“Alec” L.A. Casey

“Alec” L.A. Casey

Słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni ignorują.*

Trudno jest pozbyć się tego, co nam ciąży i nie pozwala żyć, jakbyśmy chcieli. Dawno przyszyta łatka czy tkwienie pod wpływem toksycznych relacji i ciągłe wytykanie, że nie jest się idealnym, może być przyczyną braku wiary w siebie i strachem przed postawieniem kolejnych kroków.

Kiedy Keela odbiera o trzeciej w nocy telefon od swojej przyjaciółki, jest zaskoczona słysząc głos faceta. Faceta, który wzbudzi w niej wściekłość tylko samą rozmową telefoniczną, a ich spotkanie nie będzie należało do najmilszych. Nie jest to niestety koniec nieprzyjemnych niespodzianek. W domu czeka na nią zaproszenie na ślub swojej kuzynki i faceta, który w przeszłości perfidnie ją wykorzystał. Wie, że musi się zjawić na uroczystości i matka nie da jej spokoju, że jest sama i to nie jej ślub się właśnie odbywa. Wpada nagle na szalony pomysł, tylko czy to jest dobre rozwiązanie?

Chociaż bracia Slater mają swoje za uszami, to pozostaje cały czas pod ich urokiem i nie mogę doczekać się kolejnych spotkań z nimi. Przyszedł czas na kolejnego z ferajny. Czy Alec przekonał mnie do siebie?

K. A. Casey od początku pokazuje, że nie spoczęła na laurach i drugi tom serii dorównuje pierwszemu pod każdym możliwym względem. Od pierwszych stron wyczuwalne jest poczucie humoru autorki i jej lekki styl pisania. Widać, że miała pomysł na historię tych dwojga i wcisnęła z niej ile może, dbając o to, by działo się dużo, szybko oraz aby nie zabrakło emocji. Autorka pomimo lekkości stylu postawi przed bohaterami kilka przeszkód, zmuszając do czynów wbrew sobie i trudnych decyzji oraz strasznych momentów. Kolejnym plusem jest to, że w tej części pojawiają się wydarzenia z poprzednich części i się ze sobą łączą, tworząc ciągłość i spójną całość. Alec nie jest książką, której można by było cokolwiek zarzucić, no może tylko tyle, że jest za krótka.

To oczywiste, że tutaj pierwsze skrzypce grają Alec i Keela, ale nie zabraknie też pozostałych postaci, dzięki czemu mogłam się dowiedzieć, co słychać u innych. Uwielbiam takie zabiegi w seriach. Co do samego Aleca oraz Keeli? Polubiłam ich i to bardzo. Każde z nich ma swój bagaż doświadczeń, ale pokazują, ile są w stanie zrobić dla najbliższych sercu ludzi. Nie są idealni, trochę przez swoją przeszłość, trochę przez charakter, popełniają błędy, ranią i błądzą. Ich czyny mogą poruszać i wzruszać, ale nie zabraknie też scen wzbudzających sprzeciw i niechęć. Są jak zwykli ludzie, a dzięki temu tak łatwo się z nimi zżyć.

Alec mnie nie zawiódł. Od pierwszych stron dałam się wciągnąć w wir wydarzeń i nic nie mogło mnie oderwać od czytania, dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania. To był czas przepełniony śmiechem, wzruszeniem, smutkiem i żalem. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie wydarzenia, bo Casey świetnie sobie radzi z utrzymaniem zaciekawienia i z przekazem wszystkich uczuć. Chociaż każdy tom mówi o kimś innym, to jednak jest, jak powrót do dawno nieodwiedzanych przyjaciół. I cóż mogę powiedzieć, chociaż bracia nie są aniołkami, nie potrafię ich nie kochać za to, jak dobre mają serca.

Drugi tom Braci Slater to czysta przyjemność z obcowania z książką. Nie zabrakło tutaj łez radości, smutku i żalu. Gorzko-słodkiej pigułki zwanej życiem i historii, dzięki której zarwie się noc.

Autor: L.A. Casey
Tytuł: Alec
Wydawnictwo: Kobiece
Wydanie: I
Data wydania: 2018-01-25
Kategoria: romans
ISBN: 9788365740922
Liczba stron: 568
Ocena: 8/10

Bracia Slater:
Dominic | Bronagh | Alec | Keela | Kane | Aideen | Ryder | Branna | Damien | Alannah | Brothers | The Man Bible: A Survival Guide

Dodaj komentarz

Close Menu