Hiszpański Lucyfer Paulina Nowaczyk

Hiszpański Lucyfer Paulina Nowaczyk

Nigdy nie wiadomo, za którym rogiem bądź, pod którym nickiem kryje się miłość, ta prawdziwa.*

Miłość pojawia się nagle. Jest jak wielkie bum albo przychodzi cichutko. Nigdy jednak nie przewidzimy, kiedy może się pojawić. Czy tego chcemy, czy nie. Nie możemy jej zakazać ani powiedzieć, kiedy ma się pojawić. To ona wybiera czas, miejsce i swoje ofiary.

Zarys fabuły

Olga została zdradzona przez swojego partnera i teraz mieszkając u przyjaciółki, stara się posklejać swoje serce. W pewnym momencie z ciekawości zakłada konto na portalu randkowym. Pierwsza próba spotkania z mężczyzną jest nie udana, bo ten nie zjawia się w umówionym miejscu. Jednak gdy poznaje Kima, wszystko się zmienia. Mężczyzna nie kryje swojej fascynacji Olgą. Z każdym dniem ich relacja ulega zmianie. Kimo bez oporów mówi o swoich uczuciach i pragnie podporządkować sobie kobietę. Olga nie godzi się na to i nie jest pewna czy między nimi może coś być.

Lubię poznawać nowych autorów, jeszcze chętniej sięgam po debiuty. Wszak może właśnie w tej chwili czytam pierwszą książkę pisarza, który będzie tworzył same bestsellery? Paulinę Nowaczyk znam z blogowego świata i gdy dowiedziałam się o jej książce, to chciałam ją sprawdzić. I tak oto Hiszpański Lucyfer wpadł w moje ręce. Czy było warto spędzić z nim trochę czasu?

Moje przemyślenia

Chciałabym napisać o tej książce same pochwalne słowa, ale niestety nie mogę. Hiszpański Lucyfer to książka, którą można oceniać w sumie z dwóch perspektyw. W tej mniej czepialskiej uznałabym go za bardzo dobry romans, który dostarcza kilka chwil przyjemności. W tej drugiej… Książka jest dobra, ale ma kilka wad, które mi osobiście trochę przeszkadzały. Było w niej sporo literówek, akcja toczyła się zbyt szybko, no i brakowało mi głębszych emocji. Szkoda trochę, bo autorka ma lekki styl pisania, pomysł na fabułę też ciekawy. Moim zdaniem książka jest za krótka, jakby dać jej jeszcze te 150 stron to Paulina mogłaby rozpisać bardziej te wydarzenia i wlać w nie więcej uczuć. W tej wersji, cóż, jest tylko dobrze.

Kilka słów o bohaterach

Nie sądzę, by któraś z postaci zapadła mi w pamięć, bo nie mają w sobie tego czegoś. Niemniej nie mogę powiedzieć, że są źle stworzeni. Bez trudu rozpoznawałam, kto jest kim i nawet dają się lubić. Co prawda mamy tutaj dobrze znany schemat On bogaty i władczy, a Ona wiadomo, ale jednak to nie drażni. Bo oboje mają swoje wady, jak i zalety. Nie ma też u nich przerysowanych zachowań. Są świadomi tego, co mają, ale nie wykorzystują tego aż tak.

Na zakończenie

Hiszpański Lucyfer to debiut i uważam, że to wszystko jest do dopracowania i poprawienia. Dobrze się bawiłam w trakcie czytania i nie żałuję czasu spędzonego z książką. Dla mnie to miły przerywnik od fantastyki, czy tych poważniejszych tytułów. Bywały momenty, gdy wzdychałam na zbyt szybki rozwój wydarzeń czy zachowanie bohaterów. W ostateczności jednak jest dobrze, jak na debiut i myślę, że sprawdzę kolejną książkę autorki.

Trudno mi powiedzieć czy polecam ten tytuł. Hiszpański Lucyfer nie spodoba się każdemu, ale jeśli czujecie, że to coś dla was – czytajcie. Tylko pamiętajcie, że to debiut i autorka dopiero rozpoczyna swoją pisarską drogę.

Autor: Paulina Nowaczyk
Tytuł: Hiszpański Lucyfer
Wydawnictwo: WasPos
Wydanie: I
Data wydania: 2020-05-25
Kategoria: romans, erotyk
ISBN: 9788366425491
Liczba stron: 270
Ocena: 6/10

Upadłe diabły
Hiszpański Lucyfer | Upadły Diabeł

Dodaj komentarz

Close Menu