Diabelskie nasienie! ;)

„ – Dzień dobry, panowie
do mnie czy do denata?”.
[1]
Kiedy zaczynasz nową pracę
nigdy na początku nie wiesz co cię czeka, pierwsze dni są jak wyzwanie,
zwłaszcza gdy twoim szefem okazuje się być prawdziwy Diabeł… albo chociaż facet
łudząco przypominający te diabelskie nasienie…
Młoda studentka, Monika
Kapuśnik, dostaje staż w jednej z większych firm. Nawet pomimo tego, że ma być
tylko pomocnicą i tak ma obawy. Wiadomo, nowa, a nawet pierwsza praca, nieznani
ludzie i oczekiwania. Jednak nawet szkolenia nie przygotowałby dziewczyny na to
co ją czekało. Zamiast zwykłą pomocnicą, zostaje sekretarką Dagmara Różyka
zwanego przez wszystkich Diabłem i musi znosić wrogo nastawioną do niej oraz
całego świata Magdę Wikcińską zwaną Zdzirą. Na szczęście początkowy szok pomaga
przetrwać jej inna sekretarka – Renia – i tak oto mijają dwa lata w ciągu
których Monika wytrzymuje humory swojego szefa, jego prośby nie związane z
pracą i docinki, które często kończyły się ciętymi ripostami z jej strony.
Każda inna już dawno by za to wyleciała, ale Diabeł lubi jej lojalność,
pracowitość oraz fakt, że nie próbuje stać się jego kolejną zdobyczą. Praca
układała im się wyśmienicie, ale pewnego dnia Diabeł zostaje zabity w swoim
gabinecie. Każdy ma motyw, nikt się nie przyznaje. Kto jest winny?
Kiedy pojawia się
zapowiedź nowej książki Olgi Rudnickiej za każdym razem obiecuję sobie, że
poczekam z jej czytaniem by nie rozpaczać potem, że znowu muszę czekać nie
wiadomo ile na coś nowego. I wiecie co? Zawsze, ale to zawsze zapominam o tym w
momencie gdy mam już książkę u siebie i mimo setki innych widzę tylko tę jedną.
Nie inaczej było z Diabli nadali.
Co tym razem zaserwowała mi jedna z najbardziej ulubionych autorek?
Otóż dostałam świetnie skonstruowany kryminał z dużą,
bardzo dużą dawką komedii. U Rudnickiej nic nie jest oczywiste i przewidywalne,
dba o każdy detal, bawi się sytuacjami, postaciami oraz biegiem wydarzeń.
Sprawia, że czytelnik a przynajmniej ja, główkuję nad wątkiem kryminalnym i
śmieję się do łez nieskończoną ilość razy. Polska powieściopisarka pokazuje, że
nie brak jej pomysłowości i daleko jej od podążania za schematami, a co
najlepsze, z powieści na powieść jest coraz lepsza, rozwija się. Diabli
nadali
to w pełni dopracowana i przemyślana książka do której nie ma się o
co przyczepić. Zaskakuje, bawi, nie nuży i zapewnia moc wrażeń.
UWAGA, BYĆ MOŻE NA CHWILĘ PRZESTANĘ BYĆ OBIEKTYWNA,
ALE…
Bohaterowie, a szczególnie Diabeł to chyba najlepsza
postać literacka jaką do tej pory poznałam. Uwielbiam go, wręcz kocham miłością
wielką i wieczną. Swoim zachowaniem, sposobem bycia, po prostu za to jaki był,
jak traktował Zdzirę i Filipa (sekretarza Zdziry) oraz jego podejście do Moniki.
Docinki w jej stronę, żarty, niewinne żarty i sympatia bez skojarzeń, którą do
niej czuł, No nie da się go nie kochać! Równie ciekawą postacią była Monika,
niby cicha i spokojna, z zasadami, ale gdy trzeba tupnie nogą, odpyskuje a
nawet powie co myśli nawet gdy nie powinna. W ogóle jestem pod wrażeniem
charakterologii wszystkich bohaterów, wszyscy są różni, pełnowymiarowi i
realni. Nie ma w tej powieści ani jednej takiej samej osobowości.
KONIEC ZACHWYTÓW. ALBO I NIE…
W to, że się 
nie zawiodę nie  wątpiłam, tak
samo byłam pewna, że nie zabraknie mi dobrej zabawy oraz emocji. Ale że będzie
tego aż tyle? Noo, tu mnie Rudnicka zaskoczyła pozytywnie. Z miejsca pochłonął
mnie wir wydarzeń i niecierpliwie przewracałam kolejne kartki zaśmiewając się
do łez i bólu brzucha. Świetna fabuła, intrygujący bohaterowie, porywające
dialogi oraz przemyślenia. Nie mogłam oderwać się od czytania, zżyłam z
bohaterami, obdarzyłam ich sympatią lub antypatią. Ogromnie żałuję, że tak
szybko skończyłam tą fascynującą przygodę, rozmowy Diabła z Moniką mogłabym
czytać, czytać i czytać. Jestem zachwycona, oczarowana, rozbawiona i… zakochana
(wiadomo w kim).
Diabli nadali oczywiście polecam, no bo jakżeby inaczej. Nie zawiodą się fani autorki
oraz ci lubiący połączenie kryminału z komedią, bez taniego romansu. Olga
Rudnicka w najlepszym wydaniu! Nic tylko kupować, siadać i czytać, ostrzegam
tylko by nie robić tego w miejscu publicznym…
[1]Olga
Rudnicka, Diabli nadali
Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: Diabli nadali
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 06-10-2015
Kategoria: kryminał, komedia
ISBN: 9788380691476
Liczba stron: 448
Ocena:
9/10

