“Słodki drań” Vi Keeland, Penelope Ward

“Słodki drań” Vi Keeland, Penelope Ward

Podobno jeśli wypuścisz coś z rąk i to do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało.*

Miłość jest nieprzewidywalna i nie da się jej ujarzmić. Przychodzi w najmniej spodziewanym momencie i często w nieodpowiednim czasie. Ona jednak nic sobie z tego nie robi. Ukradkiem zakrada się do naszych serc, sprawia, że się zmieniamy, stajemy podatni na zranienia, ale i dodaje sił do walki o nasze szczęście. Jedyne co my możemy zrobić, to zaryzykować i sprawdzić dokąd zaprowadzi nas to uczucie. Tylko czy jesteśmy na to gotowi?

Aubrey ucieka przed ostatnimi wydarzeniami. Chce się odciąć nie tylko od byłego faceta, ale też zmienić coś w swoim życiu. Ma nadzieje, że uda jej się to w Kalifornii. Po drodze, gdzieś w Nebrasce, na stacji benzynowej natyka się na piekielnie przystojnego i tak samo zarozumiałego faceta, który bardzo szybko zachodzi jej za skórę. Kiedy wsiada z powrotem do auta myśli, że już nigdy go nie spotka, ale szybko okazuje się, że nigdy bardziej się nie myliła. Jemu psuje się motocykl, a ona łapie gumę w kole, którego nie potrafi zmienić. Ponieważ jadą w tym samym kierunku, Słodki Drań zgadza się jej pomóc jeśli go podrzuci. Nie mając wyboru, zgadza się na takie warunki. Żadne z nich nie podejrzewa, co ich czeka na dalszym odcinku trasy, ale wiedzą, że są na siebie skazani.

Kiedy tylko w zapowiedziach widzę nową powieść duetu Vi Keeland i Penelope Ward od razu trafia ona na moją listę must have, bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie przeczytać czegoś, co razem stworzyły. Uwielbiam ich poczucie humoru oraz lekkość, z jaką piszą. Czy Słodki drań sprostał moim oczekiwaniom?

Szczerze mówiąc, nawet przez chwilę nie obawiałam się tego, że poczuję, chociaż odrobinę rozczarowania. Byłam pewna, że i tym razem dostanę książkę dopracowaną, w której trudno dostrzec, które z fragmentów są pisane przez jaką autorkę, bo idealnie wszystko ze sobą łączą i starają się, by każdy poruszony wątek miał swój czas oraz zakończenie. Od pierwszych stron pisarki pokazują, co potrafią i tworzą historię miłosną pełną zabawnych, wzruszających, smutnych oraz elektryzujących momentów. Dbają o to, by nie zabrakło emocji, opisów akcji, która toczy się szybko, potrafi zaskoczyć i nieźle namieszać. Słodki drań ma przewidywalne zakończenie, ale droga do niego już taka nie jest i to jest jeden z plusów tego duetu. Przy tym tytule nie sposób się nudzić.

Kolejnym plusem są postacie, które z miejsca wkradają się do serca i w nim pozostają. Aubrey i Chance są jak dwa żywioły, charakterni, ale zupełnie inni. Ona zaczyna nowy rozdział w życiu i stara się odnaleźć, nie jest jednak nieśmiała i zahukana. Potrafi pokazać pazurki i być uparta, wyrazić swoje zdanie, a na drugą szansę trzeba u niej mocno zapracować. Chance… ten facet potrafi namieszać w głowie oraz sercu, niby irytuje i przekracza granice, ale z drugiej strony zabawny, troskliwy, uroczy i nie zgrywa bad boya, chociaż ma też tajemnice i podejmuje decyzje, za którą trudno go przez jakiś czas lubić. Trudno jednak przejść obojętnie obok słownych przepychanek tej dwójki oraz otaczającej ich chemii i rodzącej się więzi. Nie można też zapomnieć o czworonożnym bohaterze tej historii. Och, ile ja się dzięki niemu uśmiałam! Takiego zwierzaka chyba jeszcze w żadnej książce nie było. Rozczulił mnie i zdobył całe serducho.

Słodki drań szturmem zdobył moje serce (tak, wiem, że dużo pisze o jego zdobywaniu, ale co zrobić, gdy autorki wiedzą, jak do niego trafić?) i coś czuję, że na długo w nim pozostanie. Z miejsca zostałam rzucona w wir wydarzeń i od pierwszych stron zżyłam się z bohaterami, z zapartym tchem śledziłam bieg wydarzeń, co chwilę naśmiewając się w głos z zabawnych momentów. Szczególnie w jednym momencie wręcz płakałam ze śmiechu i długo nie potrafiłam się opanować. Vi Keeland i Penelope Ward po raz kolejny oddają w ręce swoich czytelników romantyczną historię z wątkiem komediowym, gdzie nie brak chwil wzruszeń i trudnych decyzji, a do tego rozczulają czułością Chance’a oraz umieszczeniem zwierzęcia w historii. Jestem tą książką oczarowana i zachwycona, często będę do niej wracać i polecać komu się da.

Nawet w połowie nie udało mi się przekazać, jak świetna jest ta książka, ale tak już jest, że czasem o tych ulubionych najtrudniej pisać. Niech to będzie najlepszą rekomendacją, że Słodki drań powinien znaleźć się na waszych półkach.

Autor: Vi Keeland, Penelope Ward
Tytuł: Słodki drań
Wydawnictwo: EditioRed
Wydanie: I
Data wydania: 2019-03-12
Kategoria: romans
ISBN: 9788328339903
Liczba stron: 296
Ocena: 8/10

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Myślę, że książka będzie idealna, jako lektura wakacyjna, dlatego mam nadzieję, że wtedy, uda mi się ją przeczytać. 😊

  2. Książka jeszcze przede mną, ale już na dniach będę chciała ją nadrabiać 😉

  3. Przyjemnie czyta się spisane wrażenia, kiedy czytelnik zachwyca się książką, miłe odczucia. 🙂

  4. Bardzo lubię książki tych pań w duecie jak i osobno, dlatego nawet nie muszę czytać opisów, bo i tak biorę te książki w ciemno. Chyba nie muszę mówić, że “Słodkiego drania” oczywiście również mam w planach? 😀 Mam nadzieję, że niedługo ten tytuł wpadnie w moje ręce i będzie równie zadowolona z niej jak ty 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu