Conviction Corinne Michaels

Conviction Corinne Michaels

RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z TOMU PIERWSZEGO!

Kochać kogoś oznacza bycie bezinteresownym i chęć zrezygnowania z własnych potrzeb dla drugiej połówki. To zachowanie szlachetnej postawy w obliczu świadomości, że całkowicie zniszczy to twój świat – tak jak odejście.*

Miłość to jedno z najsilniejszych uczuć. Potrafi sprawić, że nie liczy się nic prócz niej, iż patrzymy na świat przez różowe okulary. Jej moc powoduje, że nie dostrzegamy czasami pewnych rys lub tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Dla niej zrobimy wszystko, nawet jeśli sami mamy przez to cierpieć. Tylko co zrobić, gdy rozum zaprzecza temu, co serce wie od dawna?

Zarys fabuły

Natalie jak mało kto wie, jak to jest, gdy wali się nagle cały świat. Przez ostatni rok musiała uporać się ze stratą męża, samotnym macierzyństwem i w końcu faktem, że ten, którego tak kochała, okazał się samolubnym draniem. Gdy już nie dawała rady pomocną dłoń wyciągnął Liam i był przy niej, gdy go potrzebowała. Okazał się kimś, kto pokazał kobiecie, że jeszcze może być dobrze. Po wielu ciężkich dniach i walce z uczuciami nadszedł czas spokoju i nowego rozdziału w życiu. Tym razem z Liamem. Niestety los jest okrutny – powrót Aarona był czymś niemożliwym, a jednak. Wraca, uwolniony z niewoli, torturowany i z bliznami na ciele i duszy. Chcę odzyskać, co stracił, tylko czy ma prawo oczekiwać od Natalie drugiej szansy po tym, jak ją skrzywdził? Natalie wie, że jej serce bije tylko dla jednego i niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie, ktoś będzie miał złamane serce.

Consolation zrobiło ze mną coś takiego, co chyba nie udało się żadnej innej książce. Naprawdę. Z jednej strony chciałam od razu zabierać się za Conviction, a z drugiej czułam autentyczny strach. Byłam świadoma posiadania tej książki na półce, ale z pełną premedytacją ją omijałam. Ba, nawet zakrywałam innymi pozycjami. Byłam przerażona tym, w jakim kierunku podąży autorka, ale po karygodnie długim czasie stwierdziłam, że czas się z tym zmierzyć. Druga część już za mną, a jak się ma teraz moje serce?

Moje przemyślenia

Corinne Michaels… Co ta kobieta robi z moimi emocjami, to się w głowie nie mieści. Gdy tylko zaczęłam czytać Conviction powróciły do mnie wszystkie uczucia towarzyszące mi po skończeniu poprzedniej części. To było jak uderzenie obuchem i dołożenie do tego, co w moim sercu wyprawiała kontynuacja. Początek książki przeniósł mnie do momentu zakończenia Consolation i muszę przyznać autorce, że jest mistrzynią słowa pisanego. Jak mało kto potrafi w treści przekazać taki ładunek emocjonalny. I sprawić, że moje serce rozpadło się na milion kawałeczków. Corinne Michaels stawia na emocje, to one grają tutaj pierwsze skrzypce. Stworzyła historię, która chwyta za serce, która rani i daje nadzieję. Ta powieść to taka sinusoida, bo raz wiesz, jaki będzie koniec – przecież serce ci podpowiada, a za chwilę drżysz ze strachu, bo ten finał nie jest taki oczywisty.

O bohaterach słów kilka

Tyle bym chciała napisać o postaciach, ale boję się, że wyjdzie mi z tego jakaś rozprawka lub też w jednym przypadku zacznę sypać przekleństwami, bo tak mnie irytował jeden z bohaterów, że tego chyba nie da się opisać. Oczywiście mowa o Aaronie.

Rozumiem, że wiele przeszedł i musi się z tym uporać, żal mi go, gdy myślę o tym, co przeżył. Jednak nie zmienia to faktu, że jest on egoistycznym dupkiem, który nie rozumie, że już nie naprawi tego, co sam zepsuł. Nie mogłam znieść tego, jak egoistycznie się zachowywał i wykorzystywał każdą sytuację i chwilę słabości Natalie, myśląc, że coś tym ugra. Żal mi było Liama, bo, pomimo że kochał, nie wiedział, co miał robić, a jednak potrafił zachować się jak prawdziwy facet i w przeciwieństwie do tego wyżej nie grał w żadne gierki. Znaczy, wiecie, nie był idealny, miałam ochotę mu kilka razy przywalić, ale no, ideałów nie ma. Cieszę się bardzo, że Natalie pomimo sytuacji pozostaje nadal tą osobą, którą się stała po tym, jak zabrakło Aarona. Uwierzyła w swoją niezależność, w to, że zasługuje na najmniejsze okruchy radości i kogoś, kto będzie kochał ją i wspierał za każdym razem. Serce mi rosło, gdy tak dojrzałe podchodziła do wszystkiego i nie dała się zmanipulować. I to jak walczyła o swoje szczęście i o ukochanego. To jedna z moich najbardziej ulubionych postaci.

Na zakończenie

Jak już zaczęłam czytać Conviction, to nie mogłam się oderwać od czytania. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zarywałam dla książki noc, ale ten tytuł kończyłam, gdy już świtało. Strona po stronie, zdanie po zdaniu. Nie zauważałam upływającego czasu. Liczyło się tylko to, co czytałam, te wszystkie emocje, moje roztrzaskane w drobny mak serce i nadzieja, która powolutku i niepewnie je sklejała. Corinne Michaels stworzyła powieść, która mnie zachwyciła. Dojrzałością, trudnymi decyzjami, chwilami radości i walki o szczęście. Conviction zasługuje na każdą poświęconą mu chwilę, łzę, drżeniem serca i westchnienia.

Ta powieść to romans idealny. Conviction to poruszająca najczulsze struny duszy powieść o trudnych decyzjach, niepewności, nadziei. Jest jak życie, pełna wzlotów i upadków. Pokazująca, że czasem tak łatwo się zagubić, a oto co najważniejsze trzeba walczyć do upadłego. Czasem też jednak trzeba pozwolić odejść…

Autor: Corinne Michaels
Tłumaczenie: Kinga Markiewicz
Tytuł: Conviction
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Wydanie: I
Data wydania: 2017-12-05
Kategoria: romans
ISBN: 9788365830449
Liczba stron: 360
Ocena: 8/10

Consolation Duet
Consolation | Conviction | Continuation (A Consolation Duet special edition)

Ten post ma 3 komentarzy

  1. Mam obie części tej historii, ale jeszcze ich nie czytałam Teraz widzę, że muszę szybko nadrobić zaległości. 😊

  2. Kocham:
    Tę serię
    Liama
    kreacje postaci Natalie
    każdy pojedynczy dialog wywołujący uśmiech
    każde wydarzenie, mały gest, który sprawia, że kocham Liama <3 Mogłabym tak godzinami, cóż to były za emocje.

Dodaj komentarz

Close Menu