Poplątane uczucia

„No właśnie – praca. Za nią dali się
oskubać z życia prywatnego. Radzili sobie zawodowo, ale nie umieli rozmawiać,
kierować swoimi uczuciami, zbliżyć się do kogoś”.*
Miłość nie wybiera, nie czeka na
pozwolenie, na odpowiedni czas. Ona przychodzi kiedy i do kogo chce. Czasem
pojawia się nagle uderza jak huragan i przewraca życie do góry nogami, ale
chwilami pojawia się powoli niespodziewanie, zakrada się cichutko do serca i
nagle nas oświeca, że kochamy mocno i do końca naszych dni. I za nic ma
konwenanse czy to, co powiedzą inni – ona rządzi się swoimi prawami.
Berenika zwana Niką lub też Maleńką
jest dwudziestoośmioletnią kobietą. Atrakcyjną, dobrze wykształconą prawniczką
w jednej z firm, co daje życie na poziomie oraz satysfakcje z tego co robi. Ma
ona wielu znajomych, ale przyjaciół praktycznie wcale. Jedyną osobą którą może
uznać za swojego powiernika jest brat Piotr, wie o niej wszystko, zna jej
zalety, wady, słabości i kocha ją – niestety nie jak brat, a mężczyzna. On sam
też nie jest jej obojętny, ale robi wszystko, by nie przekroczyć linii
brat-siostra. Jednak utrzymanie miłości na wodzy jest łatwym zadaniem i po
latach uciekania w końcu coś zaczyna się między nimi dziać. Wszystko to za
sprawą półtorarocznego wyjazdu mężczyzny d Australii w ramach pracy. Co będzie
dalej z nimi? Jak wytłumaczą to rodzicom i znajomym? Czy taka przerwa zaraz na
początku nie zniszczy wątłego porozumienia? Czy ich związek naprawdę siałby
zgorszenie wśród ludzi gdyby znali całą prawdę o ich przeszłości?
„Splątany warkocz Bereniki” był pozycją
reklamowaną jako książka „która ma szansę okazać się jedną z najgorętszych
polskich powieści ostatnich lat.”  I
muszę przyznać, że to wystarczyło, by skłonić mnie do czytania. Erotyki lubię,
konserwatywna nie jestem, chociaż wszystko ma swoje granice, więc stwierdziłam,
że to coś dla mnie. Jak było w rzeczywistości?
Przyznać muszę, że debiut Anny Gruszki
wzbudza wiele różnych emocji, niestety nie takich jak mogłabym sobie życzyć.
Pomysł na fabułę autorka miała świetny, początek zapowiadał się niezwykle
obiecująco, ale wykonanie mnie zawiodło, a raczej to jakim torem poszła
Gruszka. Nie raził mnie tak mocno fakt jakie relacje połączyło rodzeństwo, co
ich styl życia i lekkie podejście do seksu. Rozumiem, że są potrzeby, że ktoś
może lubić go uprawiać, ale żeby w krótkim czasie robić to z kilkoma osobami
lub dla korzyści firmy (Nika), to mnie już zniesmaczyło. Problemem nie była też
duża ilość scen erotycznych, gatunek powieści do czegoś zobowiązuje, które są
odważne, ostre, spontaniczne, bez gry wstępnej i czułości. Chociaż tutaj też
mam jakieś „ale” – nie porwały mnie te akty, nie wywołały dreszczy ani
rumieńców, nie sprawiły, że robiło mi się gorąco. Ledwie się zaczęły i już było
po wszystkim, no i jak dla mnie zostały opisane sucho, bez jakiejś takiej pasji,
iskry pobudzającej wyobraźnię. Nie do końca przemówił też do mnie styl autorki,
rozwlekanie jednego wydarzenia na kilkanaście stron, pisanie (w moim mniemaniu)
o niczym, brak większej ilości pobocznych wątków, mogących urozmaicić powieść.
Jakby tak wszystko wymieszać w odpowiednich proporcjach byłoby o wiele lepiej.
To na co nie mogę narzekać to kreacje
bohaterów, no przynajmniej niektórych. Berenika jest prawdziwą bizneswoman, idealnie
pasująca do obecnych czasów, goniąca za pracą, twarda, nieustępliwa zawodowo,
ale słaba i krucha prywatnie, walcząca z emocjami. Początkowo bardzo ją
polubiłam, ale z czasem jej zachowanie zaczynało mnie wręcz irytować, chociaż
to i tak za mało powiedziane. Wielokrotnie, moim zdaniem, przekraczała granicę
moralności i bardzo łatwo się rozgrzeszała. To sprawiało, że z jednej strony
wzbudzała we mnie sympatię, a z drugiej miałam ochotę wejść do książki i
powiedzieć jej, co o niej myślę, a nic miłego by to nie było, zwłaszcza zaraz
po pewnych wydarzeniach. Szturmem moje serce podbili Ziemiek i Paweł (Młody),
którzy swoim przybyciem sprawili, że zaczynałam się śmiać i ożywiać gdy
pojawiały się sceny z ich udziałem (no poza małymi wyjątkami).
Długo męczyłam ten tytuł, bardzo długo,
ale to dla tego, że nie można go było przeczytać na raz, a po odłożeniu nie
czułam chęci by wracać do czytania, a jeśli już robiłam to by skończyć i mieć
książkę za sobą. Nie zżyłam się z bohaterami, nie wczułam w ich sytuacje, nie
przeżywałam kolejnych wydarzeń. Ciekawiło mnie pokrewieństwo łączące Nike i
Piotra, od połowy zaczynałam się co nie co domyślać, ale gdzieś na końcu
autorka ujawnia całą prawdę. Tutaj przyznaję, że się wykazała pomysłowością.
Nie mniej nie zmienia to faktu iż „Splątany warkocz Bereniki” mnie zawiódł,
liczyłam na książkę pełną wrażeń i wulkan emocji, a dostałam jedynie ich
posmak. Szkoda, wielka szkoda.
Wiem, że powieść zbiera skrajne opinie,
jednym się podoba, drugim nie, a trzeci są gdzieś po środku. Ja należę do tej
drugiej grupy, nie przemówiła do mnie, wynudziła i zniesmaczyła, a bynajmniej
nie chodzi tu o relacje głównych bohaterów, czy miłosne sceny. Rozczarowałam
się i to bardzo,
„- Powiedz mi, czemu jesteśmy tacy
popieprzeni? Czego się tkniemy, to się sypie. […]
– My jesteśmy w porządku, tylko to
życie jest do dupy”.*
*Anna Gruszka,
„Splątany warkocz Bereniki”
*zdj. z intenetu, przeróbka własna
Autor: Anna Gruszka
Tytuł: Splątany
warkocz Bereniki
Wydawnictwo: Papierowy
Księżyc
Rok wydania: 19 listopada
2014
Liczba stron: 600
Wyzwania: Book
lovers

Ten post ma 30 komentarzy

  1. Tytuł (nie wiem sama dlaczego) bardzo przyciągnął moją uwagę 🙂 Ale że erotyków nie lubię, a Twoja recenzja też mnie bardziej nie zachęciła to książkę sobie odpuszczę 🙂

    1. No niestety tym razem nie mogę powiedzieć, że zachęcam. Jestem rozczarowana okrutnie.

    1. Tutaj jest właśnie ten jeden z niewielu plusów. Ich relacje brat-siostra nie są tak oczywiste jak początkowo wynika z powieści.

  2. Ulalal no jakaż piękna opinia , znasz mnie, jestem przewrotna, przeczytam kiedyś bo czasem lubię sprawdzić jaki kolejny absurd został wydany ;D

  3. Jak sama wspomniałaś, jednym czytelnikom się podoba innym nie. Ja akurat należę do tej pierwszej grupy 🙂

  4. Zupełnie ta książka mnie nie interesuje,bardzo rzadko czytam erotyki.

  5. Miałam nosa co do tej pozycji – podświadomie wiedziałam, że mam jej nie czytać :] Jestem uczulona na głupotę, a mam wrażenie, że wiele bym jej tu znalazła.

  6. Mi osobiście, ogromnie się podobała, ale każdy ma inny gust. Wszystko zależy jak do niej się podejdzie i czego się oczekuje.

  7. Sama nie wiem, co myśleć o tej książce 🙂 Może kiedyś przeczytam.

  8. Że też te cholerne pozory muszą mylić uczciwego człowieka 🙂
    No nic, może kiedyś sięgnę po nią, aby rozplątać ten warkoczyk. Ale w dalekiej przyszłości, bo ostatnio inni trafnie odciągają mnie od tej pozycji…

    1. No dokładnie, ale czasem każdy trafia na coś słabszego. 😉

  9. Fajnie że można przeczytać fragment książki, od razu wiem że to nie dla mnie…

  10. Posiadam ebook ,,Splątanego…", teraz muszę znaleźć czas na lekturę. Czytałam skrajne opinie i w sumie ciekawi mnie, bo której stronie barykady się znajdę.

    1. Też jestem ciekawa jak ty ją odbierzesz, czekam na Twoją opinię. 😉

  11. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! 🙂
    Pozdrawiam,
    Esa

  12. Nawet nie próbuję oceniać… nie czytam po prostu tego typu pozycji… Ale pozdrawiam świątecznie:)

  13. O rany. No to teraz jestem w kropce. Ufam twoim opiniom bo i gust mamy podobny i najchętniej zapomniałabym o tej książce, skoro bohaterka jest taka wkurzająca i sypia – serio?!?! – z mężczyznami w sprawach pracy. To jest absolutnie ponad moje nerwy, bo w takich wypadkach na moje usta cisną się niecenzuralne słowa na określenie ów bohaterek. Ale z drugiej strony tak przepełnia mnie ciekawość jak skończy się ten wątek kazirodczy, że naprawdę… DYLEMATY!
    Myślę, że na razie dam sobie spokój z poszukiwaniem tej pozycji (a do tej pory robiłam to intensywnie) i po prostu poczekam aż zobaczę jakąś okazję. Kiedyś. W dalekiej przyszłości. 🙂
    Pozdrawiam!
    Sherry

  14. O nie! Byłam zaintrygowana tym tytułem, ale przezornie czekałam na Twoją opinię i teraz już sama nie wiem, co mam robić. Jestem raczej krytyczna względem naszych rodzimych autorów i bardzo rzadko potrafią do mnie trafić, a jak w książce jest tyle minusów, to sięganie po nią byłoby oznaką skrajnej głupoty z mojej strony. Albo samookaleczenia hehe xD Sama nie wiem, jeszcze się wstrzymam. Kupować nie będę, ale też całkowicie nie skreślę. Zdam się los 😉

  15. Oj szkoda,choć im więcej negatywów czytam tym bardziej chcę sama się przekonać w czym rzecz ☺ i juz rozumiem decyzję wydawcy by rozdawać książkę początkującym blogerom. ..

  16. Cóż, mam mieszane uczucia.. 🙂 Raczej nie przeczytam 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu