Dzień, w którym rozpadł się świat Anna Benning

Dzień, w którym rozpadł się świat Anna Benning

– Czasem trzeba coś zburzyć, żeby coś poprawić […].

Świat pędzi do przodu, a my wraz z nim. Chcemy więcej, szybciej, bardziej. Często zapominamy przy tym, że nasze działania mogą być katastroficzne w skutkach. Trudno jednak nam się zatrzymać. Podążamy ku nieznanemu i nagle musimy nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości.

Zarys fabuły

W roku 2020 na świecie pojawił się pierwszy vortex, czyli tunel umożliwiający podróżowanie z miejsca na miejsce. Byłoby to niezwykle przydatne, gdyby nie to, że u niektórych ludzi ich DNA miesza się z cząsteczkami żywiołów. Na skutek tego dochodzi do Wielkiej Mutacji i ludzie stają się splitami. Bywają oni niebezpieczni i zdradzieccy. Aby chronić ludzkość, powstają wielkie miasta, którymi opiekuje się Kuratorium. Obecnie zaczyna się właśnie egzamin na łowcę. Są oni szkoleni do podróżowania vortexami i łapania mutantów. Elaine jest jedną z uczestniczek i chociaż wie, że nie ma szans na pierwsze miejsce, to dla niej liczy się tylko to, by zdobyć mniejsze pozwalające jej zostać łowcą. Marzy o tym od dawna i ma w tym swój cel. Nikt nie wie, co go czeka w trakcie tego zadania, ale finał okazał się bardziej zaskakujący, niż ktokolwiek mógł podejrzewać.

Kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach Dzień, w którym rozpadł się świat, wiedziałam, że będzie mnie do tego tytułu ciągnąć. I nie myliłam się, szybko ta książka wpadła w moje ręce i jak na mnie, równie prędko została przeczytana. Czy warto było poświęcić na nią dwa dni?

Moje wrażenia

Nie mogę napisać, że Anna Benning napisała coś nowego, bo podąża ona pewnymi znanymi ścieżkami. Jednak już dawno zaznaczam, że coraz trudniej o coś świeżego w takim nawale nowości i osobiście nie kieruje się tym, czy to już było, a emocjami, jakie dany tytuł we mnie wywołuje. I tutaj muszę napisać, że autorka zachwyca wręcz od samego początku. Bez uprzedzenia rzuciła mnie w wir akcji i sprawiła, że dałam mu się porwać. Dzień, w którym rozpadł się świat to świetnie poprowadzona fabuła z wieloma wątkami. Powoli łączą się one w całość i po raz kolejny autorce należą się brawa. Bo były momenty, gdy byłam autentycznie zaskoczona i ciekawa rozwoju sytuacji. Oprócz losów świata, zasad w nim panujących i walki z mutacją jest też miejsce na miłość. I chociaż lubię ten wątek, to muszę przyznać, że został on potraktowany po macoszemu. Zabrakło mi opisów, jak on się rozwija i ewoluuje. Co jeszcze mi trochę przeszkadzało, to sam finał. I nie chodzi mi o to, jak się zakończył, tylko o fakt, że książka ma ponad 500 stron, tyle w niej opisów, a zakończenie zostało wciśnięte w jeden rozdział. Było dobre, ale po poznaniu całej książki wiem, że mogłoby być jeszcze lepsze.

Słów kilka o bohaterach

Jeśli chodzi o postacie i ich charakterystyki, to i tutaj autorka wykonała kawał dobrej roboty. Stworzyła mnóstwo postaci i duża ich ilość jest kluczowa dla fabuły. Co za tym idzie, warto ich poznać lepiej. Muszę przyznać, że podoba mi się ich charakterystyka. Spotkałam w tej historii prawdziwy wachlarz osobowości. Każdy bohater jest inny i wyróżniający się na tle pozostałych. Jednych polubiłam z miejsca, a inni nie zdołali mnie do siebie przekonać. Podobało mi się jeszcze to, że tam, gdzie miały zajść zmiany w myśleniu u bohaterki, nie nadeszło to raptownie. Trudno jest nagle pozbyć się latami wbijanych informacji i przyjęcia do wiadomości, że w rzeczywistości może być inaczej.

Na zakończenie

Wiem, że na początku trochę narzekałam, ale pomimo moich uwag uważam, że Dzień, w którym rozpadł się świat, jest jedną z lepszych młodzieżowych dystopii, jakie ostatnio czytałam. Od początku wyciągnęłam się w fabułę i wręcz się nią ekscytowałam. Z niecierpliwością pędziłam do przodu i pełna wrażeń obserwowałam bieg wydarzeń. Nie mogę też zapomnieć o świecie, który stworzyła autorka. Opisy splitów, ich wygląd, umiejętności i zachowanie. Czy nawet same vortexy i sposób ich działania. Wszystko jest napisane tak realnie i barwnie, że łatwo było mi zatracić się w tym świecie stworzonym przez Annę Benning i pomyśleć, że tak mogłaby wyglądać nasza rzeczywistość.

Jeśli jeszcze nie czytaliście Dzień, w którym rozpadł się świat, to ja wam ten tytuł polecam. Nie jest on pozbawiony wad, ale emocje wynagradzają każde niedociągnięcie. No i to dopiero pierwszy tom, wprowadzenie, które jest bardzo udane. Nie uzyskałam może wszystkich odpowiedzi, ale te otrzymane mnie usatysfakcjonowały. Już nie mogę się doczekać drugiego tomu, bo czuję, że autorka jeszcze pokaże, na co ją stać i jeszcze mocniej mnie zaskoczy i zachwyci.

Autor: Anna Benning
Tłumaczenie: Anna Urban, Miłosz Urban
Tytuł: Dzień, w którym rozpadł się świat
Tytuł oryginału: Vortex. Der tag, an dem die welt zerriss
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wydanie: 1
Data wydania: 2021-06-30
Kategoria: dystopia
ISBN: 9788380089402
Liczba stron: 512

Vortex
Dzień, w którym rozpadł się świat | Dziewczyna, która prześcignęła czas

Ten post ma 22 komentarzy

  1. Dawno nie czytałam czegoś w tym stylu a ta książka brzmi jak coś, co powinno to zmienić

    1. Wydaje się, że klimatycznie powieśc powinna trafić w mój gust czytelniczy, świetnie relaksuję się podczas takich przygód. 🙂

  2. Miło spędziłam czas z tą powieścią i w tych kategoriach do niej podeszłam.

    1. Tytuł, który pewnie przeczytam razem z moją młodzieżą, mnie może w nim nieco czegoś brakować, ich pewnie przekona, ale wymienianie się wrażeniami czytelniczymi szalenie przyjemne. 🙂

  3. Wreszcie otrzymałam pełny pakiet informacji o książce, dotąd na bardzo ogólne wrażenia czytelnicze trafiałam, co nie pomagała w decyzji, czy warto się za nią brać.

  4. Brzmi bardzo ciekawie, na pewno przeczytam.

  5. Nie koniecznie moje klimaty za to wiem kogo ta ksiażka może uszczęśliwić.

  6. Troszkę nie w moim guście ale wiem komu mogę ją polecić i na pewno to zrobię !

  7. Bardzo fajna i wciągająca recenzja. Myślę, że z przyjemnością sięgnęłabym po tę książkę.

  8. Z przyjemnością zapoznałam się z tym tomem, niesamowicie zwroty akcji. Jestem ciekawa co będzie dalej.

  9. Nie sięgam po ten gatunek książek, więc to nie jest lektura dla mnie. Okładka jednak bardzo zwróciła moją uwagę i z pewnością zapadnie mi w pamięć.

  10. Dawno nie miałam w rękach młodzieżowej dystopii, więc czemu nie. I chciałam jeszcze powiedzieć, że bardzo mądrze piszesz o tym, jak trudno o coś “nowego i świeżego” w literaturze.

  11. Słyszałam o tej książce wiele dobrego, jeszcze co prawda nie miałam okazji jej czytać. Jednak planuje jak najszybciej nadrobić zaległości 🙂

  12. Ta książka mnie prześladuje! Ostatnio cały czas widziałam ją na Instagramie, teraz na blogach! Może kiedyś po nią siegnę. Nie muszę zapisywać tytułu, bo już go pamiętam.

  13. Taka trochę “bajeczna” książka myślę, że zaciekawi moją kuzynkę. Młoda lubi takie historie, a teraz ma sporo czasu na czytanie

  14. Sama okłądka jest już piękna i podoba mi się. Sama ksiażka z takiej tematyki już mniej. Jednak polecę ją koleżance.

  15. To coś całkowicie dla mnie z już zarys fabuły mnie wciągnął, a twoje wrażenia tylko spotęgowały chęć kupna tej książki.

  16. ostatnio zaskakuje mnie ile młodzieżowych antyutopii powstaje i jak bardzo są dobre. Trochę strach pomyśleć, dokąd świat zmierza 😉

Dodaj komentarz

Close Menu