“Małe Licho i anioł z kamienia” Marta Kisiel

“Małe Licho i anioł z kamienia” Marta Kisiel

– W życiu są pewne zasady, których trzeba przestrzegać bez względu na wszystko.
– Oczywiście, masz rację. W moim świecie te zasady brzmią następująco: broń słabszych, myć ręce przed jedzeniem i nie leczyć infekcji wirusowych antybiotykami. Cała reszta to rzecz względna.
(…)
– Jest dobro i jest zło. Nie można być trochę dobrym ani trochę złym.
– Można. Wystarczy być człowiekiem.*

Nie wszystko jest takim, jak to widzimy. Czasem pod tym, co na wierzchu skrywa się zupełnie coś innego w środku. Dlatego też nigdy nie powinniśmy oceniać niczego ani nikogo po pozorach, tylko spróbować poznać i zrozumieć. Bo każde złe słowo i traktowanie wyrządzają krzywdę, a tego chyba nie chcemy, prawda?

Niebożątko zwany już Bożątkiem aklimatyzuje się w szkole i nawet znalazł w niej przyjaciela. Zbliża się koniec roku, a co za tym idzie, nadchodzą święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Chłopiec nie może doczekać się i jednego i drugiego, bo to czas samych pyszności i dobrej zabawy, zwłaszcza gdy Bożek może zaprosić swojego przyjaciela na sylwestrową noc. Nikt jednak nie wiedział, że razem z Tomkiem zawita do nich epidemia ospy, a jej pierwszymi ofiarami będą Małe Licho oraz Krakers. Mama szybko zarządza kwarantannę i Bożek wraz z Guciem oraz Tsadkielem udają się do Lichotki, gdzie mieszka ciocia Oda. Tylko co można robić w zimę w środku lasu i to przez dwa tygodnie?

Całym serduchem kocham Krakersa, Małe Licho oraz Bożka i nie mogłam doczekać się ponownego spotkania z nimi. Dlatego też niecierpliwie wyczekiwałam na drugi tom serii i jak tylko Małe Licho i anioł z kamienia do mnie trafiło, niezwłocznie zabrałam się za czytanie. Jakie są moje wrażenia?

W tym przypadku odpowiedź może być tylko jedna. Och, alleluja, jakie to było dobre! Marta Kisiel w swoim stylu i ze specyficznym poczuciem humoru prezentuje kolejne przygody chłopca – widmo. Chociaż całość jest dopasowana do dzieci, to w żadnym wypadku nie odbiera przyjemności z czytania dorosłemu czytelnikowi. Małe Licho i anioł z kamienia bawi i wzrusza do łez, ale przede wszystkim pod płaszczykiem wielu niesamowitych przygód skrywa wiele wartości, które być w życiu najważniejsze. Mówi o tolerowaniu tego, że każdy jest inny i nie wolno go zmieniać na siłę, zwraca uwagę na to, by uważać na słowa, bo źle użyte mogą mocno zranić. Jednak, co moim zdaniem jest najważniejsze, kładzie nacisk na to, że nic nie jest tylko czarne i białe, a co za tym idzie, nie ma podziału na dobro i zło i nie powinno się oceniać po pozorach albo po tym, że tak powinno być i już. Nie warto oceniać po pozorach.

Tęskniłam za Lichem oraz Krakersem, ale tym razem więcej było o Tsadkielu. Początkowo trudno jest polubić tego anioła, ale z każdą kolejną stroną poznajemy go coraz bardziej i lepiej go rozumiemy, a nawet zaczynamy go lubić i mu współczuć. Na jego przykładzie uczymy się też właśnie nieoceniania po pozorach, a dostrzegania tego, co tkwi głębiej. Nie zabrakło też tu oczywiście wcześniej wspomnianych moich ulubieńców oraz Konrada, Turu czy też kilku nowych postaci, które szturmem podbijają serca.

Małe Licho i anioł z kamienia ma jedną wielką wadę – za szybko się kończy. Od pierwszego zdania przepadłam w tej historii i nie mogłam się od niej oderwać – wręcz burczałam na rodzinkę, gdy przerywali mi czytanie. Jestem tym tytułem zachwycona, bo wzbudził we mnie ogromne pokłady intensywnych uczuć. Bez przerwy w trakcie czytania się zaśmiewałam, wzruszałam, odrobinkę bałam, a nawet bywało mi smutno. Marta Kisiel sprawia, że wszystko jest możliwe i nieprawdopodobne rzeczy są czymś oczywistym. Ta powieść nie tylko bawi, ale i w ciekawy sposób uczy. Czego chcieć więcej od książek dla najmłodszych?

Niezależnie od tego ile macie rogów, macek, skrzydeł, ogonków czy też nóg Małe Licho i anioł z kamienia powinien zostać przez was przeczytany. OBOFIĄSKOFO!

Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Małe Licho i anioł z kamienia
Wydawnictwo: Wilga
Wydanie: I
Data wydania: 2019-10-30
Kategoria: lit. dziecięca
ISBN: 9788328067271
Liczba stron: 240
Ocena: 8/10

Małe Licho:
Małe Licho i tajemnica Niebożątka | Małe Licho i anioł z kamienia

Ten post ma 12 komentarzy

  1. Nie wiem dlaczego, ale ta część podobała mi się bardziej! Aż jestem ciekawa, co takiego Marta Kisiel wymyśli jeszcze 🙂

  2. Tę książkę mam przed sobą. Poprzedni tom rozgrzał moje serduszko. Liczę na to samo!

  3. Twórczość Marty Kisiel wciąż jeszcze przede mną. Ale z każdą kolejną recenzją przekonuję się, że warto 🙂

  4. Hahahaha, uwielbiam tę książkę, a każda kolejna autorki to lektura obo… jak ty to napisałaś? hahaha <3 pozdrawiam 🙂

  5. Nie miałam jeszcze do czynienia z twórczością tej autorki. Zostawiam ją sobie na przyszły rok.

  6. Uwielbiam książki Marty Kisiel, chce ich więcej <3

Dodaj komentarz

Close Menu