“180 sekund” Jessica Park

“180 sekund” Jessica Park

Moje życie to zbiór dysfunkcyjnych elementów układanki, które nigdy nie będą do siebie pasować.*

Możemy być bogaci, mieć świetną pracę, być sławni i poważani przez innych ludzi. Możemy bawić się co wieczór, spotykać ze znajomymi i robić co tylko chcemy. Możemy być dzięki temu szczęśliwi, ale wmawiając sobie, że tak jest, oszukujemy siebie samych. Bo nic nie daje szczęścia tak bardzo, jak świadomość, że dla kogoś jesteśmy najważniejsi, że jesteśmy chciani i kochani, że komuś na nas zależy.

Allison jest tego doskonale świadoma, trudno jej zliczyć w ilu domach zastępczych była i ile razy została oddana. Dopiero mając szesnaście lat, ktoś ją wybrał i zaadoptował. Pomimo jej zachowania, pomimo dystansu, jaki utrzymuje wobec ludzi, by więcej nie cierpieć, to ona w końcu zyskuje rodzica. Na swój sposób okazuje mu wdzięczność, ale nie potrafi się przełamać. Jednak gdy zaczyna się trzeci rok nauki w college’u, coś się w niej budzi, jakaś iskierka pragnąca normalnego życia. Dlatego też, kiedy zostaje wplątana w jeden z uczelnianych eksperymentów, to nie ucieka, a jego wynik zaskakuje nie tylko ją. Czy 180 sekund może być początkiem zmian?

W momencie przeczytania blurbu 180 sekund wiedziałam dwie rzeczy – muszę przeczytać ten tytuł i kurczę, już czuję jakiego będę miała po nim czytelniczego kaca. Czy tak jest? Cóż, tak. I nie żałuję ani jednej sekundy poświęconej tej książce.

W całym swoim czytelniczym życiu przeczytałam ogromną ilość książek dla nastolatków, mówiących o traumatycznych przeżyciach, o znęcaniu się nad nimi, byciu zgwałconą, wykorzystywaną i co tam jeszcze okrutny los potrafi zgotować człowiekowi. I wierzcie mi, część tych historii tkwi w moim sercu, nie potrafię o nich zapomnieć, ale to, co zrobiła Jessica Park, kompletnie mnie rozbiło. Jestem emocjonalną kałużą, która nie potrafi poradzić sobie z natłokiem uczuć i przemyśleń. Serio, tyle myśli kłębi się w mojej głowie, aż mam wrażenie, że za chwilę mi wybuchnie.

Bo musicie wiedzieć, że głównej bohaterki nikt nie skrzywdził fizycznie, nikt jej też nie wykorzystał. Ona była tylko (tylko będzie przekreślone w recy) AŻ niechciana przez kolejne rodziny. Autorka zachwyciła mnie tym, że bez dramatycznych wydarzeń napisała coś, co porusza do głębi. Nie zrozumcie mnie źle, to straszne, gdy dziecko dostaje nadzieję i jest ona mu odbierana raz za razem, ale w porównaniu do tych wszystkich książek ta jest… spokojniejsza, bardziej realna, rzeczywista i przez to mocniej odczuwalna. To niesamowite, jak można napisać historię, która toczy się powoli, prawie że spokojnie i przy tym wlać w nią tyle uczuć. Według mnie 180 sekund jest powieścią perfekcyjną pod każdym możliwym aspektem. Widać, że autorka od początku do końca wiedziała, co chce napisać i cóż, nie mam się do czego przyczepić. Ja wręcz pieje z zachwytu nad każdym poruszanym wątkiem.

Tym głównym jest brak posiadania rodziców i czekanie aż ktoś adoptuje i pokocha. Ile odrzucenia może znieść dziecko, jak bardzo czuje się skrzywdzone i osamotnione, gdy nikt go nie chce. Na przykładzie Allison autorka pokazuje, co czuje sierota i jaki wpływ ma to wszystko na psychikę, jak wiele zniszczeń powoduje w duszy i jak trudno po takim czymś zaufać komukolwiek. Ba, jak trudno uwierzyć w swoją wartość i prawo do bycia szczęśliwym. No bo skoro nikt nie chciał adoptować, obdarzyć uczuciem to znaczy, że coś jest nie tak, prawda? Komu miałoby teraz nagle zależeć i kto chciałby wspólnie spędzać czas, po co? Kolejnym tematem jest adopcja przez homoseksualistów, którą popieram w stu procentach, bo jestem zdania, że lepiej, by dziecko było szczęśliwe z dwoma tatusiami lub dwiema mamusiami niż miałoby pozostać sierotą. Cudownym wątkiem było również to, co robił Esben dla nieznanych sobie ludzi, jego postawa i zachowanie. Chciałabym spotkać kogoś takiego i spędzić z nim, chociażby tylko te 180 sekund.

Wiem, że się rozpisałam i pewnie mało kto dotrwa do końca, ale prawda jest taka, że mogłabym pisać o tej książce bez końca. Jestem zachwycona, oczarowana i wzruszona. Zarwałam dla niej noc i bez żalu zrobiłabym to ponownie. Chłonęłam ją całą słabą, czując, jak serce rwie się do bohaterów i wraz z nimi przeżywa każdy moment. Wszystkie słowa były przesiąknięte emocjami, Jessica Park zadbała o emocje, opisy i kreacje bohaterów. Sprawiła, że zapomniałam o upływającym czasie i skupiłam się na treści. Na tej niesamowitej historii, do której wielokrotnie będę wracać.

180 sekund trzeba przeczytać, to nie jest tylko słodki romans, w sumie mam wrażenie, że chociaż wątek miłosny jest piękny, to stanowi tylko tło do reszty wydarzeń. Ta historia zapadła w moje serce i wiem, że na zawsze w nim pozostanie. O przyjaźni, różnych odcieniach miłości, życiu, cierpliwości i akceptacji. Najlepsza!

Jesteś również twardsza, niż ci się wydaje. Walczysz, a wojownicy nie są słabi, ale pamiętaj, że nie musisz walczyć samotnie.*

Autor: Jessica Park
Tytuł: 180 sekund
Wydawnictwo: Filia
Wydanie: I
Data wydania: 2018-03-21
Kategoria: new adult
ISBN: 9788380754072
Liczba stron: 378
Ocena: 10/10

Dodaj komentarz

Close Menu