Nigdy więcej mnie nie zostawiaj… („W zapomnieniu” – Agnieszka Lingas – Łoniewska)

           „(…) – A to, że czuję, że się w tobie zakochałem?

– Też nie… – pokręciła głową.
– Aha, to kiedyś ci powiem, dobrze?(…)”*
            Kochasz kogoś, a on Cię rani. Obiecuje, że to ostatni raz, a za chwilę historia się powtarza. Ponownie wybaczasz no bo kochasz… Twoje życie to huśtawka, ale cały czas dajesz kolejną szansę… Bo prawdą jest, że jeśli uczucie jest prawdziwe przetrwa wszystko, prawda? A może są granice, których przekroczenie będzie oznaczał koniec…?
            Magda Lasocka to świeżo upieczona pedagog. Poznajemy ją w chwili gdy wraca do swojego rodzinnego Wałbrzycha. Miasta bez perspektyw, gdzie nie ma pracy, a z kątów zerka bieda. Ona jednak chce spełnić swoje marzenie i pomagać innym. Michał Langer to mężczyzna z przeszłością, który teraz nie do końca żyje zgodnie z prawem uważając, że w tym miejscu zapomnianym przez Boga inaczej się nie da. No i musi zadbać o brata, który ma mieć lepiej niż on gdy był dzieckiem. Młodszy Marcin uczy się w szkole gdzie pracuje, a Michał zwany Majkim jest jego opiekunem prawnym przez co bardzo często widuje się z panią pedagog. Losy tej trójki splatają się z każdym dniem coraz mocniej, ale jak w życiu bywa na ich drodze często pojawiają się kłody. Magda i Michał są jak ogień i woda… Ich światy różnią się tak bardzo, że bardziej nie mogą. Czy mają szansę na szczęście?
            To moje drugie spotkanie z twórczością Agnieszki Lingas – Łoniewskiej i było równie udane jak pierwsze. Teraz już wiem, że po jej książki będę zawsze chętnie sięgać. Gdy brałam do ręki „W zapomnieniu” robiłam to bez żadnych obaw. Od pierwszych stron autorka serwuje nam napięcie, które nie opuszcza nas do ostatniej kropki. Bez zbędnych wstępów czy przeciągania fabuły widzimy pierwsze spotkanie i zarazem starcie głównych bohaterów. I nie ma tam cackania się bo to kobieta. Nie nikt nikogo nie bił, ale w słowach nie przebierano. Cóż… Polska rzeczywistość. I za to pierwszy plus. Pisarka niesamowity sposób pokazała realia życia miast takich jak Wałbrzych. Tą biedę i całą resztę czuło się wręcz namacanie. Kolejnym plusem są emocje. O tak! Emocji nam tu nie zabraknie. Książka ta jest pełna emocji tak silnych iż nie sposób ich opisać bo cokolwiek napiszę będzie wydawało mi się nie odpowiednie, nie na miejscu i za mało wyrażające moje odczucia. Powiem jednak, że do tej pory prócz książek Katarzyny Michalak żadne nie sprawiały iż nie mogłam się skupić na niczym innym. Teraz to się zmieniło, bo „W zapomnieniu” sprawiło, że nie potrafiłam się na niczym skupić, żadne racjonalne tłumaczenia nie skutkowały. Ja po prostu musiałam poznać zakończenie. Musiałam wiedzieć co zrobią Magda i Michał. Ale wracając do emocji… Z wypiekami na twarze śledziłam to co się dzieje. Przeżywałam z bohaterami wszystko tak jakby mnie osobiście spotkało coś takiego… Niesamowite!
            Od początku historii z zaciekawieniem „obserwowałam” Magdę i Michała. Zadziwiające jak tak dwie różne osobowości się dogadują. Magda to kobieta, która ma plany i marzenia. Siłę do walki, wierzy, że jeśli się chce wszystko można. Wystarczy tylko trochę trudu. Michał zaś żyje z dnia na dzień, jest sam sobie panem, robi co i kiedy chce. Uważa, że i tak niczego nie dokona więc po co się męczyć gdy może szybko zdobyć co potrzebuje. Gdy są razem między nimi wręcz czuć te fale energii. Wszystko robią z pasją, a na pewno się tak kłócą. Och, wtedy to się dzieje. Każde ma swoje racje i z trudem ustępuje drugiemu. Michał do tej pory był sam nie licząc przelotnych przygód i nie rozumiał  za bardzo troski o niego. Popełniał błędy, oszukiwał (bo się troszczył), nie spełniał obietnic. Często ranił ukochaną, może nie świadomie, ale… Dopiero z czasem zaczął rozumieć co znaczy bycie z kimś, co znaczy kochać. I z tego powodu podziwiałam Magdę. Bo ona zawsze wybaczała, wracała, tłumaczyła, pokazywała i uczyła. Początkowo strasznie mnie to irytowało. Te rozstania i powroty. Ale teraz rozumiem co chciała przekazać autorka. „W zapomnieniu” chodzi o to aby umieć wybaczyć gdy się kocha i spróbować zrozumieć. Szczerze? Zazdroszczę im takiego uczucia.
            „W  zapomnieniu” się nie czyta tylko pochłania. Polska pisarka swoim stylem pisania wabi czytelnika i nie pozwala zapomnieć o tym co się czyta. Historia ta jest dopracowana od początku do końca. Dialogi są pełne emocji i uczuć. To mogło przydarzyć się każdemu… Polecam! Lingas – Łoniewska sprawiła, że w głowie mam nieprzerwany potok myśli  oraz rozerwane i na nowo sklejone serce… 
 
Baza recenzji Syndykatu ZwB
*str.87
Autor: Agnieszka Lingas – Łoniewska
Tytuł: W zapomnieniu
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: maj 2012

Liczba stron: 340

Ten post ma 21 komentarzy

  1. bardzo ciekawa recenzja, ostatnio widziałam tę książkę w księgarni i teraz żałuję że jej nie wzięłam

  2. Wspaniała recenzja. Cieszę się, że podobnie jak ja , ty także zakochałaś się w tej książce.

  3. pani Agnieszka jest jedną z niewielu polskich autorek, które cenię i których książki czytam. Mam nadzieję że będę mogła również zapoznać się z tą książką tej autorki, gdyż oczarowała mnie jej powieść "Bez przebaczenia". 🙂

  4. O, zaciekawiłaś mnie, muszę się rozejrzeć za tą książką 🙂

  5. Za mną "Zakręty losu" i "Szósty" a przede mną "Zakład o miłość" 🙂 Tak polubiłam twórczość Agnieszki Lingas, że nadrabiam teraz zaległości bo póki co nie znałam jej. Kochana, a kiedy będzie podsumowanie maja? Zapomniałaś czy czekasz na odpowiedni moment?

    1. Ja "Szóstego" będę czytać po "A między nami ocean…". I muszę jeszcze właśnie "Zakład o miłość" i "Bez przebaczenia" przeczytać 😉

      Anetko, podsumowanie będzie jutro 😉 Chciałam pierw zrecenzować wszystkie książki z maja 😉

  6. Ciekawa tematyka. Póki co mam w planach "Szóstego".

  7. Ostatnio książki Pani Lingas-Łoniewskiej robią furorę, sama mam w planach jej powieści, więc "W zapomnieniu" na pewno przeczytam. Pozdrawiam 🙂

  8. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale chętnie to zmienię, bo widzę, że naprawdę warto 😉

  9. Muszę bliżej poznać tą ksiażkę Pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Close Menu