Słodko-gorzkie niespodzianki

„ – Przepraszam! (…)
Chłopak czy dziewczynka?
–  Chłopak… Myślałem, że to widać (…) Nigdy nie
miałem z tym problemu. Na ogół jestem rozpoznawalny.
– Pytam, czy to pies, czy
sunia.
– A… Maks zdecydowanie
jest facetem i u niego to jeszcze lepiej widać (…)”.*
Debiut, polskie nazwisko,
ciekawy blurb
i przeuroczy pies na okładce, no i tytuł, który jest intrygujący – tyle mi
wystarczyło abym pokusiła się do chwycenia po powieść tej początkującej
autorki. Oczekiwałam lekkiej, ale nie przesłodzonej komedii romantycznej, z
którą miło spędzę czas. Czy „Niespodzianka na 6 liter” spełniła moje
oczekiwania?
Trzydziestokilkuletnia
Magda pozornie nie ma na co narzekać. Dobrze płatna praca, szef będący zarazem
wieloletnim przyjacielem, druga jeszcze lepsza przyjaciółka wraz z rodziną oraz
wierna sunia Luiza, pieszczotliwie zwana psią. Do tego prawie że idealnego
obrazka brakuje jej męskiego towarzystwa, aby miało do kogo się przytulić i miło
spędzić czas. Niestety po tym jak były mąż okazał się draniem Magda zamknęła
swoje serce i przestała wierzyć w księcia z bajki. Pewnego razu, gdy na dworze
było ogromnie zimno kobieta musiała udać się do sklepu ponieważ nie miała w
domu nic do jedzenia, a po całym dniu pracy była bardzo głodna. W drodze
powrotnej poznaje mężczyznę, który od tej pory będzie się pojawiał i znikał. Jakby
tego było mało los plącze jej ścieżki jeszcze bardziej. Jak? Przekonajcie się
sami.
Barbara Spychalska-Granica
napisała książkę, która w większości jest przewidywalna, ale zdarzają się w
niej także momenty zaskakujące. Nie radzę jednak zrażać się pewnymi schematami,
bo tych trudno uniknąć w komediach romantycznych, a autorka pomimo kroczenia
utartymi ścieżkami radzi sobie bardzo dobrze. Fabuła jest ciekawie wymyślona i
poprowadzona, w życiu bohaterki przez jakiś czas mało się działo, ale w
najbliższym czasie o spokoju może zapomnieć. Wydarzenia przebierają
nieoczekiwany obrót i toczą się nie do końca tak jakby kobieta mogła sobie tego
życzyć. Te zwyczajne, ale nie nużące czytelnika, życie opowiedziane z dużą dozą
poczucia humoru. Zaznaczyć jednak muszę iż Spychalska-Granica kładzie nacisk na
więzi przyjaźni, miłość do zwierzaka (pięknie zarysowany obraz przywiązania psa
do właściciela i na odwrót) oraz mocne fundamenty szczęśliwej rodziny, nawet
gdy czasami nad nią zawisną czarne chmury. Akcja toczy się swoim rytmem, w
prawdzie bez zbyt wielkich szaleństw, ale i bez tego wciąga i nie pozwala
oderwać się od czytania do momentu zakończenia.
W tej książce spotkałam
prawdziwy wachlarz przeróżnych osobowości. Z wadami, zaletami – no dobra, czasem
tylko z wadami –  z codziennymi troskami
oraz radościami, co powodowało iż odebrałam je niezwykle pozytywnie. Lubię gdy
bohaterowie są realni, kiedy autor/ka pokazuje, że jak my popełnia błędy i musi
się na nich uczyć. Jest Magda, której los dał małego łupnia i odebrał wiarę w
miłość. Posiada ona wierną przyjaciółkę oraz psię Luizę (zakochałam się w tej
bokserce, a sceny z nią rozczulały moje i tak miękkie serce), ale czasem to nie
wystarcza by wypełnić pustkę w sercu. Po zawodzie jaki ją spotkał jest ostrożniejsza,
ale krok po kroku otwiera się na nowe uczucie i ryzykuje. Są też mężczyźni,
jeden w ogóle się nie zmienił, drugi żałuje dawnych decyzji, a trzeci próbuje
zdobyć zaufanie.
„Niespodziankę na 6 liter” przeczytałam w
kilka godzin i to bez przerywania i odkładania na później. Książka pomimo
przewidywalności wciąga i intryguje, postacie są sympatyczne i z miejsca dają
się polubić (psia wręcz pokochać), a co za tym idzie śledziłam ich perypetie i
trzymałam kciuki za moich ulubieńców. Plusem jest również lekki styl pisania
autorki oraz niezaprzeczalne poczucie humoru towarzyszące biegowi wydarzeń.
Podobało mi się też to iż mimo faktu, że to komedia romantyczna nie zabrakło w
niej zwykłej prozy życia nadającej powieści realności. Mam ogromną nadzieję, że
to nie jest jedyna powieść autorki, bo jej pióro ogromnie przypadło mi do gustu
i chętnie poznałabym inne wymyślone przez nią historie.
To niezwykle zabawna,
przesympatyczna komedia, a zarazem historia pełna wyborów, przeszkód,
przeszłości i codzienności. Barbara Spychalska-Granica posługuje się lekkim,
ale nie banalnym językiem i cechuje się ogromnym talentem do tworzenia
komicznych sytuacji. Pozycja idealna na leniwe popołudnie czy też poprawę złego
samopoczucia. 
TEKST STANOWI OFIcJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU DużeKa 
*Barbara
Spychalska-Granica, „Niespodzianka na 6 liter”, s. 32-33
Autor: Barbara Spychalska-Granica
Tytuł: Niespodzianka na 6 liter
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 16 marca 2015
Liczba stron: 376

Ten post ma 12 komentarzy

  1. Już w zapowiedziach zwróciłam na nią uwagę 😉 Coś nam się polskie autorki w stronę humoru sytuacyjnego kierują 😉
    Poczytam, na pewno 😉

    1. Owszem, i muszę powiedzieć, że tej to wyszło idealnie. Moje serce podbiła jeszcze tym jak dużo do powieści wnosi Luiza. Pokochałam ją z marszu 😉

  2. Uwielbiam, gdy bohaterami książek są psy;) No i ten humor:) zdecydowanie muszę przeczytać:)

  3. Och, ja to bardziej jestem kociomaniaczką, niż psią, wręcz walczę o równouprawnienie zwierzaków, bo to jest nie fair, że koty są źle traktowane, a o psach wszędzie jest i w książkach i w filmach i w ogóle! Toż to dyskryminacja! Okropne! Jeśli kiedykolwiek napiszę książkę, przysięgam, że główny bohater/bohaterka, będzie miał kota! ._.
    Dlatego też kocham Colleen Hoover i to co zrobiła w "Confess" <3 Mmm.
    Ale o czym to ja…
    A!
    Książka!
    Wygląda fajnie, zabawnie. Nie zaryzykowałabym kupna, ale jeśli by mi się napatoczyła w bibliotece – pewnie bym wzięła. 🙂
    Pozdrawiam,
    Sherry

Dodaj komentarz

Close Menu