Zmień swoje życie


Miłość nie zawsze ma sens. I na tym polega jej piękno, jej
tajemnica – coś czego cynicy wyśmiewający tak zwaną miłość
od pierwszego wejrzenia z miejsca by zabronili, gdyby tylko mogli.

[s.
180]

Wiecie,
że czasem jedno wydarzenie lub jeden człowiek może być powodem
zmian w naszym życiu? Zmian, których wcześniej nie uważało się
za konieczne, bo przecież nie było ich w planie, a tak naprawdę
sprawią, że będzie się szczęśliwszym…
Studentka
prawa, Grace Hamilton, przyjeżdża do Las Vegas na Międzynarodowy
Zjazd Studentów Prawa, w tym samym hotelu odbywają się targi
erotyczne, a jednym z gości jest aktor erotyczny – Carson Stinger.
Ich pierwsze spotkanie chociaż pełne przeskakujących iskier między
nimi nie należy do zbyt udanych. Dopiero kolejna doprowadza ich do
wspólnie spędzonego upojnego weekendu, po którym każde idzie w
swoją stronę. Okazuje się, że te chwile były dla obojga czymś
innym innym niż tylko ekscesami łóżkowymi i oboje zmienili coś w
swoim życiu oraz nie mogą o sobie zapomnieć. Czy spotkają się
po raz kolejny, a może miało być właśnie tak, że będą mieli
tylko tych parę wspólnych dni?
Po
tym jak Bez słów Mii
Sheridan mnie urzekło nie wyobrażałam sobie żebym nie sięgnęła
po inne jej powieści. Mój czytelniczy zmysł mówił mi, że to
będzie jedna z tych autorek, które trafią na listę tych
najlepszych. Czy po przeczytaniu Stingera
jestem tego nadal tak samo pewna?
Pierwsze
na co muszę zwrócić uwagę to tytuł oraz okładka – mogą być
mylące, bo zapowiadają erotyk, a w rzeczywistości jest to
mieszanka romansu i obyczajówki z dużą dawką scen erotycznych.
Tak więc nikt nie powinien być rozczarowany tym co zawiera w sobie
Stinger.
To mieszanka bardzo udana i pełna wszelakich emocji.Sama fabuła i
sposób w jaki została poprowadzona mnie urzekł, chyba jeszcze
nigdy nie czytałam książki z takim przebiegiem sytuacji i za to
ogromne brawa dla autorki. Po pełnym napięcia, humoru i namiętności
spotkaniu bohaterowie się rozdzielają, żyją własnym życiem,
obierają nowe drogi i tylko myślą o sobie.
Książka
jest przemyślana, napisana płynnie i logicznie, ale jest coś do
czego muszę się przyczepić. O ile początek był fascynujący,
ładnie rozbudowany, o tyle zakończenie było jakby napisane po
łebkach, wątki, szczególnie ten sensacyjny,tylko pobieżnie
opisane, a można je było bardziej rozbudować. Oczywiście nie jest
źle, ale myślę, że Mie stać na o wiele więcej. Liczę iż
będzie to dopracowane w kolejnych tomach.
No
i bohaterowie. Grace to osoba, która początkowo trzyma się ściśle
określonego planu, robi to co radzą jej inni, a nie to co dyktuje
serce. Poważna uporządkowana, nie pozwala sobie na spontaniczność.
Dopiero po spotkaniu z Carsonem decyduje się na zmiany pomimo tego,
że nie wie do czego to ją doprowadzi. Sam Carson przed spotkaniem z
Jaskierkiem szedł na łatwiznę, bo nie wierzył, że stać go na
coś więcej niż, że zasługuje na coś lepszego niż bycie aktorem
porno. Stinger podbił moje serce tym jaki jest, jak się zachowuje,
co robi. Nie da się go nie kochać, nie tylko za dołeczek w kąciku
ust, ale i za serce.
Sheridan
mnie zaskoczyła tą powieścią, myślałam, że już znam jej styl
a tu się okazuje, że jest zupełnie inny niż w Bez
słów
.
Sprawiła, że pochłonęłam książkę w mgnieniu oka, z zapartym
tchem czytając początek, ze złamanym sercem brnęłam przez
środek, długo czekając na jego poskładanie. Pomimo kilku
wymienionych powyżej potknięć jestem Singerem
zachwycona, oczarowana i zauroczona. Trochę ckliwa, słodka i
niezwykle romantyczna, ale z bardzo ważnym wątkiem handlu ludźmi
oraz to jak młodzi ludzie radzą sobie z tym co napotykają, jakie
ścieżki wybierają i jak na nich te wybory wpływają. Mia ma
niesamowity talent do malowania słowem (czym przypomina mi trochę
Hoover), bo każde zdanie ma tutaj znaczenie i jest pełne emocji.
Jestem na tak i już czekam na kolejne książki tej pisarki.
Niech
nie zmyli was tytuł i okładka, Stinger
to powieść porywająca mnogością wątków, ogromną dawką
emocji, zachwycającymi sytuacjami i gorącymi scenami łóżkowymi.
Mia Sheridan potrafi zaskoczyć, zdobyć uwagę czytelnika i
ją utrzymać. Jestem pewna, że wielbiciele tego typu powieści będą
usatysfakcjonowani spotkaniem z Grace oraz Carsonem.
Zadbaj
o swoje szczęście, Grace. Nikt nie wie lepiej ode mnie, że trzeba
je chwytać i trzymać się go kurczowo, kiedy stanie na twojej
drodze. Więcej może się nie pojawić.
[s.
186]
Autor:
Mia Sheridan
Tytuł:
Stinger. Żądło namiętności
Wydawnictwo:
Septem
Data
wydania:
2016-03-18
Kategoria: romans, erotyk, obyczajowa
ISBN:
9788328320239

Liczba
stron:

408
Ocena:
8/10
Stinger:
Stinger.
Żądło namiętności

Ten post ma 16 komentarzy

  1. Powiem szczerze że gdybym nie przeczytała Twojej recenzji, raczej nie przeczytałabym tej pozycji, a tak mam na nią wielką ochotę 😉 Pozdrawiam Pośredniczka

  2. Cóż mogę dodać, zgadzam się z Tobą 🙂 Mia bardzo mi się podoba, teraz czekam tylko na Caldera (ale okładka jest tragiczna, znów wygląda jest tanie romansidło).

    1. No nad okładkami mogli by popracować, bo absolutnie nie oddają treści książki. 🙁
      A wiesz, że w maju kolejna? 😉

  3. Dobrze, że nie jest to typowy erotyk i można w nim dojrzeć także strefę obyczajową. Przeczytam z przyjemnością. Pozdrawiam 🙂

  4. Czekam właśnie na swój egzemplarz. Już nie mogę się doczekać 🙂

  5. Mia Sheridan z prędkością światła zdobywa serca polskich czytelników, a ja już nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam coś, co wyszło spod jej ręki. 🙂 Pozdrawiam!

  6. New adult? Tak poproszę… i to podwójną dawkę! Uwielbiam książki tego typu, więć i ta zasili niebawem moje szeregi 🙂

  7. Dobrze, że nie jest to tylko i wyłącznie erotyk. Rzeczywiście okładka mi to zapowiadała. Mam nadzieję, że uda się po nią sięgnąć 🙂

  8. Szkoda, że zakończenie Cię rozczarowało, lecz mimo to widać, że książka warta jest zainteresowania 🙂

    1. Tak pomyślałam, jak przeczytałam, że było napisane jakby po łebkach. Jeśli nie rozczarowało to tym bardziej chcę po nią sięgnąć 🙂

  9. Okładka naprawdę jest myląca. Gdyby nie twoja opinia zapewne nigdy bym nie sięgnęła po tą książkę.

    Krainamola.blogspot.com

  10. Witaj!

    Zaglądam do Ciebie od jakiegoś czasu. Tę książkę gdzieś już widziałam, ale zawahałam się za długo i niestety nie kupiłam, a z tego, co piszesz, zapowiada się ciekawie. Cenię sobie takie klimaty.

    Układ bloga jest czytelny, przejrzysty. Przystępny i łatwy w czytaniu, a recenzje pisane w ciekawy sposób. Od niedawna zapatruję na tę właśnie pozycję, chociaż pewnie będę ją musiała dopisać do listy książek, które chciałabym przeczytać – za dużo książek, za mało czasu. Znasz to uczucie?

    Jak już pisałam, zaciekawił mnie Twój blog, powracam i czytam.

    Czekam na więcej
    Ciepełka i Weny
    Martyna z dezawi.blogspot.com

    P.S.
    Gdybyś była zainteresowana ewentualną wymianą linków, jestem do Twojej dyspozycji. Chociaż nie o to mi chodziło, naprawdę, chciałam po prostu zostawić po sobie ślad, żebyś wiedziała, że masz nową stałą czytelniczkę.

    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu