Witaj w Ferrinie

            „Władza jest jak Duszobójca: zniewala
duszę, pęta umysł i odziera z człowieczeństwa.”*
            Za
sprawą jednego rytuału przenosisz się do zupełnie innego świata, świata pełnego
magii, magicznych istot, królestw. Do miejsca gdzie ze zwykłej szarej
śmiertelniczki stajesz się kimś władającym magią, kimś o kim mówi
przepowiednia. Każdy czegoś chce od ciebie. Przyjaciel może być zdrajcą, a wróg
przyjacielem. Niczego ani nikogo nie powinnaś być pewna. Musisz dokonać wyboru,
musisz ocalić te miejsce, musisz wybrać miedzy złem, a… złem. Zdrada i Zło
rozpoczęli grę, a ty jesteś jej pionkiem.
            Karolina
jest wychowanką domu dziecka, obecnie pracuje jako lekarz pogotowia
ratunkowego. Każde uratowane życie daje jej energię do dalszego działania, a
każde utracone wprawia ją w przygnębienie i bezsilność. Właśnie pędzi na pomoc
młodej samobójczyni, gdy dociera na miejsce jest w kompletnym szoku –
dziewczyna, która chciała się zabić wygląda jak ona! Po chwilowym zaskoczeniu przystępuje
do działania, ale jest już za późno – dziewczyna umiera. Karolina po
zakończonym dyżurze udaje się do domu, jest załamana i ma dość tego świata.
Odprawia rytuał, który przenosi ją nieświadomie do Ferrinu, miejsca o którym
marzy. Nie wie jednak, że trafia w sam środek wojny, w której wbrew sobie
będzie musiała wziąć udział. Nie jako Karolina, a Anaela dell’Iderei, Lecząca,
Pierwsza z Przepowiedni, Gwiazda Ferrinu. Jak jej czysta dusza odnajdzie się w
świcie, w którym, aby zdobyć władzę, zdradzają nawet przyjaciele, w którym za
twoje życie giną bliscy i tak naprawdę nie wiadomo komu ufać?
            Katarzyna
Michalak zaistniała już na rynku wydawniczym jako autorka książek kobiecych,
obyczajowych, erotyków, a teraz przyszedł czas na fantastykę. Chociaż „Gra o
Ferrin” jest wznowieniem, pozostałe tytuły ostaną wydane po raz pierwszy.
Polska powieściopisarka nie raz zaskakiwała, i to pozytywnie.  Po tę książkę bałam się sięgnąć. Wiedziałam,
że kiedyś to zrobię, ale odkładałam to w czasie, bo bałam się zawodu i
rozczarowania. No ale stało się, przeczytałam w końcu. Jaka okazała się być?
            Polska
powieściopisarka przyzwyczaiła swoich czytelników do tego, że od razu rzuca ich
na głęboką wodę, tak było i tym razem. Tylko, że początek kazał się być, nie
chciałam używać tego słowa, ale nic innego nie przychodzi mi na myśl, dziwny.
Wszystko dzieje się tak szybko, że trudno zarejestrować to wszystko i jakoś
sobie ułożyć. Jest normalny świat, nagle, bum, i jest ten magiczny. Tak, tak.
Jest tam jakaś wzmianka o cioci, o czarach dla żartu. Wszystko ładnie, pięknie,
ale jakieś wprowadzenie by się przydało. Niestety brakło go i dlatego pierwsza
połowa książki wydaje się być jednym wielkim bałaganem, który trudno z
rozumieć. Bałaganem, który, jak się okazuje później, porządkuje się. Fabuła
nabiera sensu, wszystko zaczyna się układać i tworzyć logiczną całość. Historia
zaczyna wciągać, górę zaczynają brać emocje i ten „przymus” odłożenia jej
dopiero po przeczytaniu ostatniego słowa.
            Zafascynowana
elfami, Góralami, lwianami, Cieniami (towarzyszami ludzi/magicznych istot),
magią, zamkami wsiąkłam w drugiej połowie książki, w ten świat i poznawałam go
z coraz większą ciekawością. Podobał mi się  i uważam, że mimo kilu niedociągnięć został
stworzony w sposób przemyślany i staranny. Ale mimo wszystko nie wszystko mi
się w nim podobało. Od momentu gdy Karolina przeniosła się do Ferrinu co chwilę
ktoś ginął, bo ktoś inny miał taki kaprys, ja wiem, że to wojna, że był pokaz
sił, ale tak jak Karolina/Anaela uważam, że to zwykła głupota. No i te
wulgaryzmy, naprawdę są potrzebne? Dobrze, że nie było ich tak dużo, bo chyba
sama zaczęłabym przeklinać… z bezsilności. I jeszcze sex, albo tematy z nim
związane. Każdy z każdym, jak leci… No może trochę przesadzam, ale drażnił mnie
ten wątek, jest taki, no nie na miejscu.
            Postacie
są różne, mamią i zaskakują, niby dają się poznać, a kilka stron później
okazuje się, że to była ułuda lub częściowa prawda. Do końca nie wiadomo kto
jest kim, kto jest tym złym, a kto tym dobrym, czy w ogóle istnieje ten dobry.
Kochają, nienawidzą, ufają, wierzą i zdradzają. Prawdziwy wachlarz zachowań,
którego nie mogę zrozumieć. Za co tyle istot ma cierpieć? Bo ktoś pragnie
władzy?  Bo ktoś, a może coś uważa, że
zabawnie jest patrzeć jak rozpada się rodzina, jak psują się przyjaźnie,  jak niweczy się szansę na miłość? Dałam się
wciągnąć w tę grę wraz z główną bohaterką, ale cieszyłam się gdy ustanawiała
ona własne zasady, choć trzeba przyznać, że bywało różnie i płaciła za to
wysoką cenę. Początkowo  osoba
Karoliny/Anaeli mnie drażniła, ale z czasem ją polubiłam, bo tylko ona w tym
całym szaleństwie nie chciała tej wojny. Taka ufna, odrobinę naiwna.
            Jak
sama autorka wspomina, książka jest o emocjach. Emocjach tak silnych, że mimo
wszystkich mankamentów książka wciąga i nie pozwala się odłożyć. Jak wspominałam
prędzej początek był różny, ale im byłam dalej, tym coraz częściej łapałam się
na tym, że czytam powieść z zapartym tchem, w napięciu przewracając strony,
niepewna tego co na nich zastanę. Niektóre rozwiązania wydały mi się banalne
(np. zabicie i po problemie) czy też zakończenie, ale i tak uważam, że książka
jest dobra. Można było w prawdzie trochę pozmieniać, ale ogólny zarys, pomysł
na fabułę bardzo mi się podobał. Przeżywałam z bohaterami ich cierpienie po
utracie bliskich, bawiła mnie przekora Karoliny/Anaeli, zakochałam się w małej
Kasandrze i Sarisie. I mimo wszystkich zgrzytów zębami, wszystkich nerwów oraz
skrajnych emocji, sięgnę po kontynuację, 
chociażby da samych tych wymienionych plusów.
            „Gra
o Ferrin” w pierwszym wydaniu zbierała przeróżne i skrajne opinie, tak samo
będzie pewnie ze wznowieniem. Mi się spodobała mimo wszystko, bo w tej  książce jest to co lubię w twórczości
Michalak, mnóstwo emocji, skomplikowane relacje i uczucia, których nie da się opisać
zwykłymi słowami. Co do tej pozycji opinię trzeba wyrobić sobie samemu, więc
tym  razem decyzję o  jej przeczytaniu pozostawiam wam.
*cytat pochodzi z książki
Autor: Katarzyna
Michalak
Tytuł: Gra o Ferrin
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 24
października 2013
Liczba stron: 430
Kroniki Ferrinu:
Gra
o Ferrin
| Powrót do Ferrinu | Serce Ferrinu | Wojna o Ferrin
| Pani Ferrinu
Książka przeczytana w ramach wyzwań:
Czytam fantastykę

Ten post ma 14 komentarzy

  1. Nie jestem fanką fantastyki, ale na tę książkę mam wyjątkowa ochotę. Szkoda jedynie, że to taka długa seria.

  2. Właśnie dzisiaj zawitała na moją półkę. Wszyscy chwalą P. Kasię, więc zacznę od debiutu. Dobrze, że ostrzegasz przed początkiem 😉

  3. Strasznie się cieszę, że książkę mam na półce i niedługo się za nią zabieram. Pomimo kilku mankamentów wydaje się być naprawdę dobra 🙂

  4. Akurat tę książkę mam jeszcze przed sobą. I właśnie nie sięgam po nią z obawy, żeby czasem nie poczuć zawodu. A stoi od dawna na półce, w poprzednim wydaniu…

  5. W przypadku tej książki opinie są tak różne, że naprawdę nie wiadomo, na co się nastawić. Podejrzewam że najlepiej przyjmują ją osoby, które pokochały autorkę "w innych wydaniach" bo pewnie i tutaj znajdą coś z tego, co u niej najbardziej cenią. Ciekawa też jestem, jak zostaną przyjęte kolejne części…

  6. Nawet ten sam cytat dodałyśmy do recenzji 🙂 Zdanie mam niemalże identyczne, jak Ty.

  7. A ja lubię długie serie, aczkolwiek tylko wtedy kiedy są naprawdę dobre. Co do tej mam pewne wątpliwości i chyba będę musiała się nad nią poważnie zastanowić..

  8. Lubię twórczość Michalak- ale do tej w wydaniu fantastyki chyba się nie przekonam

  9. Mam wrażenie, że ta kobieta nie wie, co miałaby jeszcze napisać żeby tylko zabłysnąć… Niestety, ja się na pewno nie skuszę

Dodaj komentarz

Close Menu