„Była sobie raz dziewczynka, której nie było”*

„Był sobie
raz klucz, który leżał w ukryciu.
Lecz podobnie jak w baśniach, w
prawdziwym życiu wszystko, co schowane chce zostać odnalezione.
Klucz czekał, by ktoś znów wziął go do
ręki i otworzył nim kuferek. Czekał cierpliwie, w miejscu, w milczeniu.
Już wkrótce
miał nadejść jego czas”.**
Lumikki miała dość gorący okres w swoim
życiu, najpierw afera narkotykowa, potem sekta. Liczy, że w końcu zazna trochę
spokoju i odkryje rodzinną tajemnicę, która nie daje jej spokoju. Nocne
koszmary i niedomówienia ciążą na niej coraz bardziej, a jakby tego było mało
ktoś podpisujący się jako Cień wysyła jej anonimowe wiadomości, prześladuje i
zna fakty z życia nastolatki, o których nigdy nikomu nie mówiła. Jedyną odskocznią
są trwające  w szkole przygotowania do
wystawienia sztuki Czarne jabłko, w którym dziewczyna gra główną rolę. Kim jest
Cień i jaką tajemnicę skrywa rodzina Andersson?
Niecierpliwie wyczekiwałam finalnej
części tej fińskiej trylogii, byłam ciekawa czym tym razem uraczy mnie Simukka,
bo tego, że będę zaskoczona byłam pewna. Już po przeczytaniu „Czerwone jak
krew” wiedziałam, że jej twórczość zapadnie mi w pamięć. W tej chwili mam już
za sobą ostatni tom, jakie są moje wrażenia?
Fińska powieściopisarka już od
pierwszych słów wywołuje w czytelniku niepewność i ekscytację tym, że będzie
się dużo działo. Akcja toczy się szybko i zaskakująco. Pojawiają się anonimowe
listy oraz sms’y z faktami z życia bohaterki. Wraz z pierwszym listem od Cienia
zaczyna się głowienie nad tym kto z otoczenia Lumikki jest prześladowcą. Ktoś dobrze
jej znany czy może zupełnie dla niej obcy. Wszyscy automatycznie stają się
podejrzani, bo to, że nikomu nie mówiła o przeszłości nie znaczy, że się nie
dowiedzieli o niej. Jeśli tylko jest się dość zdesperowanym i sprytnym wszystko
można odkryć. Salla Simukka stworzyła zawiłą, ale logiczną i spójną fabułę,
całość jest przemyślana i dopracowana. Praktycznie do ostatnich stron wszystko
zostaje utrzymane w tajemnicy i pozostaje tylko snuć domysły i być podejrzliwym
wobec każdej osoby, bo autorka buduje atmosferę napięcia, niepewności oraz
zmyla mylnymi poszlakami.
Nie było dla mnie też zaskoczeniem, że
charakterystyka bohaterów i tym razem przypadnie mi do gustu. Szczególnie
Lumikki – tutaj znowu muszę się powtórzyć – ponieważ jest osobą z indywidualnym
podejściem do świata, zachwyca trzeźwym i analitycznym tokiem rozumowania i
ogólnie jest inna niż większość znanych mi postaci. Równie dopracowane i
wyróżniające są pozostałe postacie, nawet te drugoplanowe zapadają w pamięć.
Widać, że poświęcono im bardzo dużo czasu i zadbano o ich realność.
Ja tej książki nie przeczytałam tylko
pochłonęłam za jednym razem, nie mogłam się od niej oderwać, z zapartym tchem
przewracałam kolejne strony zachłannie chłonąc zdanie po zdaniu. Od pierwszych
stron wciągnęłam się w wir wydarzeń i razem z Lumikki przeżywałam kolejne
sytuacje, a przyznać muszę, że trochę się działo. Salla Simukka potrafi budować
napięcie, tworzyć atmosferę niepewności, a nawet i obaw. Autorka pisze krótkimi
zdaniami, ale język jakim się posługuje jest niezwykle barwny i opisowy.
Cała seria jest dla mnie równa i na
bardzo wysokim poziomie. Niesamowity klimat, intrygujący bohaterowie, zawsze
coś się działo, ciekawe opisy, dialogi, nieustanne nawiązanie do baśni o
Królewnie Śnieżce i ten specyficzny styl pisania. Jestem zachwycona trylogią i
nieraz będę do niej wracać oraz polecać komu się da.
„Dostaniesz
w prezencie swoją przeszłość.
Dostaniesz w
prezencie swoją tajemnicę.
Dostaniesz w
prezencie wiedzę, kim naprawdę jesteś.
Dostaniesz w
prezencie siebie całą. Nareszcie”.***
*Salla Simukka, „Czarne
jak heban”, s. 134
**Tamże., s. 19
***Tamże., s. 93
Autor: Salla
Simukka
Tytuł: Czarne jak
heban
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania:
18 marca 2015
Liczba
stron:
256
Lumikki
Andersson:
Czerwone
jak krew
| Białe jak śnieg | Czarne jak heban

Ten post ma 15 komentarzy

  1. Ciekawi mnie ta seria – na półce mam drugi tom, ale nie mogę dorwać pierwszego, w końcu będę musiała się w niego zaopatrzyć. 🙂

  2. Przeczytałam dwa poprzednie tomy i czekam na premierę ostatniego. 😀 Cieszę się, że ten ostatni również Ci się spodobał. 🙂

  3. Chyba skuszę się na tę serię, ale to dopiero za jakiś czas, bo obecnie jestem zawalona innymi książkami.

  4. Jasna cholera. A miałam nie kupować niczego w marcu. Dlaczego, Bujaczku?! Dlaczego napisałaś tak zachęcającą opinię?! 🙁 Czy wszyscy blogerzy zmówili się, żeby ograbić biedną Sherry z oszczędności i zniszczyć jej postanowienie o wstrzemięźliwości zakuksiążkocholowej?
    Jestem tak okropnie ciekawa co się stanie w finale, że naprawdę. W tej chwili czuję się tak jakby czarka z moją ciekawością i cierpliwością się przepełniła. Bo Salla w każdym tomie ujawniała tajemnice dotyczące głównej bohaterki, a skoro tutaj wszystko się kumuluje i jeszcze ktoś prześladuje Lumikki… CHOLERA.
    Dobra, koniec tego.
    Muszę mieć tę powieść.
    SZYBKO.
    Pozdrawiam,
    Sherry

  5. JA w dwóch pierwszych częściach niezbyt wiele dostrzegłam nawiązań do Śnieżki, ale z ciekawości na pewno sięgnę po trzecią część 😉

  6. Ale zachęcająca recenzja. Będę musiała szukać tej serii 🙂 Tym bardziej, że nigdy nie czytałam nic z tego gatunku

  7. Pierwsza część już jest na liście must have i wiem, że prędzej czy później przeczytam całą tę serię 🙂

  8. Twój opis zachęcił mnie do tej książki, muszę ją wpisać do swojej listy do przeczytania 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu