Z prawdziwą biedą problem jest taki, że nie rzuca się w oczy, a zresztą jeśli ktoś w ogóle ją zauważy, to zaraz potem najczęściej po prostu odwraca wzrok.*
Co sprawia, że jesteśmy wartościowymi ludźmi? Duży stan konta, wygląd, piękna wymowa? Czy może to, jacy jesteśmy, jak postępujemy i patrzymy na świat? Co bardziej się liczy – piękna otoczka czy może dobre serce, nawet jeśli wizualnie nie robi wrażenia? Niestety nadal potrafimy oceniać przez pryzmat tego, co widzimy i nie zastanawiamy się nad tym, czemu ktoś żyje tak, a nie inaczej. Nie myślimy o tym, co przechodzi, z czym się zmaga i może ma w życiu inne priorytety.
Zarys fabuły
W rodzinie Bralików, jak w setkach innych domów, czas przedświąteczny, to okres wyczekiwania, ale też nerwowy. Przecież trzeba wszystko ogarnąć, a co gorsza samemu, bo reszta rodziny nie pomoże, a jeśli już, to nie tak, jak powinni i musimy po nich poprawiać. Umycie okien, wszelkiego szkła, podłóg, ulepić górę uszek, zrobić sałatkę dla całej rodziny i tony innego jedzenia, by w końcu odpocząć przez te dwa dni. Tym razem jednak ma być inaczej chociaż głowy rodziny jeszcze o tym nie wiedzą. Ich dzieci wraz z własnymi rodzinami z okazji czterdziestolecia małżeńskiego zabierają ich na święta i sylwestra w góry. Wszyscy mają z kimś być, co przeraża Elżbietę, bo nadal nie pozbierała się po rozstaniu z chłopakiem, który jest bratem jej szwagra i też będzie. A co gorsza z osobą towarzyszącą. Z pomocą przychodzą jej przyjaciółki i znajdują jej mężczyznę do wynajęcia, który ma udawać jej chłopaka. Niestety Mikołaj nie do końca pasuje do jej wyobrażeń, ale ostatecznie korzysta z jego usług.
Książki Agnieszki Olejnik to dla mnie zawsze gwarancja dobrze spędzonego czasu, zwłaszcza gdy mowa o zimowych pozycjach. Dlatego też, gdy tylko Mikołaj do wynajęcia pojawił się w zapowiedziach, wiedziałam, że będę chciała go przeczytać. Tym razem dostajemy komedię romantyczną i faktycznie – jest dużo śmiechu, ale też przypomina, co tak naprawdę powinno się liczyć w życiu.
Moje wrażenia
Mikołaj do wynajęcia to opowieść, która jest napisana językiem niezwykle lekkim i przyjemnym w odbiorze. Powieść bawi, wzrusza, ale też zmusza do refleksji. Pod płaszczykiem scen pełnych humoru, zabawnych dialogów i przedstawiania przygotowań do świąt z przymrużeniem oka jest dużo powagi oraz życiowych tematów. Autorka przypomina, by czasami pozwolić sobie na odpuszczenie, by rozmawiać, nie oceniać po pozorach i dawać szansę. To też pokazanie, jak krytyczni potrafimy być czasami wobec innych i zbyt szybko oceniamy. Równie mocno negatywnie potrafimy patrzeć na samych siebie i dostrzegać wady, zapominając przy tym, jak wiele mamy. To opowieść pełna uczuć, w której nie brak zwrotów akcji, ale przede wszystkim emocji. Śmiechu, łez, smutku, nadziei i złości. No i miłości, w różnych jej odsłonach.
Słów kilka o bohaterach
Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, jeśli chodzi o charakterystykę postaci. Szczególnie Eli oraz Mikołaja. Ona przechodzi ogromną przemianę i dostrzega, jak szybko potrafiła pochopnie oceniać, nie dostrzegać, że nie każdy może mieć tak dobrze, jak ona. Podobało mi się, że powoli dostrzegała swoje błędy i się na nich uczyła. Na jej przykładzie widać, że zamiast wydawać osady i krytykować, lepiej spróbować zrozumieć oraz chwalić. On to mężczyzna prosty, masywny, wystawiający się często jakby dresiarz. Jednak pod płaszczykiem pewnego siebie kolesia skrywa ogromne serce. Jest zwyczajnie dobry, wyrozumiały, docenia ludzi takimi, jacy są. Liczy się dla niego rodzina i dobro innych, jest szczery i jedynie czego pragnie, to zauważenia go i zaakceptowania takim, jakim jest.
Na zakończenie
Byłam pewna, że książka mi się spodoba, ale nie podejrzewałam, że pochłonę ją na raz i będę się przy tym tak dobrze bawić. Bo Mikołaj do wynajęcia to komedia romantyczna, której niczego nie brakuje. Są zawirowania, wpadki, miłosne rozterki, a także odkrywanie siebie i innych. Okraszone sporą dawką humoru i to podanego ze smakiem. Scena z ciasteczkami chyba na zawsze pozostanie mi w pamięci. Jednak Agnieszka Olejnik nie byłaby sobą, gdyby w to wszystko nie wplotła przekazu, o którym czasami zapominamy. A także o tym, że inni mogą mieć gorzej w życiu i ich priorytety mogą być inne, a ktoś mniej wyedukowany, czy wystawiający się mniej wyszukanie nie jest w niczym gorszy. Śmiałam się, wkurzałam, przewracałam oczami i nie raz z zadumą śledziłam treść, bo zgadzałam się z tym, co skrywał w sobie tekst. I po cichu się wam przyznam, że zdarzyło mi się nawet uronić łzę – no może więcej niż jedną.
Polecam z czystym sumieniem. Mikołaj do wynajęcia to opowieść ciepła i otulająca. Wywołuje uśmiech na twarzy, skłania do refleksji, wzrusza i przypomina, co tak naprawdę się liczy i czego potrzebuje każdy z nas. Ciepło i bliskość – tylko tyle i aż tyle. Czytajcie.
Audiobook (czyta): Monika Chrzanowska
Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Mikołaj do wynajęcia
Wydawnictwo: Filia
Wydanie: I
Data wydania: 2024-10-09
Kategoria: komedia romantyczna
ISBN: 9788383577487
Liczba stron: 416

