„Akademia” Tijan Meyer

„Akademia” Tijan Meyer

(..) nie chciałam być nigdzie indziej, tylko u jego boku, dokądkolwiek miało nas to zaprowadzić.*

Wszystko w naszym życiu się zmienia. Dobrze, gdy jesteśmy na to gotowi i wiemy, co nas czeka. Jednak są sytuacje, kiedy zostajemy postawieni przed faktem dokonanym i odbiera się nam możliwość sprzeciwu, wyrażenia swojego zdania czy też znalezienia innego rozwiązania. Musimy się poddać i spróbować, chociażby trwać w wymuszonej teraźniejszości.

Samantha, jako córka trenera futbolu, ma możliwość uczęszczania do Akademii Fallen Crest. To szkoła skupiająca dzieci bogaczy lub uznanych przez wykonywany zawód. Sam do pewnego momentu była nieświadoma nadchodzących zmian i zmagała się z codziennością w szkole, próbując przetrwać kolejne dni. To jednak nic w porównaniu z tym, co szykuje dla niej jej matka. Bez ostrzeżenia i prawa sprzeciwu oznajmia jej, że zakochała się w innym mężczyźnie i wyprowadzają się od ojca. Od teraz Sam musi zmierzyć się nie tylko z nową miłością mamy, przeprowadzką, ale też z jawną niechęcią przybranych braci Kade. Czy bieganie wystarczy, by poradzić sobie z nową sytuacją, zdradą, brakiem miłości i tym, co siedzi jej w głowie?

O Tijan słyszałam chyba już od roku od Review Junkie i muszę przyznać, że jej zachwyty strasznie zaostrzyły mój apetyt na książki tej autorki. Dlatego też bez wahania wzięłam do recenzji pierwszy tom Fallen Crest i zebrałam się za czytanie, gdy tylko dostałam powieść w swoje ręce. Jaka okazała się rzeczywistość w porównaniu do oczekiwań względem Akademii?

Już teraz mogę powiedzieć, że dla mnie Tijan będzie tegorocznym odkryciem, wnoszącym w gatunek new adult świeży powiew. Nie powiela schematów, nie koloryzuje i nie ubarwia, szczerze, wręcz brutalnie ukazuje realistyczny świat nastolatków. Zaciera granice między tym, co jest w założeniu akceptowane oraz tym, co wzbudza kontrowersje i sprzeczne emocje. Tylko Tijan w przeciwieństwie do innych nie tworzy sztucznych problemów (oczywiście, że nawiązuje tu do Maskame), a naprawdę przekracza pewne granice. I sprawiła, że jednocześnie czytając, czułam zachwyt oraz szok. Akademia fascynuje podjętymi wątkami i kierunkiem, jaki obrała Tijan. Nie spotkałam tutaj słodkiego love story, a powieść przepełnioną ogromem sprzecznych uczuć. Tutaj mrok mieszał się z promykami jasności, obojętność z potrzebą pokazania swoich emocji, nienawiść z miłością, niepewność z pewnością… Mogłabym tak wymieniać bez końca. Akademia to prawdziwy rollercoaster wydarzeń, które sprawiają, że trudno jest się oderwać od książki i nigdy nie wiadomo co wydarzy się na następnej stronie oraz jaki obrót przybiorą sprawy.

Bohaterowie. Szczerze mówiąc, nie wiem od kogo mam zacząć. Zarówno Kade’owie, jak i Sam wywołują w mojej głowie lawinę myśli. Braciom nie chciałbym podpaść, bo autentycznie przerażają swoim zachowaniem i władzą, jaką posiadają. Jednak zachwycają swoim postępowaniem, gdy kogoś uważają za swojego i trzeba go chronić… Niezależnie od podjętych kroków. To, co robili, jak traktowali ludzi, gdy im podpadli… to nie było miłe. Tylko że patrząc na postępowanie co niektórych, bracia byli w moim odczuciu łagodni. Co do Sam, to było mi jej autentycznie szkoda i rozumiałam jej potrzebę odizolowania się, zamknięcia swoich uczuć gdzieś w głębi siebie i ucieczkę poprzez bieganie. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby dała temu ujście. Rozumiem jej bunt oraz obojętność i cieszy mnie, że nie dała się złamać. Żaden z bohaterów nie jest idealny, tylko prawdą jest, że ideałów nie ma i ważne, by nie niszczyć tego, co dla nas najcenniejsze.

Wiem, że Akademia będzie zbierać przeróżne opinie i znajdą się tacy, którzy ją skrytykują, ale według mnie Tijan świetnie sobie z tym tytułem poradziła. Autorka ma swój styl i to widać od pierwszej strony, styl pisania, umiejętność dawkowania emocji i budowania napięcia, wczucia się w to, co mają w głowach nastolatki. Zyskała moją całkowitą uwagę od pierwszego zdania, utrzymała ją do końca, po drodze zapewniając masę przeróżnych wrażeń. Zżyłam się z bohaterami i z zapartym tchem śledziłam bieg wydarzeń. Jestem zachwycona tym rewelacyjnym tytułem i już nie mogę się doczekać kontynuacji, która podobno jest jeszcze lepsza.

Akademia jest świetnym wprowadzeniem do serii. Obowiązkowa pozycja dla wielbicieli wyróżniających się powieści z gatunku new adult. Nietuzinkowa kreacja bohaterów, zaskakująca fabuła, świetne opisy i cała lawina emocji. Chcesz, tak jak ja, przepaść całkowicie zagłębiając się w losy Sam?

Autor: Tijan Meyer
Tytuł: Akademia
Wydawnictwo: Kobiece
Wydanie: I
Data wydania: 2018-01-25
Kategoria: new adult
ISBN: 9788365740946
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10

Fallen Crest:
Akademia | Rodzina | Szkoła

Dodaj komentarz

Close Menu