknąć na to oko ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    1. Mi się ta seria podoba, bo tu nie ma miłosnych trójkątów, a wątek miłosny, którego niepotrzebnie się obawiasz, jest zaledwie "liźnięty" i w niczym nie przeszkadza. 😉
      Nie mogę doczekać się już 5 tomu 😉

  2. Ta seria nieśmiało puka do mojego umysłu i jak się uporam z własnym stosem, będę o niej pamiętać.

    1. Warto, tylko nie poddawaj się po pierwszym tomie – niektórym on niezbyt przypada do gustu 😉

  3. Pocieszające jest to, że ta część jest według Ciebie najlepsza 😉
    Ja mam za sobą 2 tomy i raczej czytałam je tylko dlatego, że całość nawiązuje do mitologii- bo językowo i ogólnie miałam poczucie "słabości" 😉

    1. No mnie też skusiła na początku mitologia, ale im dalej tym lepiej. Czytaj dalej 😉

  4. Świetna książka, bardzo mi się podobała ta część 🙂 A pomyśleć, że prawie zrezygnowałam z tej serii po lekturze I tomu, któremu wystawiłam ocenę 3/6 😛 Coś mnie jednak pokusiło, aby wziąć do ręki kontynuację i teraz się cieszę, że to zrobiłam 😀

  5. Kiedyś się w końcu pewnie za tą serię zabiorę 🙂 ale będzie to odległe kiedyś.

  6. Zastanawiałam się, czy po trzech rewelacyjnych tomach Jennifer Estep jest w stanie napisać coś równie dobrego, ale po Twojej recenzji nie mam już żadnych wątpliwości. Będę szukać 🙂

    1. Też się nad tym zastanawiałam, ale coś mi się wydaje, że autorka ma jeszcze dużo asów w rękawie. 😉

  7. Nie przeczytałam jeszcze wcześniejszych tomów i niestety nie zapowiada się, abym w najbliższym czasie to zrobiła 🙁

Dodaj komentarz

Close Menu