Walka frakcji

            „- Dzięki Bogu
(…) Już myślałem, że nigdy nie przestanie działać i będę cię musiał tu zostawić,
żebyś… wąchała kwiatki czy co tam chciałaś robić na haju.”*
Otoczenie, w którym żyłaś jest w
trakcie wojny, a ty musisz stanąć po jednej ze stron. Nie jest to łatwe, a
decyzje, które podejmiesz mogą zniszczyć to, co kochasz i na pewno cię zmienią.
Pośród chaosu wywołanego walkami wyłaniają się ci, o których nie mówiono lub
zaprzeczano ich istnieniu. Okazało się, że są silniejsi niż ktokolwiek mógłby
podejrzewać…
Tris wraz z Cztery i jeszcze paroma
osobami udali się do Serdeczności. Wiedzieli, że w tej frakcji choć na chwilę
znajdą schronienie. Nastolatka nie potrafi się pozbierać po ostatnich
zdarzeniach. Męczą ją koszmary i w jakiś dziwny sposób myśli, że musi się
poświęcić, tak jak jej rodzice. Prócz tych zmagań musi jeszcze odkryć, czemu
Altruizm zaczął to wszystko. Czuje, że jest blisko odpowiedzi, a kluczem do
niej jest Marcus – ojciec Cztery. Tylko jak przekonać swojego chłopaka, że mimo
nienawiści do jego ojca czuje, że musi z nim współpracować? Co takiego znajduje
się za murem i czemu jest to tak chronione?
Pierwsze co przyszło mi na myśl po
przeczytaniu kilkunastu stron to, że ta książka jest lepsza od „Niezgodnej” i
to pod wieloma względami. Pierwsza część, choć ciekawie się ją czytało, nie
wywoływała głębszych emocji, a ta wręcz przeciwnie. Od samego początku wczułam
się w czytany tekst i go przeżywałam. Wydaje mi się, że pierwszy tom trylogii
był jakby wprowadzeniem, a dopiero teraz wszystko przybiera odpowiednie
kształty, wyjaśnia się i nabiera znaczenia.
„Zbuntowana” zaczyna się tuż po tym,
jak zakończyła się pierwsza część. Tylko, że tym razem od razu wiele się
dzieje. Już na samym początku wpadłam w wir wydarzeń, które były zaskakujące
oraz pełne emocji. Dosłownie nie było mowy o chwili znużenia. Tak, na brak
akcji nie mogłam narzekać. Bohaterowie przeszli duże przeobrażenie i nabrali
charakteru. Wreszcie też uzyskałam odpowiedzi na mnożące się pytania, które
wiele wyjaśniły i pozwoliły spojrzeć na wszystko inaczej. Nie jest jednak tak,
że wszystko stało się jasne. To byłoby za proste i, prawdę mówiąc, bez sensu w
tym momencie. W miejsce starych pytań pojawiały się nowe, a wraz z nimi domysły
i różne koncepcje. Najbardziej jednak fascynował mnie podział na frakcje. Czemu
musiał powstać i dlaczego akurat w taki sposób?
Jak już wcześniej wspomniałam postacie
przechodzą duże przeobrażenie. Stają się bardziej ludzkie i wywołują różne
emocje. Potrafią zaskoczyć i wzbudzić mieszane uczucia. Pojawiają się też nowe
osoby, które dużo wnoszą do tej historii. Okazuje się, że zaufanie jest bardzo
cenne i niestety nie każdego można nim obdarzyć. To, co się dzieje wokół, w
różny sposób wpływa na ludzi, ich tok rozumowania może być zachwiany, a co za
tym idzie łatwy do zmanipulowania. Tris boleśnie przekonała się, jak takie
manipulacje mogą zmienić człowieka, ale zauważyła też, że czasem nawet wróg
może być sprzymierzeńcem. Mimo zmian jakie zaszły w bohaterach, nie są oni
idealni i nadal czasem irytują, sądzę jednak, że jeszcze się to zmieni. W końcu
na to trzeba czasu, a i wydarzenia, w których biorą udział i tak dają im
popalić. No i nikt przecież nie jest bez skazy.
Książka ta może nie pochłonęła mnie bez
reszty, ale z pewnością niesamowicie wciągnęła. Czytałam ją z prawdziwą
przyjemnością oraz zainteresowaniem. Fabuła oraz postacie, pierwszoplanowe i te
drugoplanowe, zaskakiwały, a dialogi były napisane lekko i bez tej sztuczności,
którą odczuwało się w „Niezgodnej”. Do tego autorka dodała trochę humoru. Nie
brakowało mi wrażeń, razem z Tris obserwowałam następujące po sobie wydarzenia
i próbowałam dociec, o co w tym wszystkim chodzi. Przyznam, że gubiłam się
trochę w niektórych niuansach fabuły. Podobało mi się to, że wątek miłosny Tris
i Cztery nie zdominował powieści.. Było go w prawdzie trochę, ale nie był
zbytnio odczuwalny i nawet nie irytował. Zabrakło, na całe szczęście, pieśni
pochwalnych nad urodą, zachowaniem czy postępowaniem chłopaka. Co do
zakończenia: może nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, ale było intrygujące.
Już nie mogę doczekać się kolejnej części.
Reasumując, jest lepiej, o wiele
lepiej. „Zbuntowana” to kontynuacja, która wyjaśnia wiele, ale nie wszystko –
na to jeszcze muszę trochę poczekać. Niemniej jednak uważam, że Roth się
rozkręciła, dlatego warto sięgnąć po ten cykl, choćby dla samego poznania
kolejnej, bardzo interesującej wizji świata w przyszłości.
TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU Secretum
 
*str. 53
Autor: Veronica
Roth
Tytuł: Zbuntowana
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: październik
2012

Liczba
stron:
384

Niezgodna
Niezgodna|Zbuntowana 

Ten post ma 7 komentarzy

  1. Jak dla mnie "Zbuntowana" jest jedynie ciut lepsza od "Niezgodnej", ale miło poznać inny punkt widzenia 🙂

  2. Zdecydowanie się zgadzam! Cieszę się, że dałaś jej szansę, bo kontynuacja jest tego warta.
    Mam nadzieję, że trzeci tom utrzyma nadal tendencje wzrostową.
    PS.: I przypomniałam mi cytatem o tej fajniej scenie na haju XD

  3. Zachęcająco brzmi, mimo że nie miałam okazji jeszcze spotkać się z tą serią.

  4. Czytałam Niezgodną i chętnie sięgnę także po Zbuntowaną 🙂 Będzie ciekawiej i to mi wystarczy.

  5. Nie czytałam , ale jestem bardzo zaciekawiona,jutro poszukam w bibliotece 🙂
    Pozdrawiam:)

  6. Ja nie jestem przekonana do pierwszej części… Nie mam ochoty po nią sięgać niestety:/

  7. Przyznam, że recenzja drugiego tomu zainteresowała mnie znacznie bardziej niż pierwszego, więc być może dam szansę "Niezgodnej" xD

Dodaj komentarz

Close Menu