W poszukiwaniu prawdziwych skarbów?

            „Pół
godziny później, pierwsze delikatne krople deszczu zaszemrały na liściach, a na
moczarach, nad którymi unosiła się błękitnawa mgła, rozległa się dziwna,
niepokojąca pieśń…”*
            Rozpocząłeś
przygodę w miejscu, w którym obok siebie występuje dzika dżungla i mordercze
pustkowia, a powietrze jest gorące. Czeka cię wiele niebezpieczeństw, zagadek,
pościgów oraz walki z czasem. Jest też bardzo prawdopodobne, że to, czego
szukasz tak naprawdę nie istnieje. Jesteś pewny, że wszystko co cię czeka, jest
warte tego, co możesz zastać na końcu drogi?
            Rodzina
Ostrowskich wraz z panną Ofelią udaje się na zimowe ferie na Tasmanię dzięki
zaproszeniu od ciotki Barbary. Kobieta jest dziennikarką i pewnego razu w małej
wiosce odkryła mapę z XIX wieku. Według legendy należała ona do człowieka
zwanego Szalonym Lordem i podobno prowadziła do Diamentowej Doliny. Wraz z
gośćmi Barbara postanawia zabawić się w poszukiwanie owej doliny. Nie
podejrzewa jednak, na jakie niebezpieczeństwo naraża siebie i swoją rodzinę.
Gdy to do niej dociera, jest już za późno, a konsekwencje działań grupy
poszukiwaczy mogą okazać się straszne.
            To
już piąta część Kronik Archeo, które wciągnęły mnie od pierwszego tomu, a każdy
kolejny sprawiał, że coraz bardziej zżywałam się z bohaterami. Wraz z Anią,
Bartkiem, a także ich przyjaciółmi odkrywałam tajemnice, przeżywałam przygody,
poznawałam nowe miejsca i rzeczy. Gdy sięgałam po najnowszy tom, wiedziałam,
czego mogę się spodziewać, ponieważ w książki Agnieszki Stelmaszyk wkrada się
mała rutyna, która – muszę zaznaczyć – zupełnie mi nie przeszkadza. Tylko, że
tym razem pisarka mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie. Nie zabrakło tutaj
wspominanej schematyczności, ale autorka postawiła w tej książce na budowanie
większego napięcia niż dotychczas.
            Cała
seria jest napisana ciekawie i z pomysłem. Za każdym razem historie były pełne
akcji, zagadek do rozwiązania i niesamowitych wrażeń. Jednak to, co do tej pory
czytałam, było namiastką tego, co pisarka zaserwowała w „Zagadce Diamentowej
Doliny”. Za każdym razem młodzi bohaterowie w czasie trwania przygód przeżywali
niebezpieczne chwile, ale tym razem naprawdę było bardzo, bardzo groźnie. Jak
nigdy dotychczas. W tej części komuś naprawdę zależało, by prawda nie została
odkryta. Przeciwnicy nie przebierali w środkach, a bohaterom groziło prawdziwe
niebezpieczeństwo. Moim zdaniem, jak na powieść dla młodszego czytelnika to
bardzo odważne posunięcie, ale trafione.
            Autorka
zaskakuje i dba o to, by pozostałe elementy historii były warte poświęconego
jej czasu. Rzetelne opisy miejsc oraz wydarzeń rozbudzają wyobraźnie i
ciekawość. W niesamowity sposób został tu oddany klimat miejsc, w których rzecz
się dzieje. Tekst jest wspomagany licznymi ilustracjami, mapkami i dodatkowymi
ciekawostkami, które tych bardziej dociekliwych mogą skłonić do poszerzenia
zdobytej wiedzy. Intrygująca fabuła, szereg przygód i niepewność tego, co może
stać się za chwilę. Bohaterowie nadal pokazują, że nic nie może się przed nimi
ukryć, a ich pomysłowość nie zna granic. Mimo młodego wieku wykazują więcej
odwagi niż niejeden dorosły. Za każdym też razem zdobywają nowych znajomych i
wspomnienia, które będą już z nimi na zawsze.
            Wystarczyło
mi jedno popołudnie, a nawet trochę mniej, bo tylko kilka godzin, by zapoznać
się z opisywaną przeze mnie historią. Wciągnęła mnie ona od pierwszych stron i
jak najszybciej chciałam poznać jej zakończenie. Z dziecięcą ciekawością
pochłaniałam kolejne strony, zachwycałam się ilustracjami i podczytywałam
dodatkowe informacje. Mimo widocznej schematyczności nie odczuwam jej zbytnio.
Wszystko inne, co zostało prędzej wymienione, czyli wartka akcja, szczegółowe
opisy, towarzyszące czytaniu emocje, sprawiają, że ten mały minus zepchnęłam w
cień, jako nie istotny dla mnie. W trakcie czytania towarzyszyło mi mnóstwo
emocji, zmieniających się w zależności od wydarzeń czy sytuacji. Jeśli chodzi o
wrażenia z najnowszej powieści pani Stelmaszyk, w skrócie mogę powiedzieć, że
jestem bardzo zadowolona i już niecierpliwie wypatruję kolejnych części.
            Pozostaje
mi tylko polecić „Zagadkę Diamentowej Doliny” wszystkim tym, którzy lubią
czasem przeczytać coś skierowanego do młodszego czytelnika. Miłośnikom przygód,
niebezpieczeństw oraz niespodziewanych zwrotów akcji również mogę ją polecić.
Zarówno dziecko, nastolatek jak i dorosły znajdzie tu coś dla siebie. Agnieszka
Stelmaszyk pisze ciekawie i z pomysłem, a do tego w sposób lekki i przyjemny.
Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko zapaść się w fotelu i czytać. Życzę
miłej lektury!
TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU Secretum
 
*str. 229
Autor: Agnieszka
Stelmaszyk
Tytuł: Zagadka
Diamentowej Doliny
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: grudzień
2012
Liczba stron: 248
Kroniki
Archeo:

Ten post ma 8 komentarzy

  1. Uwielbiam takie książki, z przygodą, pomysłem. Na nie nigdy nie jest się za starym 😉 Będę musiała się za nią rozejrzeć.

    Pozdrawiam.

  2. czytałam tylko tę część, ale bardzo mi się podobała, jest ciekawie, zupełnie inaczej napisana, są piękne zdjęcia/rysunki i opisane wszelkie pojęcia, super!

  3. Brzmi bardzo fajnie, ale póki co muszę uporać się z innymi książkami z mojej półki. I hmm młodszym czytelnikiem to ja już na pewno nie jestem 🙂 Pozdrawiam.

  4. Bardzo lubię tę serię! Ta część rzeczywiście
    była bardziej emocjonująca niż poprzednie i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu!
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  5. Seria wciąż przede mną, ale kusi od jakiegoś czasu:)

  6. Ciekawy cykl jak widzę 🙂 Jestem skłonna się skusić.

  7. Zaciekawiłaś mnie 🙂 Muszę wyszperać w bibliotece poszczególne tomy i zabrać się za czytanie 😀

Dodaj komentarz

Close Menu