Nie grzesz…

Szkoda, że w życiu człowiek ma wpływ na tak niewiele. Na przykład, w sytuacji jak ta, kiedy nie chce się mieć absolutnie żadnych myśli. Wtedy te złośliwie kłębią się w głowie jeszcze bardziej niż zazwyczaj, niczym najgęstsze możliwe chmury. Ciemne, burzowe, z brakiem perspektyw na przejaśnienia. Co gorsza, z zapowiedzią rychłej nawałnicy. (s. 247)
Kuszące jest podążanie ścieżką dającą władze, wszystko to, co najlepsze – posłuch, pieniądze, życie na poziomie i rozpoznanie. Czasami nie liczy się obrana droga, by to osiągnąć, nieważne czy są złe, nawet okropne uczynki. Małe i duże grzechy. Nie ma znaczenia liczba przewinień. Chyba że…
Boss suwalskich podziemi, Marek “Suchy” Suchocki, jest gangsterem, którego wszyscy się boją. Dzięki swojej świcie nie boi się niczego i o wszystkim wie. Wpływowy, bogaty, niebezpieczny. Uważa, że to się nigdy nie zmieni, bo kto odważy się mu sprzeciwić. Jego idealną teraźniejszość burzy informacja o wyjściu z więzienia jego poprzednika. Grzegorz “Samiel” Samielewicz zwany też Grzesznikiem wraca i chce na nowo objąć swoje rządy, z czym się zbytnio nie kryje i szybko wkracza na teren Suchego, odbierając mu wszystko i dając ultimatum. Ustąpi albo straci wszystko, co jest mu chociaż trochę bliskie… I chociaż obecne położenie jest dla niego straszne, okazuje się, że to nie wszystko, z czym przyjdzie mu się zmierzyć, a utrata stołka szefa mafii to nic w porównaniu z tym, co zaczyna dostrzegać wokół siebie…
Chyba już znacie moje podejście do horrorów – lubię filmy, książki mnie nudzą. Dlatego też, gdy przyjaciółka zachwycała się debiutem Artura Urbanowicza, ja z nieufnością patrzyłam na stojące na półce Gałęziste i omijałam go skutecznie szerokim łukiem. Jednak gdy w tym roku wydano jego drugą powieść i Medytacje nad książką zachwycona pisała i mówiła mi, jakie to dobre postanowiłam, że zacznę od Grzesznika. Trafiłam na Book Tour* z tym tytułem, zapisałam się i jako pierwsza dostałam egzemplarz w swoje ręce. Czy po przeczytaniu mogę powiedzieć, że warto było poświęcić czas na tę lekturę?
Artur Urbanowicz mnie zaskoczył. I to pozytywnie, chociaż początek Grzesznika na to nie wskazywał. Pierwsze kilkanaście rozdziałów to typowa gangsterska historia okraszona ironicznym poczuciem humoru, które mi przypasowało, ale były momenty, gdzie czułam znużenie (moja niechęć do jakiegokolwiek sportu potrafi być uciążliwa). Na szczęście nie było tego wiele, a im więcej stron miałam za sobą, tym mocniej docierało do mnie, że zaczynam odczuwać niepokój i wraz z głównym bohaterem próbuję się tego pozbyć. Tylko to nie jest takie proste, bo autor zaciera granice między tym, co realne, a co jest fikcją. Jestem pod wrażeniem tego, jak udało się nie pogubić w tej plątaninie wydarzeń. Wszystko jest dopracowane i przemyślane, a pomimo poplątania w głowie czytelnika na koniec okazuje się, że przecież to wszystko ma sens, nawet jeśli zakończenie pozostawia w wielkiej niewiadomej, co się właśnie wydarzyło.
Marek jest typowym czarnym charakterem i trudno tu mówić o lubieniu jego postaci, ale paradoksalnie się z nim zżyłam. To chyba skutek tego, co go spotyka i tego, że wraz z nim próbowałam dojść do prawdy, oddzielić fikcje od realności.  Odkryć kto jest z nim, a kto mu zagraża. Żeby tylko to było takie proste… Każda postać okazuje się wielką niewiadomą, kryjącą się za maskami, pozorami… Czymś o wiele straszniejszym i niewytłumaczalnym. 
Grzesznik jest chyba pierwszym horrorem, który mnie przestraszył. Nie pamiętam, bym czuła taki niepokój przy innych książkach grozy, jakie czytałam i to chyba najlepsza rekomendacja dla tego tytułu. Wczułam się w historię tak mocno, że nagłe dźwięki czy poruszenia wywoływały u mnie nerwowe podskakiwanie i zerkanie w dane miejsca. Urbanowicz rewelacyjnie buduje napięcie, tworzy sceny, które wywołują strach i niepewność, a co najważniejsze zaciera wszelkie granice. Sprawia, że czułam się jak dziecko we mgle, zgubiona, przestraszona, zniesmaczona, wściekła i oburzona. Wszystko, od klimatu po bohaterów, sprawia, że trudno oderwać się od czytania i jestem pewna, że kiedy do niej wrócę kiedyś tam odkryję elementy, które mi teraz umknęły. 
Polecam Grzesznika fanom horrorów. Artur Urbanowicz daje czytelnikowi niepokojącą powieść, pełną niedomówień, tajemnic, ukrytych prawd. Ukazującą, jak łatwo możemy ulec temu, co złe. Naprawdę warto przeczytać… tylko pamiętajcie. Po przeczytaniu lustro, okno i ciemność może wywoływać w Was strach…
Autor: Artur Urbanowicz
Tytuł: Grzesznik
Wydawnictwo: Gmork
Wydanie: I
Data wydania: 2017-08-07
Kategoria: horror, kryminał
ISBN: 9788394560454 
Liczba stron: 476
Ocena: 8/10
*Do Book Tour z Grzesznikiem można cały czas się zapisywać u Matki Puchatka, do czego serdecznie zachęcam!

Dodaj komentarz

Close Menu