“Wszystkie nasze obietnice” Colleen Hoover

“Wszystkie nasze obietnice” Colleen Hoover

Niezależnie od tego, jak bardzo się kogoś kocha, rozmiar tej miłości jest nieistotny, jeśli na drodze staje jej niezdolność przebaczania.*

Zmieniamy się i nic ani nikt nie może tego powstrzymać. Taka jest naturalna kolej rzeczy, bo z każdym dniem zdobywamy nowe doświadczenie i inaczej zaczynamy postrzegać wiele rzeczy. Naszym bliskim nie zawsze może się to podobać, muszą się z tym pogodzić i to od nich zależy czy nadal będą w stanie nas kochać i akceptować.

Początek znajomości Quinn i Grahama jest bardzo niespotykany. Oboje są w związkach z innymi partnerami i tak się składa, że… zdradzają ich ze sobą. Każda zdrada to cios i potrzebują czasu, by to przeboleć. Chociaż Graham zostawił jej swój numer, by zadzwoniła za jakiś czas, to Quinn tego nie robi. Los jednak ponownie splata ich drogi, pozwalając na jeszcze jeden start. Po kilku latach tych dwoje jest małżeństwem i nadal się mocno kocha, ale ich związek umiera. Co jest tego przyczyną i czy dadzą radę go uratować? Może pomimo szczerego uczucia ich drogi muszą się rozejść?

Chociaż mam w domu wszystkie książki Colleen Hoover, to muszę przyznać, że już dawno nie czytałam nic jej autorstwa. Dlatego też, kiedy w zapowiedziach pojawiła się jej najnowsza powieść – Wszystkie nasze obietnice – stwierdziłam, że czas na nasze ponowne spotkanie, tym bardziej że wszystko wskazywało na to, że pokaże się tu z zupełnie innej strony. Czy tak było i czy kolejny raz stanęła na wysokości zadania?

[…] smutek jest jak pajęcza sieć. Nie widzi się go, dopóki się w nim nie utknie, a wtedy trzeba go z siebie zdzierać, żeby się uwolnić.*

Jeśli mam być szczera, to nie wiem co mam napisać. Znaczy, wiem, ale ile z tego mogę umieścić w tym tekście, by przekonać was, że to jedna z tych najlepszych książek i przy tym nie zdradzić wam wszystkiego? Wszystkie nasze obietnice to chyba najbardziej dojrzała powieść autorki opowiadająca o dwójce ludzi, których połączył los. Całość jest napisana w dwóch ramach czasowych – Wtedy i Teraz. Pierwsza opowiada o ich początkach i szczęściu, druga przedstawia teraźniejszość, gdzie pomimo miłości związek staje się martwy. To tak, jakby czuć nadzieję przez krótką chwilę, by za chwile brutalna rzeczywistość ją zabierała. I to raz za razem. Colleen Hoover w znanym sobie stylu szczerze i bez upiększania opisuje losy pary, która wciąż się kocha, ale zagubili się w swoich oczekiwaniach i pragnieniach, skupili na celu i problemach z tym związanych, a nie na tym, co mają, omijali rozmowy i krążyli wokół siebie. Każde zdanie, akapit, strona jest przesiąknięte emocjami, której uderzyły we mnie z siłą tsunami i nie pozwoliły, chociaż na chwilę odetchnąć. Ta książka pochłania i sprawia, że nie liczy się nic prócz niej.

Wiele tu postaci, ale to przede wszystkim historia Quinn i Grahama, to oni są najważniejsi, a to, co uczyniła Colleen, tworząc ich, jest po prostu nie do opisania. Zacznijmy od tego, że żadne z nich nie jest idealne, mogłabym wymienić taką samą listę ich zalet, jak i wad. Chyba przez to oraz proces zmian, jaki można zaobserwować w czasie ich wspólnego życia, powoduje, że są tacy realni i żywi. Czuć ich miłość do siebie, ale widać też, że nie radzą sobie z tym, co ich przytłacza, a że są tylko ludźmi, popełniają błędy, a uczucie nie zawsze wystarcza.

Wszystkie nasze obietnice wstrząsnęły mną ogromnie. Nie potrafiłam być obojętna na te wszystkie emocje, wręcz przeżywałam je, jakbym to ja była w centrum wydarzeń. Zżyłam się z Quinn i Grahamem, wraz z nimi śmiałam się, płakałam, traciłam nadzieje i godziłam z tym, co nieuniknione. W pewnym momencie przyłapałam się na tym, że do połowy książki chciałam, jak najszybciej wracać do Wtedy, tam wszystko było dobrze i nie czułam przytłaczającego smutku, nie musiałam obserwować, jak coś tak wspaniałego powoli umiera. Potem jednak to się zmieniło i wyczekiwałam rozdziałów z Teraz, bo pomimo tego wypływającego z każdej strony żalu cały czas miałam nadzieję, że to nie może być koniec. Nie w ich przypadku. To niesamowite, jak Colleen Hoover potrafi zawładnąć moim sercem, myślami oraz czasem. Przez długi czas czułam przytłaczający smutek, ale historia jest tak piękna i poruszająca, że nie potrafiłam odłożyć książki na bok. Nie żałuje ani jednej sekundy poświęconej tej powieści, bo autorka po raz kolejny pokazała mi, że nadal potrafi mnie zaskoczyć.

Bardzo długo twierdziłam, że nic nie przebije Hopeless, ale w końcu nadszedł ten czas, kiedy muszę przyznać, że Colleen Hoover napisała książkę, której to się udało. Wszystkie nasze obietnice zostają moim numerem jeden i długo nic tego nie zmieni. To przejmująca i poruszająca najgłębsze zakamarki serca oraz duszy historia o pięknej miłości, walce o przetrwanie oraz trudnych decyzjach. Jesteś gotowa na ten rollercoaster emocji?

Wszyscy mamy mnóstwo wad. Całe setki. Są jak malutkie dziurki rozsiane po skórze. […] czasami za bardzo skupiamy się na swoich wadach. Jednak niektórzy ludzie starają się ignorować własne wady i koncentrują się na cudzych do tego stopnia, że nie widzą nic poza nimi. Stale się ich czepiają, jakby dłubali w nich palcem, aż wydrapują wielką dziurę i tylko tym się dla nich stajemy: jedną wielką ziejącą wadą.*

Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Wszystkie nasze obietnice
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie: I
Data wydania: 2018-11-14
Kategoria: obyczajowa
ISBN: 9788375155440
Liczba stron: 320
Ocena: 10/10

This Post Has 4 Comments

  1. Dotychczas przeczytałam tylko (!) jedną książkę Hoover, ale wiem już, że ta będzie następna! <3

  2. Nie czytałam nic tej autorki,ale o książce, ktorą zrecenzowałaś – słyszałam. Nie wykluczone,że po nią sięgnę.
    Pozdrawiam

  3. W końcu muszę przeczytać coś tej Autorki!

Leave a Reply

Close Menu