Był sobie pies (2017)


„I tak w ciągu tych wszystkich psich żyć nauczyłem się bawić, ile tylko się da. Radować innych, kiedy trzeba. Lizać tych, których kocham. Nie dołować się tym, co nie wyszło oraz tym, co może się stać. Po prostu być tu i teraz. Być. Tu. I. Teraz. Oto sens życia według psa.”
Kocham zwierzęta, w moim domu było ich zawsze pełno, a i teraz władzę nad nami sprawuje Marley rasy mieszanej, który uważa, że to on tutaj rządzi… Z racji swojej miłości do czworonogów nie potrafię przejść obojętnie obok książki czy filmu mówiących o psach. I tak najpierw w moje ręce wpadła powieść Był sobie pies autorstwa W. Bruce’a Camerona, ale pomimo mego uwielbienia do psów lekko się na niej zawiodłam. Przyszedł czas na ekranizację o tym samym tytule w reżyserii Lasse’a Hallströma. Jak film wypadł w porównaniu do książki?
Poznajcie historię niezwykłego psa. Psa, który miał kilka wcieleń i poszukiwał sensu życia. Jego pierwsze wcielenie nie miało długiego życia. Kiedy jednak narodził się po raz drugi, spotkał Ethana i dostał imię Bailey. To życie było bardzo szczęśliwe dla chłopca i jego przyjaciela, chociaż nie pozbawione złych momentów. Umierając, jest pewny, że to było sensem jego życia, ale nagle budzi się jako Ellie. Jeśli posiadanie rodziny i uszczęśliwianie Chłopca nie było tym, czego szukał to, co w takim razie może tym być?
Pies to nie człowiek. I chociaż są one niezwykle mądre, to nie można dać im scenariusza i wymagać, by się go nauczyły. Te występujące w filmach są tresowane i odpowiednio szkolone, by wykonywały polecenia, ale czasem mogą się buntować, mieć zły humor lub zwyczajnie zbyt dużo się od nich wymaga. Lasse Hallström, pracujący już z psami przy innym filmie (Mój przyjaciel Hachiko), jak nikt inny zdawał sobie z tego sprawę i wiedział, że scenariusz musi być dostosowany pod czworonogi, a nie odwrotnie. Tym bardziej że to z punktu widzenia Bailey’a poznajemy całą historię. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak wspaniale poradzili sobie i ludzie i zwierzęta w tej produkcji. Widać, że wszyscy zaangażowani kochają psy i zdobyli zaufanie bohaterów filmu. Oglądając, można zauważyć pełne zaangażowanie psów i nawet radość, a bez zaufania, poczucia bezpieczeństwa i poświęcenia uwagi nie byłoby to możliwe. Pod tym, najważniejszym w moim odczuciu, względem cała ekipa spisała się na medal.
Porównując książkę i film nie da się nie zauważyć, że w filmie trochę zmieniono i zabrakło kilku scen, ale jak dla mnie dzięki temu ekranizacja tylko na tym zyskała, a to, czego zabrakło, nie było istotne dla całości. Filmowy Bailey skradł całkowicie moje serce, tym co robił, „mówił” i czuł, wywoływał u mnie salwy śmiechu (tak bardzo momentami przypominał mi mojego Marleya z zachowania), nieskończone pokłady wzruszeń i morze łez. Świetna gra aktorska Ethana dziecka (Bryce Gheisar), nastolatka (K. J. Apa) i dorosłego (Dennis Quaid) ukazała, jak wielka i trwała może być miłość między psem a człowiekiem. Pięknie ukazali swoje przywiązanie, zaufanie oraz wiarę. Potrafili dotrzeć do psów i zdobyć ich wierność. Był sobie pies jest pozbawiony sztuczności, cały film, pomimo niespotykanych wydarzeń, tchnie realnością. Przepełniony uczuciami, wywołuje drżenie serca, śmiech i łzy na policzkach. Reżyser oraz scenarzyści (Cathryn Michon, W. Bruce Cameron, Audrey Wells, Maya Forbes i Wally Wolodarsky) wykonali kawał naprawdę dobrej roboty.
Bałam się, że film będzie gorszy niż książka i że zawiodę się na nim bardziej niż na powieści, ale z radością mogę powiedzieć, że to jeden z tych przypadków, gdzie ekranizacja przebija słowo pisane. Był sobie pies to 96 minut wspaniałej, pełnej emocji przygody, którą przeżywa się z bohaterami. Trudno tutaj nie odczuwać emocji i nie zżywać się z psimi bohaterami. Szturmem zdobywają serca widzów. O ile o książce wypowiadam się dosyć ostrożnie, to do obejrzenia filmu będę zachęcać każdego, kto zechce mnie słuchać, bo jestem nim zachwycona, oczarowana i zauroczona.
Jeśli szukacie czegoś z kina familijnego i kochacie psy, to Był sobie pies będzie idealnym wyborem.
Produkcja: Stany Zjednoczone, 2017
Premiera: 2017-06-21
Dystrybutor: Monolith
Reżyseria: Lasse Hallström
Obsada: Dennis Quaid, Juliet Rylance, Luke Kirby, Peggy Lipton 
Nośnik: Książka+DVD
Język: angielski – DD 5.1; polski (dubbing) – DD 5.1
Napisy: polskie 
Czas[min]: 96
Obraz: 16:9 2.40:1 

Dodaj komentarz