Miłosna obsesja

            „- Ludzie wciąż szukają magii, chociaż prawdziwe cuda
można odnaleźć w świecie samej natury (…)”*
            Miłość jest uczuciem, którego nie da się zaszufladkować.
Ile jest osób na świecie, tyle odmian miłości. Każdy kocha inaczej, jest miłość
spokojna, wybuchowa, namiętna… Jest też miłość wywołująca obsesję –
sprawiająca, że ktoś myśli, iż należysz tylko do niego i jest zdesperowany, by
sprawić, że będziesz z nim wiecznie. Bez szansy na normalne życie, które ci
odebrano, bez możliwości poznawania świata i podejmowania samodzielnych
decyzji…
            Jest rok 1349, czternastoletnia Seraphina Ames udaje się
na swój pierwszy bal. Na miejscu poznaje Cyrusa, chłopak jest synem alchemika i
bardzo jej się podoba. Gdy wychodzą porozmawiać, zostają zaatakowani przez
rabusiów, a nastolatka śmiertelnie raniona. Zakochany chłopak nie pozwala jej
jednak odejść, zmusza dziewczynę, by wypiła eliksir dający nieśmiertelność. Od
tej pory może ona przejąć każde ciało, jakie chce za pomocą pocałunku. Ceną
tego jest jednak pozostawienie bliskich i wieczne życie u boku Cyrusa, który z
biegiem lat się zmienia. Sześćset lat później Seraphina postanawia z tym
skończyć i gdy już ma wykonać ostateczny krok, coś jej w tym przeszkadza. Jakie
będą konsekwencje jej następnych działań?
            „Miłość alchemika” zaintrygowała mnie po tym, jak
przeczytałam notę wydawcy. I choć ostatnio książki z gatunku paranormal romance
niczym mnie nie zaskakiwały, a nawet prawdę mówiąc rozczarowywały, postanowiłam
dać jej szansę. Wydawało mi się, że może to być powieść, która może nie tyle
zachwyci, co na pewno zaciekawi i sprawi, że mile spędzę z nią czas.
            No cóż, w jakimś stopniu się nie pomyliłam. Książka
początkowo wciąga i intryguje. Autorka zaczęła ją bardzo ciekawie, ale z
biegiem czasu robiło się coraz gorzej i w ostatecznym rozrachunku powieść nie
była taka, jak oczekiwałam. Najgorsze jest to, że jest ona zapchana wątkami
pobocznymi, a tego głównego praktycznie nie było. Jeśli już coś się działo
związanego z tematem, trwało to zaledwie chwilę, było napisane byle jak i nawet
nie miałam czasu, by wczuć się w zaistniałą sytuację. Odnoszę wrażenie, że
autorka stworzyła historię na szybko i przez to jest ona tak niedopracowana.
Zabrakło najważniejszych elementów, czyli akcji, nutki zaskoczenia i tego czegoś,
co sprawia, że mimo powielanego tematu, treść utworu miałaby to „coś”. Skoro to
romans paranormalny nie wypada mi nie wspomnieć o wątku miłosnym, którego tak
naprawdę w sumie nie ma, parę wzmianek, ze dwa pocałunki i koniec. A ja się
grzecznie zapytam, gdzie emocje? Zabrakło mi tego, a w tym gatunku to one są
przecież najważniejsze.
            Jestem bardzo rozczarowana tym, jak autorka po macoszemu
potraktowała postacie. Są niedopracowane i nijakie, nie wywołały we mnie
żadnych głębszych emocji, a i o tych słabszych trudno w tym wypadku mówić.
Seraphina, jak na tyle lat istnienia, jest bezosobowa i naiwna, brak w niej
jakichś głębszych przemyśleń, własnego zdania. Ja rozumiem, że była zdominowana
przez swojego partnera, ale bez przesady. No właśnie, Cyrus, niby taki straszny
i potężny, wszyscy się go bali. No a we mnie to on nawet takiego tyci
dreszczyku strachu nie wywołał. Och, jak ja się nim rozczarowałam. No i Noah,
który jest oczywiście idealny, zbyt idealny jak na mój gust. Przecież ideałów
nie ma, a tu proszę, mamy jednego, jak się patrzy. Nie przekonał mnie on do
siebie.
            To nie jest tak, że książka mi się w ogóle nie podobała.
Czytało się ją szybko i, mimo wszystkich tych niedociągnięć, przyjemnie. No
fakt, nie wzbudziła nie wiadomo jakich emocji, ale coś tam drgało w trakcie
śledzenia tekstu. Było… całkiem znośnie, ale czuję niedosyt. Nie udało mi się
wczuć w historię tak, jak bym sobie tego życzyła. Nie zżyłam się też z
bohaterami, bo nie miałam ku temu sposobności. Nawet nie wiem za bardzo, co o
nich myśleć i czy to, co napisałam o nich powyżej się zmieni. Autorka miała
ciekawy pomysł, ale niestety nie wykorzystała go w należyty sposób.
            „Miłość alchemika” to powieść, która niczym nie zaskoczy,
a bardziej wymagającego czytelnika może nawet troszkę wynudzić. Ma swoje plusy
i minusy, z czego tych drugich jest, niestety, więcej. To, że książkę czyta się
szybko, nie wystarczy. Jest to pierwsza część trylogii „Wcieleni”, ale nie
jestem pewna czy sięgnę po kontynuację.
TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU Secretum