Ten post ma 17 komentarzy

  1. Świetna recenzja o jakże adekwatnym tytule! 😀 Od razu się uśmiechnęłam, a podczas czytania banan z twarzy mi nie schodził. 🙂 Widzę, że nie tylko mnie Rudnicka kolejny raz nie zawiodła 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  2. "Dzień dobry, panowie do mnie czy do denata?" – uwielbiam ten cytat! W ogóle, ubawiłam się przy tej książce ogromnie. 😀

  3. Od tej książki zaczęłam przygodę z autorką i chyba prędko jej nie skończę ☺ a Diabeł jest uroczy <3

  4. Ta książka jest rewelacyjna. Niebawem i moja recenzja 🙂

  5. Po takiej entuzjastycznej recenzji nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po tę książkę 😛 Bardzo mnie zaciekawiłaś, a jako, że z Olgą Rudnicką miałam już przyjemność się zapoznać, chętnie przeczytam kolejną powieść tej autorki 🙂 Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

  6. Aż wstyd, że nie czytałam jeszcze żadnej książki Rudnickiej, muszę to szybko zmienić! 🙂

  7. Każdą książkę Rudnickiej biorę w ciemno. Dlatego też, gdybym przeczytała u Ciebie negatywną opinię i tak bym nie uwierzyła! 😛

  8. Tak zachwalasz tę książkę, że nie mogę jej nie kupić;)

  9. Jestem fanką twórczości Rudnickiej, a ten tytuł koniecznie muszę także przeczytać 🙂

  10. Moment. Zakochałaś się w bohaterze, który został zamordowany? 😮 To chyba nie za długa ta miłość była? 😮
    W każdym razie – o książce czytałam już u Lustereczka i już po jej recenzji wiedziałam, że chcę tę książkę przeczytać. Przede wszystkim – dzięki tobie wiem jak fajne są dialogi u Rudnickiej. Również dzięki tobie wiem, jak ciekawi są bohaterowie u Rudnickiej. I akcja.
    Także naprawdę nie mam żadnych przeciwwskazań, chcę ten tytuł poznać. 😉
    Pozdrawiam,
    Sherry

Dodaj komentarz

Close Menu