„Mój zawodnik” K. Bromberg

„Mój zawodnik” K. Bromberg

– Nie lubię grać według zasad. Kontrakt jest interesem, Scout. Ale to? Ty i ja? To przyjemność.*

Każdy z nas jest w czymś bardzo dobry i podąża drogą, która pozwala to rozwijać i być zarazem wykonywaną pracą. Dajemy wtedy z siebie wszystko, by być jak najlepszym, rozwijać się i piąć coraz wyżej. Co jednak gdy ulegamy wypadkowi i szanse na powrót do tego, co kochasz, są naprawdę małe? Jak pogodzić się z zaistniałą sytuacją i nie poddać się, gdy jest naprawdę trudno?

Easton Wylder, to sławny baseballista, który kocha, to co robi. Niespodziewanie dla siebie i innych ulega kontuzji, która okazuje się bardzo poważna i wyklucza go z gry na dłuższy czas. Jego jedynym ratunkiem może okazać się fizjoterapeuta dr Dalton, ale zamiast niego na miejscu zjawia się Scout, jego córka. Po pocztowych zawirowaniach zaczynają ze sobą współpracować, ale oprócz pracy nad kontuzją zaczyna łączyć ich coś jeszcze. Czy jest to warte ryzyka i czy Scout pozwoli mu się do siebie zbliżyć?

Dość długo nie czytałam nic K. Bromberg, a teraz w krótkim czasie zapoznałam się z dwiema jej książkami. Sweet Cheeks bardzo mi się podobało, czy Mój zawodnik również zdobył moją uwagę?

Z książkami K. Bromberg zazwyczaj mam taki problem, że początkowo trudno mi się wczuć w historię, ale po kilkunastu stronach to mija. W przypadku tego tytułu od początku dałam porwać się historii. Mój zawodnik to klasyczny romans i nie znajdziemy tu nic nowego w tym gatunku, ale K. Bromberg pisze tak dobrze, że nie ma mowy o nudzie czy znużeniu. Fabuła wciąga od pierwszych stron, jest zabawnie, romantycznie i namiętnie. Bez problemu można sobie wyobrazić czytane sceny i mieć wrażenie, iż jest się obserwatorem słownych potyczek bohaterów. Nie brak emocji i zwrotów akcji, które może nie zaskakują, ale nadają tempa biegowi wydarzeń.

Jeśli chodzi o bohaterów, to naprawdę trudno byłoby poczuć niechęć do Eastona. Początkowo może wydawać się typowym zadufanym sportowcem, ale bardzo szybko pokazuje, że to tylko maska, bo za takiego wszyscy go mają. W rzeczywistości to fajny facet, który potrafi być opiekuńczy, wyrozumiały i kochany. Z kolei Scout nie zgrywa panienki, którą trzeba traktować jak lalkę z porcelany. Ma hart ducha i poczucie humoru. Walczy z lękami, ale stara się nie dać im sobą zawładnąć. To fajna para i widać, jak między nimi iskrzy i ile muszą przepracować, by spróbować być razem.

Mój zawodnik okazał się idealnym wyborem na długie upalne popołudnie. Dostarczył mi rozrywki i wprawił w dobry nastrój. W trakcie czytania co chwilę się uśmiechałam i wzdychałam we wzruszających chwilach. Z miejsca zżyłam się z bohaterami i z całego serca im kibicowałam. Bromberg ma tę umiejętność, że bez problemu zdobywa moją uwagę i utrzymuje ją do samego końca. Uwielbiam ją za jej romantyczność, poczucie humoru i brak do zamiłowania do zbędnego dramatyzowania. Nie wyolbrzymia, nie stara się pisać na siłę, by coś bardziej zaakcentować. Wszystko jest dopracowane i przepełnione uczuciami.

Jeśli tylko lubicie pióro K. Bromberg lub jesteście fanami lekkich romansów, to Mój zawodnik jest idealną pozycją dla was. Pozwala się rozluźnić i zapomnieć o szarej rzeczywistości. To historia o miłości i pokonywaniu swoich leków. Tylko tyle, a może aż tyle.

Autor: K. Bromberg
Tytuł: Mój zawodnik
Wydawnictwo: EditioRed
Wydanie: I
Data wydania: 2018-08-01
Kategoria: romans
ISBN: 9788328338319
Liczba stron: 296
Ocena: 7/10

Mój zawodnik:
Mój zawodnik | Niszczący sekret

Dodaj komentarz

Close Menu