“Maraton do szczęścia” Marta Radomska

“Maraton do szczęścia” Marta Radomska

Jak zacząć żyć dla siebie i z wyrachowaniem dokonywać selekcji niewłaściwych lub wybrakowanych egzemplarzy płci męskiej, opierając się na silnym poczuciu własnej wartości, zamiast lęku, że samej jest się egzemplarzem nieco uszkodzonym i pechowym?*

Słowa jednej z piosenek mówią, że szczęście jest blisko i to na wyciągnięcie ręki. Tylko czy faktycznie bycie szczęśliwym jest takie proste? Czasami może i tak, ale w większości przypadków, by osiągnąć ten stan, trzeba przebyć wyboistą drogę i zmierzyć się z wieloma zawirowaniami i to nie zawsze z szansą na ostateczny happy end.

Trzydziestoletnia Aleksandra nie może narzekać na swoje życie, pracuje, ma wiernych przyjaciół, własne mieszkanie i ustabilizowany świat. Jedyne co mogłoby być lepsze, to sfera uczuciowa, bo tutaj nadal trafia na nieodpowiednich partnerów – jej kolejny związek właśnie chyli się ku upadkowi, ale ani ona, ani Krzysztof nie chcą się do tego przyznać. Ola na szczęście musi zająć myśli ślubem swoich przyjaciół i przez większość czasu skupia się na przygotowaniach oraz swojej pracy. Nie wie jeszcze, ile czeka ją przeżyć i niebezpieczeństw w najbliższym czasie, gdy nagle do kraju wraca brat pana młodego, a koleżanka z pracy męża staje się irytująco nieobliczalna, a ona sama przypadkiem spotyka groźnie wyglądającego, chociaż na szczęście przyjaznego amstaffa.

Od pewnego czasu zmieniłam bardzo swoje nastawienie do gromadzenia książek na półce i teraz spora część po ich przeczytaniu trafia w inne ręce, jednak w tym roku postanowiłam, że dorosnę jeszcze bardziej i zacznę wyczytywać z półek te powieści, które czekają na ten przywilej już od bardzo dawna. Tym sposobem dotarło do mnie, ile skarbów trzymałam na regałach i nie byłam tego zupełnie świadoma, ale również daje trochę miejsca na nowe pozycje, gdy trafiam na te gorsze. Ostatnio zabrałam się za Maraton do szczęścia Marty Radomskiej. Moja mama była tym tytułem zachwycona, a jak jest w moim przypadku?

Maraton do szczęścia jest debiutem autorki, ale ma już ona na swoim koncie wydanie pięciu książek, co mnie szczególnie nie dziwi. Jeśli są tak samo dobre, jak ten tytuł, to chcę je wszystkie poznać. Marta Radomska posiada bardzo lekki styl pisania oraz poczucie humoru, które do mnie idealnie trafia, a do tego oddaje w książce dużą i istotną rolę pewnemu amstaffowi. Już samo to sprawia, że z zadowoleniem można zagłębić się w czytaną powieść, ale to nie jedyne jej plusy. Autorka stworzyła historię komediową z nutą wątku kryminalnego, pełną zwrotów akcji, zabawnych sytuacji, rodzinnych tajemnic i wywołujących ciarki scen. To taka mieszanka, która dobrze wymieszana tworzy idealną całość i dostarcza mnóstwo wrażeń oraz emocji. Trudno tutaj przewidzieć, co jeszcze spotka główną bohaterkę i czy za chwilę będziemy się śmiać do łez, czy czuć niepokój.

Autorka stworzyła dość sporo ważnych i istotnych dla historii postaci. Obawiałam się, czy podoła temu, by każdy był inny i miał swoje indywidualne cechy. Szybko jednak przekonałam się, że i tutaj radzi sobie świetnie. Każdy z bohaterów jest inny, nie tylko pod względem myślenia i poglądów, ale również sposobu bycia, wyglądu, czy też tego, co robi i mówi. Są tacy realni i wyraziści, polubiłam poukładaną i uważną Ole, roztrzepanego do granic Darka, opiekuńczego Łukasza, no i całe serce oddałam piesowi-biesowi.

Przyznam szczerze, przepadłam. Od pierwszych stron dałam się porwać historii i wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie chwile, a trochę ich było. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy chichotałam lub wybuchałam niepohamowanym śmiechem nad tą książką. Maraton do szczęścia rozbawił mnie do łez, rozczulił, a nawet dostarczył dreszczyku strachu. To świetny debiut, któremu nic nie brakuje, a ja czym prędzej chce poznać kontynuację serii. Autorka zdobyła moją całkowitą uwagę i przekonała swoim poczuciem humoru oraz kreatywnością w wymyślaniu niektórych sytuacji. Z pewnością jeszcze do tej powieści kiedyś wrócę.

Marta Radomska świetnie poradziła sobie z fabułą powieści, kreowaniem postaci oraz warstwą uczuciową i stworzyła powieść idealną na gorsze dni, gdy jedyne, o czym się marzy, to chwila zapomnienia z czymś lekkim, ale dobrym. Maraton do szczęścia to gwarantuje.

Autor: Marta Radomska
Tytuł: Maraton do szczęścia
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Wydanie: I
Data wydania: 2017-08-02
Kategoria: obyczajowa
ISBN: 9788379767076
Liczba stron: 456
Ocena: 8/10

Maraton do szczęścia:
Maraton do szczęścia | Sprintem do marzeń | Biegiem po miłość

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce ani autorce ale zdecydowanie muszę to zmienić, zapisuje sobie książkę i musze znaleźć na nią tylko trochę czasu. ☺️

  2. Mam tę tytuły na swojej liście książek do przeczytania. Chyba będą idealne jako lektury na wakacje. 🙂

  3. Cenię dobre debiuty, ale niestety nie jest to tematyka, która mnie interesuje. Rzadko zaglądam do polskich obyczajówek/romansów.. zbyt często mnie rozczarowują.

  4. Pomimo tego, że mam wiele książek do przeczytania na swojej liście, to myślę, że znajdę czas na tę. Zwłaszcza, że recenzja jest bardzo pozytywna.

    Książki jak narkotyk

Dodaj komentarz

Close Menu