„Szkoła” Tijan Meyer

„Szkoła” Tijan Meyer

Czasami rodzina rani cię bardziej, niż cię kocha. To prawda, której wielu ludzi nie chce usłyszeć.*

Zmiana szkoły w środku semestru nigdy nie jest łatwa. To nie tylko problem z nadgonieniem materiału, ale też adaptacja w zupełnie nowym miejscu, z obcymi wokół siebie. I to praktycznie żadnej przyjaznej duszy obok, bo cześć cię nienawidzi za to, co osiągnęłaś, a reszta boi się zemsty tych pierwszych.

Sam doskonale wie, jak to jest. Po ostatnich zawirowaniach przenosi się do szkoły braci Kade, gdzie ma szansę zdobyć stypendium sportowe. Jedyne czego by teraz chciała, to trochę spokoju i stabilizacji, jednak na to przyjdzie jeszcze poczekać. Dopiero teraz dociera do niej, jak wysoką pozycję w szkole mają Mason i Logan, co ją trochę przeraża, bo automatycznie staje się celem dla wielu ludzi. W szkole praktycznie nikt jej nie lubi, dziewczyny uważają, że odebrała im braci. Grupa dziewczyn chce urządzić jej piekło i nie cofnie się przed niczym, by ją zniszczyć, a do tego bracia Broudou – wrogowie Masona – dowiedzieli się, że ma dziewczynę i dokopią mu, krzywdząc ją. Kade’owie próbują bronić Sam, tylko czy tym razem im się to uda?

To moje trzecie spotkanie z serią Fallen Crest i muszę przyznać, że trochę się go obawiałam. No bo ile może trwać dobra pass sprawiająca, że każda kolejna część utrzymuje poziom swoich poprzedniczek, prawda? Jak się jednak okazuje Tijan. to chwilowo nie grozi, bo Szkoła jest równie dobra, co dwa poprzednie tomy.

Muszę jednak przyznać, że początkowo miałam co do tego pewne wątpliwości. Chociaż pod względem fabuły i kierunku, w jakim szła Tijan, nie miałam nic do zarzucenia, to jednak odnosiłam wrażenie, że wszystko jest jakby mniej intensywne. Działo się dużo i było mocne, ale brakowało mi takiego pazura autorki. Teraz wiem, że to była cisza przed burzą, wstęp do tego, co było dalej. Szkoła to chyba jak dotąd najbardziej szokująca, zaskakująca, smutna i mroczna część serii. Tijan pokazała, jak bardzo można obedrzeć się ze wszelkich ludzkich zachowań dla zemsty i uzyskania władzy. Tutaj króluje brak jakichkolwiek zasad moralnych, szantażowanie, zastraszanie, nienawiść i manipulacja. Autorka rzuca tym wszystkim w czytelnika i otacza go tymi negatywnymi emocjami, nie pozwala jednak, by przejęły one całkowitą kontrolę i dodaje też trochę miłości, lojalności oraz odrobinę nadziei. Czego nie można odmówić też powieści, to fakt, że jedno wydarzenie goni drugie, a kolejne zwroty nie pozwalają nawet na chwilę odetchnąć czy też odłożyć książkę na później.

Czytając ten tom, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę każda z postaci ukrywa jeszcze wiele rzeczy, a to sprawia, że boję się tego, jakie będę miała o nich zdanie na samym końcu serii. Sam pokazuje, że nie zawsze trzeba się nią opiekować i potrafi o siebie zadbać. Stawia się tym, co ją prześladują i nie boi się konfrontacji, może nie zawsze podejmuje właściwe kroki, ale walczy. O siebie i swoją przybraną rodzinę. Mason do tej pory był dla mnie bardzo tajemniczy, ale teraz rozdziały z nim pozwoliły zajrzeć mi w jego myśli i uczucia. Jego oddanie jest jednocześnie wspaniałe i przerażające, to facet, który zrobi wszystko, by chronić swoich bliskich. Z kolei Logan nadal jest sobą – wieczny żartowniś, który seks traktuje, jak rozrywkę, ale kiedy trzeba, jest przy Sam i ją wspiera, on też zrobi dla niej wszystko. Czuję, że z nim jeszcze wiele się wydarzy. No i mamy też oczywiście czarne charaktery. Kate przeraża swoim szaleństwem i obsesją na punkcie władzy, a bracia Broudou wywołują ciarki na ciele, chociaż jeden z nich okazał się dużym zaskoczeniem.

Zaledwie kilka godzin potrzebowałam na to, by skończyć książkę. Chociaż początkowo brakowało mi ostrości, z której słynie Tijan, to nie zmienia to faktu, że od pierwszych stron zostałam rzucona w wir wydarzeń i nie miałam żadnych szans, by się z niego wydostać. Szczerze mówiąc, nawet nie chciałam, bo chociaż przerażała mnie bezwzględność i okrucieństwo u tak młodych osób, to cieszyłam się z powrotu do Sam i braci. Zżyłam się z nimi i jestem ciekawa, jak potoczą się ich losy, a wszystko wskazuje na to, że jeszcze wiele przed nimi. Uwielbiam Tijan za to, że wielokrotnie przekracza granice, ale nie popada przy tym w przesadę i nie tworzy niczego na siłę. Chociaż dużo tu okrucieństwa i zła, to nie nie ma w tym sztuczności. No i emocje. Autorka wręcz gra na moich uczuciach, sprawia, że zatracam się w świecie bohaterki.

Mogłabym pisać i pisać o tej nowości, a i tak zabrakłoby mi słów, jak bardzo jestem zachwycona tym tytułem i całą serią. Szkoła zdecydowanie trafi na moją listę bestsellerów, ponieważ trzyma poziom, a jej zakończenie zwiastuje, że w Fallen Fourth Down będzie się działo.

Z jakiegoś powodu, ukryta w jego ramionach w moim starym pokoju, czułam się spokojnie. Moja przeszłość i przyszłość jakoś się połączyły i to było wszystko, czego potrzebowałam.*

Autor: Tijan Meyer
Tytuł: Szkoła
Wydawnictwo: Kobiece
Wydanie: I
Data wydania: 2018-08-13
Kategoria: new adult
ISBN: 9788366074651
Liczba stron: 432
Ocena: 8/10

Fallen Crest:
Akademia | Rodzina | Szkoła

Dodaj komentarz

Close Menu