 

*str. 12
Autor: Avery
Williams
Tytuł: Miłość alchemika
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: styczeń 2013
Liczba stron:
224
Wcieleni:
Miłość alchemika|

Ten post ma 17 komentarzy

  1. Na początku bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale później zobaczyłam, że recenzje nie są zbyt pozytywne – chyba ją sobie odpuszczę. 😉

  2. W wakacje będę dużo czytała i może wtedy nie będzie mi żal poświęcić na tę książkę kilku godzin.

  3. Czytałam kilka recenzji o tej książce i jedni piszą że jest fajna a inni że nie bardzo. Chciałabym sama się przekonać czy mi się spodoba, ale nie będę już wiele oczekiwała 😀

  4. Od dawna kusi mnie okładka. Z recenzjami to już różnie bywa, ale są przecież gusta i guściki prawda?

  5. Będę unikać tej książki. Pomysł intrygujący, to muszę przyznać, ale skoro wykonanie słabe i można się wynudzić czytają, to odpuszczę.

  6. Myślałam, że wypadnie trochę lepiej ;c. No cóż, na tę chwilę chyba sobie odpuszczę, mam dużo ciekawszych lektur :D.

  7. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać tę ksiażkę, ale to już druga recenzja, w której jest ona odradzana, raczej podziękuję.

    Pozdrawiam.

  8. Nie słyszałam o tej książce, ostatnio unikam gatunku paranormal romance, opis faktycznie kuszący, ale za wiele w tej książce minusów: postacie, brak emocji.

  9. Ja tej książce od dłuższego czasu mówię stanowcze "nie" i zdania jakoś zmienić nie mogę. Wszyscy ją krytykują, że pomysł wspaniały, ale napisanie jej beznadziejne. Jest wiele więcej lepszych lektur niż ta.

  10. Mam identyczne odczucia względem tej książki. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę ciekawie :/

  11. Myślałam, że będzie to nieco lepsza powieść, ale cóż, czasami tka bywa, że spotka się na swojej drodze przeciętną lekturę.

  12. Miałam wielką ochotę na tę książkę, ale po tylu negatywnych recenzjach mój zapał, mowiąc delikatnie nieco ostygł.

  13. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej książce, ale poszukiwać jej nie będę skoro nie jest to rewelacyjna lektura. Chociaż okładkę ma ładną 🙂

  14. Miałam podobne odczucia. Nota Wydawcy ciekawa, początek powieści jeszcze też, a później jest już niestety gorzej.

  15. Buu paranormal romance :< Historia z początku wydawała mi się dobra, bo mało jest książek gdzie widzimy romans w średniowieczu ("Krzyżaków" omijam, bo to lektura), ale jak zobaczyłem te dwa magiczne słówka odechciało mi się. Gdyby chociaż była dobra, to może bym poszukał.

Dodaj komentarz

Close Menu