„Bossman” Vi Keeland

„Bossman” Vi Keeland

– Wiele czasu zajęło mi zrozumienie, co tak naprawdę ruszenie dalej oznacza. Nie chodzi o to, by zapomnieć o przeszłości. Chodzi o uczynienie jej wspomnieniem i stworzeniem przyszłości bez jej wpływu.*

Każda historia ma swój początek, możemy się go spodziewać, ale może nastąpić przypadkiem, przez splot niespodziewanych wydarzeń i rozwijać się niezauważalnie. Splatająca losy ludzi i tworząca nową opowieść, która będzie tym, co zrobi z ciebie najszczęśliwszego człowieka na świecie lub… zmiażdży serce.

Reese jest na kolejnej nieudanej randce i jedyne czego pragnie to, by jak najszybciej ją zakończyć. Chce prosić o pomoc przyjaciółkę, która niestety nie odbiera, więc zostawia jej wiadomość na poczcie głosowej licząc, że szybko ją odsłucha i zrobi, o co ją poprosiła. Reese nie spodziewała się, że ktoś ją słyszy, ale nagle zostaje skrytykowana przez bezczelnego przystojniaka, który zwraca jej uwagę, że jest niegrzeczna, a chwilę później przysiada się ze swoją randką, udając dawno niewidzianego przyjaciela kobiety. Gdy wieczór dobiega końca, nic nie wskazuje, że drogi jej i Chasea jeszcze kiedykolwiek się zejdą.

Vi Keeland jest jedną z tych autorek, po której książki mogę sięgać w ciemno i niezmiernie się cieszę, że w niedługim czasie ukaże się tyle jej książek. Bossman nie musiał czekać długo na swoją kolej, po paśmie niezbyt dobrych książek potrzebowałam czegoś dobrego. Czy dostałam, to czego oczekiwałam?

Vi Keeland ma swój styl i chociaż nie tworzy niczego nowego w romansach, to pisze tak dobrze, że trudno jest się do czegoś przyczepić. Tworzy niesamowicie romantyczne, zabawne i seksowne historie dbając o podłoże emocjonalne, klimat i opisy pobudzające wyobraźnię. Akcja powieści toczy się szybko, ale niczego w niej nie brakuje. Jest dużo uczuć, duża dawka poczucia humoru, te motylki będące znakiem początku czegoś ważnego i intymnego, a to wszystko w odpowiednich dawkach i dobrze zmieszane. Bossman zachwyca lekkością stylu, nietuzinkowymi postaciami i niebanalnym początkiem historii, która ze strony na stronę robi się coraz ciekawsza. Nie można zapomnieć o scenach erotycznych, które Keeland wychodzą rewelacyjnie. Napisane zmysłowo i ze smakiem, do tego wszystko dzieje się w swoim tempie. Co jeszcze zasługuje na uwagę, to fakt, iż bohaterowie mają swoją przeszłość, ale pomimo tego, że ona ich ukształtowała i jest ważna, to autorka nie tworzy zbędnych dramatów.

Polubiłam Reese i Chasea. I to bardzo. Ona jest kobietą, która wie, czego chce, nie jest idealna, popełnia błędy, ale potrafi się pozbierać i ruszyć dalej. Uparta, lojalna, zadziorna. Ma w sobie to, coś, co sprawia, że z miejsca obdarzyłam ją sympatią. Nie inaczej jest z Chase’em, chociaż początkowo nie jest zbyt miły to i tak szturmem zdobywa serce. Ma w sobie nieodparty urok, jest zabawny, stanowczy, wie czego pragnie i do tego dąży, ale ma swoje zasady i czeka na możliwość działania, przy czym okazuje swoje zainteresowanie i intencje. Ujmuje swoim zachowaniem i sposobem bycia.

Bossman mnie nie zawiódł. Od pierwszych stron zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i otoczona klimatem książki. Zżyłam się z bohaterami i nie potrafiłam oderwać się od czytania. Nie zliczę, ile razy się śmiałam, wzruszałam lub wzdychałam zauroczona wydarzeniami i zachowaniem postaci. Powieść okazała się tak dobra, jak oczekiwałam, Keeland potrafi budować napięcie, wzbudzać zainteresowanie i je utrzymać dzięki swojej romantyczności i tworzeniu dialogów pełnych przepychanek i docinków. Jestem pewna, że nie raz będę do niej wracać jeszcze wiele razy, bo to idealna pozycja na gorsze dni.

Vi Keeland ponownie mnie do siebie przekonała i sprawiła, że na kilka godzin zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości. Idealna pozycja dla fanów pióra autorki, a jeśli jeszcze nie czytaliście jej książek, to Bossman będzie idealnym wyborem na początek.

Autor: Vi Keeland
Tytuł: Bossman
Wydawnictwo: Kobiece
Wydanie: 1
Data wydania: 2018-06-21
Kategoria: romans
ISBN: 9788366074026
Liczba stron: 326
Ocena: 8/10

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz

Close Menu