[ChristmasBooks] “Tylko raz w roku” Agnieszka Lingas-Łoniewska

[ChristmasBooks] “Tylko raz w roku” Agnieszka Lingas-Łoniewska

– Czasami z kiepskich rzeczy rodzą się całkiem dobre.*

Miłość dodaje skrzydeł, ale również potrafi okrutnie ranić. Prawdziwe życie to nie książka czy film, w których po kilku przeszkodach wszystko układa się idealnie. W realnym świecie najszczersze uczucie może nie przetrwać w starciu z tajemnicami, obawami, czy też źle pojętą troską. Przegrywa ona z brakiem wiary w siebie, w partnera, w szczęśliwe zakończenie…

Wigilia. 2013 rok. To wtedy drogi Eli i Kamila łączą się ze sobą w ten szczególny dzień. Ona próbuje ochłonąć po informacji o rozwodzie rodziców, on spieszy się do domu swojego przyjaciela jednak gdy widzi, jak dziewczyna upada i bez wahania idzie jej pomóc. Oboje potrzebują pocieszenia oraz rozmowy i niespodziewanie łapią nić porozumienia. Od pierwszej chwili coś się między nimi dzieje, nie chcą się rozstać i zakończyć tej znajomości. Od tego momentu spotykają się, kiedy tylko mogą i po pewnym czasie stają się parą pomimo wyraźnej niechęci ze strony jego mamy. Wierzą, że są w stanie pokonać wszelkie przeszkody i już na zawsze być razem. Tylko czy dadzą radę stoczyć walkę ze wszystkimi przeszkodami?

Agnieszka Lingas-Łoniewska zaskoczyła swoich czytelników po raz kolejny. Pierwszy raz w swoim literackim dorobku stworzyła powieść w świątecznym klimacie. Nie byłaby jednak sobą, gdyby Tylko raz w roku nie było przepełnione całym wachlarzem emocji. Co mogę napisać o najnowszej historii autorki?

Powieściopisarka skorzystała z motywu opisywania całego roku w ciągu jednego dnia, który jest mi już znany z Jednego dnia Davida Nichollsona. I muszę przyznać, że świetnie jej to wyszło. Jeśli mam być szczera, to nawet dużo lepiej niż Nichollsowi. I żeby nie było niedomówień, nie ma tutaj mowy o kopiowanie czyjegoś pomysłu. Obie książki są zupełnie inne. Tylko raz w roku to opis kilku Wigilii, podczas których dowiadujemy się, co się działo u głównych bohaterów. Niby wszystko jest w skrócie i nie zawsze szczegółowo, ale dzięki ich wspomnieniem, rozmowom oraz przemyśleniom i przede wszystkim tym wszystkim uczuciom, które zawiera każde słowo, łatwo jest wczuć się w historię i z zapartym tchem przewracać kolejne strony. Agnieszka Lingas-Łoniewska oddaje klimat świąt, ich magię, ale nie tworzy powieści ociekającej lukrem i słodyczą. Pokazuje, jak trudne może być życie nawet, gdy się kogoś kocha i ile może nieść ze sobą cierpienia. Nie zapomina też jednak o nadziei, dobrych momentach i chwilach radości.

Podobała mi się charakterystyka postaci. Zwłaszcza Eli i Kamila. Oboje są bardzo uczuciowe, pełni zrozumienia, empatii i kierują się tym, co najważniejsze, ale w żadnym razie nie są idealni. Potrafią popełnić błędy, szybko się poddać, wątpić, dawać sobą manipulować i uciekać. Trwać w zawieszeniu. Pomimo wszystko nie potrafią szczerze powiedzieć wszystkiego i zaryzykować. I nawet ich rozumiem, bo strach przed odsłonięciem wszystkiego, co mamy w sobie, co czujemy, czego się boimy, jest paraliżujący, a czasami nie pozwala nam dumą lub troska o tego drugiego człowieka.

Tylko raz w roku porywa w swój świat od pierwszych stron i nie pozwala na to, by chociaż na chwilę przerwać czytanie. Zdanie po zdaniu, strona po stronie, rozdział po rozdziale, byle jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie wydarzenia, ich wzloty oraz upadki, patrzyłam, jak się zmieniają, jak podnoszą się po każdym ciosie i jak cały czas o sobie pamiętają. Agnieszka Lingas-Łoniewska ponownie sprawiła, że nie liczyło się dla mnie nic poza tą historią. Odcięłam się, chociaż na parę godzin od swojego życia i posmakowałam, jak obok rozpaczy, bólu smakuje miłość i nadzieja. A także troszeczkę poczułam magię świąt.

Tylko raz w roku to bardzo dobra historia w typowym stylu polskiej powieściopisarki, napisana prostym językiem, przepełniona uczuciami oraz z ukrytym przekazem. Nie zawiedzie fanów autorki, jak i wielbicieli książek świątecznych z dużą domieszką realności. Słodko-gorzka opowieść o życiu z jego blaskami i cieniami.

Wigilia to szczególny wieczór, tak łatwo zgubić się we własnych myślach i przypominać sobie i dobre, i złe chwile.*

Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Tylko raz w roku
Wydawnictwo: Burda Książki
Wydanie: I
Data wydania: 2019-10-30
Kategoria: obyczajowa
ISBN: 9788380536555
Liczba stron: 232
Ocena: 7/10

Ten post ma 15 komentarzy

  1. Uwielbiam całym serduszkiem książki z motywem świątecznym! Tę już mam na liście. Zachęcająca recenzja. Pozdrawiam!

  2. Wysoka nota 🙂 Po takie książki zazwyczaj sięgam w przerwie świątecznej, ten klimat jest niepowtarzalny 🙂

  3. Nie przepadam za klimatem świąt, ale jeśli ta książka trafił w moje ręce, to chętnie spędzę z nią ten czas. 😊

  4. Na początku myślałam, że opiszesz jakaś komedię romantyczną, bo pokazało mi się to drugie zdjęcie. 😁 A ja lubię zarówno książki jak i filmy o tematyce świątecznej, w świątecznych klimatach, dlatego z chęcią przeczytam tę pozycję.

  5. Brzmi ciekawie, Co prawda nie przepadam za świątecznymi książkami, jednak może akurat poczuję kiedyś ten zimowy klimat i dam jej szansę 😉

  6. Widzę że autorka po raz kolejny potwierdziła swój status dilerki emocji – z pośród wielu w tym roku propozycji świątecznych tę wybieram do przeczytania.

  7. Książki świąteczne zostawiam sobie na grudzień 🙂
    Ale tę mam w planach na 100%

  8. Świątecznym książkom mówię zdecydowane nie. Nie przepadam za nimi i nie wiem, czy kiedykolwiek się do nich przekonam 😀

  9. Uff, kolejna świąteczna książka na jaką się natykam. Nie lubię takich 😉

  10. Rzadko czytam zimowe opowieści w okresie przed i po świątecznym. Nie mogę stwierdzić czy przeczytam tę książkę, ale na pewno będę miała ją na uwadze.

  11. Po książki świąteczne sięgam maksymalnie dwa razy w roku i musi być na to odpowiedni czas (w lato nie ma szans, abym przeczytała taką historię :D). W tym roku po tę książkę sięgać już raczej nie będę, a czy za rok mi się uda, tego już nie wiem.

  12. Ta książka ma tak przepiękną, mega klimatyczną okładkę! 😀

  13. Bardzo lubię tę autorkę i tę historię również mam w planach czytać. Ale pewnie bliżej grudnia 😉

  14. Coś czuję, że to książka, po którą warto sięgnąć w okresie świątecznym 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu